Gość (37.30.*.*)
Atmosfera ziemska to potężna, choć niewidzialna powłoka gazowa, która wywiera stały nacisk na wszystko, co znajduje się na powierzchni planety. Średnie ciśnienie atmosferyczne na poziomie morza wynosi około 1013,25 hPa (hektopaskali). Choć na co dzień doświadczamy wahań ciśnienia związanych z przechodzeniem układów pogodowych – od głębokich niżów po silne wyże – mówimy tu o zmianach lokalnych i chwilowych. Pytanie o trwałą zmianę średniego globalnego ciśnienia przenosi nas jednak w sferę procesów geologicznych, astronomicznych i ewolucyjnych.
Zanim przejdziemy do przyczyn, warto uświadomić sobie skalę tych wartości. Średnie ciśnienie atmosferyczne ($P_{śr}$) przyjmijmy jako 1013,25 hPa.
Zmiana o 1 hPa:
Jest to zmiana marginalna, stanowiąca zaledwie około 0,1% całkowitego ciśnienia. W ujęciu wysokościowym odpowiada to zmianie poziomu o około 8–10 metrów. Jeśli wejdziesz na trzecie piętro bloku, ciśnienie wokół Ciebie spadnie właśnie o około 1 hPa.
Zmiana o 1%:
To już znacznie poważniejsza wartość.
$1013,25 \text{ hPa} \times 0,01 = 10,13 \text{ hPa}$.
Zmiana o ponad 10 hPa w skali całego globu wymagałaby gigantycznych przetasowań w masie gazów otaczających Ziemię.
Ciśnienie atmosferyczne to w uproszczeniu ciężar słupa powietrza nad daną jednostką powierzchni. Aby wzrosło ono na stałe w skali globalnej, musielibyśmy „dodać” materii do naszej atmosfery lub zmienić siłę, z jaką jest ona przyciągana.
Najbardziej realnym (choć wciąż liczonym w milionach lat) scenariuszem wzrostu ciśnienia jest intensywna aktywność wulkaniczna. Wulkany emitują do atmosfery ogromne ilości gazów, głównie pary wodnej, dwutlenku węgla i azotu. Aby ciśnienie wzrosło o 1%, do atmosfery musiałoby trafić około $5 \times 10^{16}$ kg nowych gazów. To masa trudna do wyobrażenia, ale możliwa do osiągnięcia przy ekstremalnie wzmożonej tektonice płyt.
Gwałtowne ocieplenie klimatu mogłoby doprowadzić do uwolnienia metanu i dwutlenku węgla uwięzionego w oceanicznych klatratach oraz w marzłoci na Syberii czy w Kanadzie. Choć byłaby to katastrofa klimatyczna, mogłoby to wymiernie zwiększyć gęstość i masę atmosfery.
Teoretycznie wzrost siły grawitacji zwiększyłby nacisk gazów na powierzchnię. Jednak masa Ziemi jest stała, a jej znaczące zwiększenie (np. przez uderzenie gigantycznej asteroidy) wiązałoby się z całkowitą sterylizacją planety, więc rozważania o ciśnieniu stałyby się drugorzędne.
Spadek średniego ciśnienia oznaczałby, że tracimy naszą „powietrzną kołdrę”.
Lekkie gazy, jak wodór czy hel, stale uciekają z górnych warstw atmosfery. Aby jednak uciekł azot czy tlen (główne składniki masy atmosfery), Ziemia musiałaby stracić swoje pole magnetyczne. Bez ochrony magnetosfery wiatr słoneczny mógłby powoli „wydmuchiwać” cząsteczki gazu w kosmos. Jest to proces trwający miliardy lat – tak prawdopodobnie stało się z Marsem.
Dwutlenek węgla jest naturalnie usuwany z atmosfery w procesie wietrzenia krzemianów i osadzany na dnie oceanów w postaci węglanów (np. wapienia). Gdyby ten proces nagle przyspieszył bez kompensacji ze strony wulkanów, masa atmosfery by spadła.
Zmiana o 1 hPa jest dla organizmów żywych całkowicie nieodczuwalna. Zwierzęta i rośliny codziennie radzą sobie z wahaniami rzędu 20–30 hPa podczas zmian pogody. Jednak trwała zmiana o 1% (ok. 10 hPa) zaczęłaby już wywoływać subtelne, a z czasem wyraźne efekty biologiczne.
Badania pęcherzyków powietrza uwięzionych w starożytnej lawie sugerują, że około 2,7 miliarda lat temu ciśnienie atmosferyczne na Ziemi mogło być o połowę niższe niż dzisiaj. Z kolei w erze dinozaurów, ze względu na ogromną ilość biomasy i aktywność wulkaniczną, skład i gęstość atmosfery mogły sprzyjać gigantyzmowi – gęstsze powietrze ułatwiało latanie ogromnym pterozaurom, których rozpiętość skrzydeł sięgała 10-12 metrów.
Aby obliczyć wpływ zmiany ciśnienia na temperaturę wrzenia wody (co jest kluczowe dla ekosystemów), możemy użyć uproszczonego równania Clausiusa-Clapeyrona.
Choć z perspektywy człowieka parzącego herbatę to drobnostka, w skali globalnych cykli hydrologicznych (parowanie oceanów, tworzenie chmur) nawet tak mała przesunięcia mogą wpłynąć na rozkład opadów na Ziemi. 1 hPa to zmiana kosmetyczna, ale 1% to już sygnał, że planeta przechodzi głęboką transformację geologiczną.