Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego nie wiadomo, gdzie spoczywa ciało Antonia Vivaldiego?

miejsce pochówku Vivaldiego tajemnica śmierci Vivaldiego losy szczątków kompozytora
avatar

Gość (5.172.*.*)



Odpowiedź:

Historia Antonia Vivaldiego to jeden z najbardziej jaskrawych przykładów tego, jak kapryśna potrafi być sława. Choć dziś jego „Cztery pory roku” rozbrzmiewają w salach koncertowych, reklamach, a nawet jako sygnały oczekiwania na połączenie telefoniczne, sam kompozytor zakończył życie w zapomnieniu i nędzy. To właśnie te tragiczne okoliczności sprawiły, że precyzyjne wskazanie miejsca, w którym spoczywają jego szczątki, jest dziś niemożliwe.

Smutny koniec „Rudego Księdza” w Wiedniu

Choć Vivaldi przez lata był gwiazdą Wenecji, pod koniec życia jego popularność w rodzinnym mieście zaczęła gwałtownie spadać. Gusta publiczności się zmieniały, a styl kompozytora uznawano za staroświecki. Szukając ratunku i nowych mecenasów, schorowany Vivaldi zdecydował się na ryzykowny krok – wyjazd do Wiednia. Liczył na wsparcie cesarza Karola VI, który był wielkim wielbicielem jego talentu.

Los okazał się jednak wyjątkowo złośliwy. Krótko po przyjeździe kompozytora do stolicy Austrii, cesarz zmarł. Vivaldi stracił jedyną szansę na protekcję i stałe dochody. Bez pieniędzy, z dala od domu i w coraz gorszym stanie zdrowia, zmarł zaledwie rok później, w nocy z 27 na 28 lipca 1741 roku. Przyczyną zgonu była prawdopodobnie „wewnętrzna infekcja”, co w tamtych czasach mogło oznaczać niemal wszystko, od problemów z układem oddechowym po powikłania astmy, na którą cierpiał od dziecka.

Pochówek dla ubogich, czyli bilet w jedną stronę do zapomnienia

Ponieważ Vivaldi zmarł jako człowiek niemal całkowicie spłukany, jego pogrzeb był skromny i szybki. Został pochowany na terenie cmentarza przy szpitalu publicznym (Spitaller Gottesacker). Nie był to prestiżowy cmentarz dla elit, lecz miejsce przeznaczone dla uboższych warstw społecznych oraz osób, które nie posiadały własnych grobowców rodzinnych.

W XVIII wieku standardem przy takich pochówkach było składanie ciał w prostych, drewnianych trumnach w zbiorowych mogiłach lub grobach, które po kilku dekadach były przekopywane, by zrobić miejsce dla kolejnych zmarłych. W przypadku Vivaldiego nie postawiono żadnego trwałego pomnika ani tablicy, która mogłaby przetrwać próbę czasu.

Co stało się z cmentarzem Spitaller Gottesacker?

To, co ostatecznie przypieczętowało los grobu kompozytora, to rozwój urbanistyczny Wiednia. Cmentarz, na którym spoczął Vivaldi, został zamknięty pod koniec XVIII wieku, a następnie całkowicie zlikwidowany. W XIX wieku teren ten został zabudowany.

Dziś w miejscu dawnej nekropolii znajdują się budynki Uniwersytetu Technicznego w Wiedniu (TU Wien) przy Karlsplatz. Choć na jednej ze ścian uczelni widnieje pamiątkowa tablica informująca o tym, że gdzieś w tej ziemi spoczywa wielki kompozytor, dokładna lokalizacja jego szczątków pozostaje tajemnicą. Kości zmarłych z dawnego cmentarza zostały prawdopodobnie rozproszone lub przeniesione do masowych ossuariów podczas prac budowlanych, co uniemożliwia jakąkolwiek identyfikację.

Ciekawostka: Vivaldi i Mozart – wspólny los w Wiedniu

Historia Vivaldiego wykazuje uderzające podobieństwo do losów innego geniusza – Wolfganga Amadeusza Mozarta. On również zmarł w Wiedniu (dokładnie 50 lat po Vivaldim) i również został pochowany w „zwykłym grobie” (nie mylić z masowym grobem dla nędzarzy, co jest częstym mitem) na cmentarzu St. Marx. W przypadku Mozarta również nie wiemy dokładnie, gdzie leżą jego kości, ponieważ ówczesne przepisy sanitarne nakazywały regularne opróżnianie grobów. Wiedeń, choć był stolicą muzyki, bywał dla swoich mistrzów wyjątkowo bezlitosny po ich śmierci.

Czy badania DNA mogłyby pomóc?

W obecnej sytuacji badania DNA są praktycznie niemożliwe. Po pierwsze, nie mamy punktu odniesienia (szczątków bliskich krewnych pochowanych w znanych miejscach, które pozwoliłyby na porównanie). Po drugie, szczątki z cmentarza Spitaller Gottesacker są wymieszane i w dużej mierze zniszczone przez fundamenty nowoczesnego miasta. Musimy więc pogodzić się z faktem, że „Rudy Ksiądz” pozostaje obecny wśród nas jedynie poprzez swoją nieśmiertelną muzykę, a nie fizyczne miejsce pamięci.

Podziel się z innymi: