Gość (37.30.*.*)
To zrozumienie, dlaczego w Polsce nie powstał odpowiednik słynnego Great American Songbook (Wielkiego Amerykańskiego Śpiewnika), wymaga krótkiej podróży przez historię i specyfikę polskiej kultury muzycznej.
O ile w Polsce mamy mnóstwo śpiewników (harcerskich, biesiadnych, religijnych), o tyle brakuje nam jednego, powszechnie uznawanego, kanonicznego zbioru utworów popularnych, który byłby systematycznie wykorzystywany jako standard przez kolejne pokolenia artystów, zwłaszcza w jazzie i muzyce rozrywkowej.
Songbook w rozumieniu amerykańskim to zbiór popularnych piosenek z lat 20. do 50. XX wieku (głównie z Broadwayu, filmów i Tin Pan Alley), które stały się standardami – czyli utworami, które każdy muzyk jazzowy, popowy czy estradowy zna i może zagrać w swojej interpretacji.
Brak polskiego odpowiednika można wytłumaczyć kilkoma kluczowymi różnicami kulturowymi i historycznymi:
W polskiej kulturze muzycznej, zwłaszcza po II wojnie światowej, dominującą rolę odgrywała piosenka autorska i poetycka. To tekst, często o głębokim, literackim charakterze, był najważniejszym elementem, a kompozytorzy pracowali w ścisłej symbiozie z wybitnymi tekściarzami.
Okres Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (PRL) miał ogromny wpływ na kształtowanie się rynku muzycznego.
Amerykański Songbook jest fundamentem jazzu. Jazzmani interpretują te utwory na nowo, tworząc nieskończoną liczbę wariacji.
W Polsce, choć jazz ma silną tradycję, polscy muzycy jazzowi częściej sięgali po standardy amerykańskie (bo były one już skodyfikowane) lub po muzykę ludową i klasyczną, niż po polskie piosenki popularne. Oczywiście, zdarzały się wyjątki i interpretacje, ale nie stało się to powszechną, systemową praktyką, która stworzyłaby Songbook jako zbiór nut i harmonii.
Gdyby polscy krytycy, muzycy i wydawcy usiedli do stołu, aby stworzyć Polski Kanon Piosenki Popularnej (Songbook), musiałby on zawierać utwory, które są powszechnie rozpoznawalne, mają wybitną wartość artystyczną (tekstową i muzyczną) i są na tyle elastyczne harmonicznie, by nadawały się do reinterpretacji.
Oto potencjalne filary takiego zbioru, podzielone na epoki i twórców:
Te utwory to esencja polskiej melodii i elegancji, często inspirowane tangiem, foxtrotem i kabaretem.
To okres dominacji wybitnych tekściarzy i kompozytorów, którzy stworzyli piosenki o literackiej głębi.
Utwory, które stały się hymnami pokoleniowymi i są nieustannie reinterpretowane, zwłaszcza w wersji akustycznej lub jazzowej.
Choć Songbook z definicji jest historyczny, współczesny kanon musiałby zawierać utwory, które przetrwały próbę czasu.
Ciekawostka: Choć nie ma jednego "Polskiego Songbooka", to polscy muzycy jazzowi i wokaliści często wydają płyty, które są de facto hołdem dla tego kanonu. Przykładem są albumy z interpretacjami piosenek Osieckiej, Młynarskiego czy Niemena, które pełnią funkcję "songbooka" w praktyce artystycznej, choć nie w formie jednego, skodyfikowanego zbioru nut.