Gość (37.30.*.*)
Relacja, jaką budujemy z naszymi czworonożnymi towarzyszami, jest jedną z najbardziej fascynujących więzi w świecie przyrody. Często traktujemy psy i koty jak członków rodziny, przypisując im ludzkie cechy, a nawet sposób myślenia. Choć genetycznie jesteśmy do siebie zbliżeni (wszak wszyscy jesteśmy ssakami i dzielimy ogromną część kodu DNA), to ewolucja poprowadziła nasze mózgi w zupełnie innych kierunkach. To, co my nazywamy świadomością własnego „ja”, dla psa czy kota jest pojęciem abstrakcyjnym, podczas gdy ich zdolność do czytania naszych emocji graniczy niemal z telepatią.
W psychologii zwierząt najpopularniejszym narzędziem do badania samoświadomości jest tzw. test lustra. Polega on na umieszczeniu na ciele zwierzęcia bezzapachowej plamy koloru w miejscu, którego nie widzi ono bezpośrednio (np. na czole). Jeśli zwierzę, patrząc w lustro, próbuje dotknąć plamy na sobie, a nie na odbiciu, uznaje się, że posiada ono świadomość własnej tożsamości. Większość psów i kotów oblewa ten test. Dla nich obraz w lustrze to albo intruz, albo zjawisko, które po krótkim czasie staje się nieistotne, bo... nie pachnie.
Błędem byłoby jednak stwierdzenie, że zwierzęta te nie mają żadnej świadomości. Ich tożsamość jest budowana przez inne zmysły. Dla psa „ja” to przede wszystkim unikalny zapach. Badania przeprowadzone przez dr Alexandrę Horowitz wykazały, że psy potrafią rozpoznać własny zapach i poświęcają mu mniej uwagi niż zapachom zmienionym lub obcym. Zatem pies może nie wiedzieć, jak wygląda jego twarz, ale doskonale wie, jak „brzmi” jego chemiczny podpis w środowisku.
To, co często bierzemy za głęboką empatię wynikającą z poczucia tożsamości, jest w rzeczywistości wynikiem tysięcy lat koewolucji. Psy, jako zwierzęta stadne, stały się mistrzami w obserwowaniu mikroruchów i sygnałów niewerbalnych. Koty, choć udomowiły się nieco inaczej, również nauczyły się, że przetrwanie u boku człowieka zależy od odczytywania jego nastrojów.
Kiedy jesteśmy zestresowani, nasz organizm produkuje kortyzol. Kiedy się cieszymy, wzrasta poziom dopaminy i oksytocyny. Te zmiany hormonalne wpływają na nasz zapach, który dla ludzkiego nosa jest niewyczuwalny, ale dla psa stanowi jasny komunikat. Twój pies nie musi „wiedzieć”, że miałeś zły dzień w pracy w sensie intelektualnym – on po prostu czuje zapach Twojego stresu.
Psy są jedynymi zwierzętami (poza naczelnymi), które potrafią śledzić ludzki wzrok i rozumieć gest wskazywania palcem. Wykształciły one nawet specjalny mięsień nad oczami, który pozwala im unosić brwi w sposób przypominający smutek, co wywołuje u nas instynkt opiekuńczy. Koty z kolei zaadoptowały mruczenie i specyficzne rodzaje miauczenia, które częstotliwością przypominają płacz ludzkiego niemowlęcia, co sprawia, że trudno nam je zignorować.
Wielu właścicieli zastanawia się, skąd pies wie, że zaraz wrócimy do domu, skoro nie nosi zegarka. Tutaj wchodzi w grę niesamowita zdolność kojarzenia faktów i... ulatniający się zapach. Istnieje teoria, że psy mierzą czas „zanikaniem” zapachu właściciela w domu. Jeśli wychodzisz codziennie o 8:00 i wracasz o 16:00, poziom Twojego zapachu w powietrzu o godzinie 15:50 jest dla psa sygnałem: „Zawsze, gdy zapach jest tak słaby, człowiek pojawia się w drzwiach”.
Kiedy wracasz do domu i widzisz pogryzionego buta, a Twój pies ma „minę winowajcy” (skulona postawa, odwracanie wzroku), nie oznacza to, że czuje on moralny żal. Badania behawioralne wykazały, że jest to reakcja na Twoją mowę ciała i gniewny ton głosu. Pies reaguje na Twoje bieżące emocje, próbując Cię uspokoić sygnałami uległości, nawet jeśli nie łączy swojego wcześniejszego zachowania z Twoją obecną złością.
Brak rozbudowanej samoświadomości typu ludzkiego (zastanawiania się nad sensem istnienia czy planowania przyszłości) jest dla zwierząt ewolucyjnie korzystny. Pozwala im to żyć w „tu i teraz”. Dzięki temu pies czy kot może w pełni skupić się na bodźcach płynących z otoczenia. Ich inteligencja emocjonalna jest ukierunkowana na przetrwanie i współpracę z opiekunem, a nie na introspekcję.
To, co my nazywamy „rozumieniem bez słów”, jest więc kombinacją:
Choć Twój kot może nie wiedzieć, że ma białą plamkę na nosie, a Twój pies nie zastanawia się nad swoim pochodzeniem, ich zdolność do bycia „lustrem” naszych emocji sprawia, że są najlepszymi towarzyszami, jakich mogliśmy sobie wymarzyć. Ich brak tożsamości w ludzkim rozumieniu wcale nie umniejsza ich inteligencji – po prostu definiuje ją w sposób, który jest nam bliski, a jednocześnie wciąż pełen tajemnic.