Gość (37.30.*.*)
Swatting to zjawisko, które w ostatnich latach zyskało mroczną sławę, przenosząc się ze świata gier online do brutalnej rzeczywistości. W swojej podstawowej formie polega na wykonaniu fałszywego zgłoszenia o ekstremalnym zagrożeniu – takim jak morderstwo, wzięcie zakładników czy podłożenie bomby – pod adresem niczego nieświadomej ofiary. Celem jest wywołanie natychmiastowej i agresywnej reakcji służb ratunkowych, najczęściej jednostek antyterrorystycznych (stąd nazwa pochodząca od amerykańskiego oddziału SWAT). Jednak odmiana określana jako „swatting ze wskazaniem” jest jeszcze bardziej wyrafinowana i destrukcyjna, ponieważ sprawca precyzyjnie instruuje służby, gdzie dokładnie i w jakich okolicznościach znajduje się ofiara.
W klasycznym swattingu policja po prostu przyjeżdża pod dany adres. W przypadku swattingu ze wskazaniem, dzwoniący podaje szczegóły, które mają zmusić funkcjonariuszy do podjęcia najbardziej inwazyjnych działań. Sprawca może poinformować dyspozytora, że „napastnik” (ofiara) ukrywa się w łazience, jest pod wpływem substancji odurzających lub że właśnie próbuje skrzywdzić kogoś w konkretnym, odosobnionym pomieszczeniu.
Takie precyzyjne naprowadzanie sprawia, że policja nie puka do drzwi, lecz wchodzi siłowo, często używając granatów hukowych i celując z broni palnej do osoby, która może być w tym czasie w bardzo intymnej lub bezbronnej sytuacji. To celowe działanie mające na celu maksymalizację szoku i upokorzenia ofiary.
Dla osób postronnych swatting może wyglądać jak „głupi żart”, ale dla ofiary jest to doświadczenie graniczne, często kończące się zespołem stresu pourazowego (PTSD). W przypadku osób nieletnich mówimy o podwójnej stygmatyzacji, która wynika z kilku czynników:
Badania nad sprawcami swattingu wskazują, że często nie kieruje nimi chęć fizycznego skrzywdzenia ofiary, a potrzeba sprawstwa i dominacji. Obserwowanie na żywo (np. przez kamery monitoringu domowego zhakowane przez sprawcę lub stream na Twitchu) reakcji ofiary daje im poczucie niemal boskiej władzy nad cudzym życiem.
Osoby dokonujące takich zgłoszeń wykazują się przerażającą kreatywnością. Nie korzystają po prostu z telefonu komórkowego, co ułatwiłoby ich namierzenie. Stosują zaawansowane techniki, takie jak:
Psycholodzy i kryminolodzy są zgodni: swatting to nie wandalizm, to terroryzm telefoniczny. Specjaliści od bezpieczeństwa cyfrowego podkreślają, że służby ratunkowe muszą przechodzić specjalistyczne szkolenia, aby potrafić odróżnić realne zagrożenie od manipulacji, choć przyznają, że w sytuacjach zagrożenia życia zawsze priorytetem jest bezpieczeństwo, co sprawcy bezwzględnie wykorzystują.
Prawnicy zaznaczają, że konsekwencje dla sprawców stają się coraz surowsze. W USA zapadały już wyroki wieloletniego więzienia, w tym za nieumyślne spowodowanie śmierci (w przypadkach, gdy policja omyłkowo postrzeliła ofiarę swattingu). W Polsce takie działanie może być zakwalifikowane jako fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu (art. 224a Kodeksu karnego), co grozi karą do 8 lat pozbawienia wolności oraz ogromnymi kosztami akcji służb, które sprawca musi pokryć z własnej kieszeni.