Gość (83.4.*.*)
Współczesny świat niemal w całości opiera się na danych przesyłanych w sieci, co sprawia, że granica między niewinnym testowaniem zabezpieczeń a poważnym naruszeniem prawa stała się niezwykle cienka. Choć słowo „haker” pierwotnie oznaczało po prostu osobę o bardzo wysokich kompetencjach informatycznych, dziś w języku potocznym kojarzy się głównie z cyberprzestępczością. W rzeczywistości to, czy działanie hakera zostanie uznane za przestępstwo, zależy przede wszystkim od intencji oraz posiadanych uprawnień.
Najbardziej podstawową sytuacją, w której hakerstwo staje się przestępstwem, jest uzyskanie dostępu do informacji, do której dana osoba nie jest uprawniona. W polskim prawie reguluje to przede wszystkim Kodeks karny (art. 267). Nie ma znaczenia, czy haker „tylko zajrzał” do cudzej skrzynki e-mail, czy złamał skomplikowane hasło do serwera korporacyjnego. Jeśli przełamał lub ominął zabezpieczenia elektroniczne, magnetyczne lub inne szczególne ochrony, popełnia czyn zabroniony.
Warto wiedzieć, że przestępstwem jest nie tylko samo „wejście” do systemu, ale również podłączenie się do sieci telekomunikacyjnej czy posługiwanie się urządzeniem podsłuchowym w celu uzyskania informacji. Nawet jeśli haker nie ukradnie ani jednego pliku, sam fakt sforsowania cyfrowych drzwi bez zgody właściciela jest karalny.
Kolejnym progiem, po przekroczeniu którego haker staje się przestępcą, jest ingerencja w integralność danych. Jeśli działania prowadzą do usunięcia, uszkodzenia, utrudnienia dostępu lub zmiany danych informatycznych o szczególnym znaczeniu, wchodzimy w zakres art. 268a Kodeksu karnego.
Przykładem takich działań są:
Hakerstwo jest uznawane za przestępstwo również wtedy, gdy paraliżuje działanie całych systemów lub sieci. Najpopularniejszą formą takiego działania są ataki DDoS (Distributed Denial of Service). Polegają one na zalaniu serwera tak ogromną liczbą zapytań, że nie jest on w stanie ich obsłużyć i przestaje działać.
Tego typu działania są traktowane bardzo poważnie, ponieważ mogą przynieść ogromne straty finansowe firmom (np. sklepom internetowym w okresie wyprzedaży) lub zagrozić bezpieczeństwu publicznemu, jeśli celem stanie się infrastruktura krytyczna, taka jak szpitale, elektrownie czy systemy bankowe.
Wiele działań hakerskich ma podłoże czysto zarobkowe. Wykorzystywanie technik takich jak phishing (podszywanie się pod zaufane instytucje w celu wyłudzenia haseł) czy tworzenie fałszywych bramek płatności to klasyczne przykłady przestępstw. W tym przypadku hakerstwo łączy się z oszustwem.
Wykorzystanie cudzych danych logowania do konta bankowego i przelanie środków na własny rachunek to przestępstwo, za które grożą surowe kary pozbawienia wolności. Prawo nie patrzy tu tylko na aspekt techniczny (złamanie zabezpieczeń), ale przede wszystkim na skutek majątkowy i szkodę wyrządzoną ofierze.
Czy wiesz, że istnieją hakerzy, którzy działają w pełni legalnie? Nazywa się ich „White Hat” (Białe Kapelusze). Są to specjaliści od cyberbezpieczeństwa, którzy na zlecenie firm próbują włamać się do ich systemów. Różnica polega na tym, że mają na to pisemną zgodę (tzw. testy penetracyjne) i ich celem nie jest kradzież, lecz wskazanie luk, które należy naprawić.
Granicą legalności jest zawsze zgoda właściciela systemu. Hakerstwo przestaje być przestępstwem w sytuacjach takich jak:
Podsumowując, hakerstwo staje się przestępstwem w momencie, gdy narusza prywatność, prawo własności lub stabilność systemów informatycznych bez wyraźnej zgody ich administratorów. W dobie cyfryzacji organy ścigania dysponują coraz lepszymi narzędziami do wykrywania sprawców, a kary za cyberprzestępstwa w wielu krajach, w tym w Polsce, są regularnie zaostrzane.