Gość (37.30.*.*)
Żyjemy w czasach, w których odróżnienie zdjęcia zrobionego aparatem od grafiki wygenerowanej przez Midjourney staje się niemal niemożliwe. Podobnie jest z tekstem czy nagraniami wideo. Unia Europejska, świadoma zagrożeń płynących z dezinformacji, wprowadziła przełomowe przepisy w ramach tzw. Aktu o Sztucznej Inteligencji (AI Act). Jednym z kluczowych filarów tej regulacji jest transparentność – użytkownik musi wiedzieć, kiedy wchodzi w interakcję z maszyną, a nie z człowiekiem.
Unijne przepisy nakładają na dostawców systemów AI obowiązek projektowania ich w taki sposób, aby generowane treści były możliwe do zidentyfikowania jako dzieło algorytmu. Nie chodzi tu jednak tylko o prosty napis „stworzone przez AI” w rogu obrazka. Mechanizmy te mają być wielowarstwowe:
Warto wiedzieć, że obowiązek ten dotyczy przede wszystkim systemów generujących treści, które mogą wprowadzać w błąd co do ich autentyczności. Jeśli AI pomaga jedynie w korekcie kolorów zdjęcia, restrykcje są znacznie łagodniejsze niż w przypadku generowania twarzy polityka wypowiadającego słowa, których nigdy nie wypowiedział.
Choć przepisy są już w drodze, technologia ich egzekwowania wciąż ewoluuje. Jako zwykli internauci nie jesteśmy jednak bezbronni. Oto kilka sposobów na weryfikację autentyczności materiałów:
Najwięksi gracze, tacy jak Adobe, Microsoft czy Google, zaczęli wdrażać ikonę „CR” (Content Credentials). Jeśli zobaczysz taką ikonkę na obrazku w sieci, po kliknięciu w nią możesz sprawdzić, jakie narzędzia AI zostały użyte do jego stworzenia lub modyfikacji. Istnieją też specjalne strony, np. Verify (od C2PA), gdzie można wgrać plik, by sprawdzić jego „cyfrowe drzewo genealogiczne”.
Każdy plik cyfrowy ma swoje metadane (EXIF w przypadku zdjęć). Istnieją darmowe narzędzia online (np. Jeffrey's Image Metadata Viewer), które pozwalają zajrzeć głęboko w strukturę pliku. Jeśli obraz został wygenerowany przez AI, często w sekcji „Software” lub „Creator” znajdziemy nazwę modelu, np. „DALL-E” lub „Stable Diffusion”.
Jeśli podejrzewasz, że zdjęcie jest fejkiem, użyj Google Lens lub TinEye. Często okazuje się, że dany obraz pojawia się w sieci w kontekście artykułów o testowaniu nowych modeli AI lub na forach typu Reddit, gdzie autorzy chwalą się swoimi „promptami”.
W sieci znajdziesz mnóstwo „detektorów treści AI” (zarówno do tekstu, jak i obrazu). Należy jednak podchodzić do nich z dużym dystansem. Obecnie ich skuteczność nie jest stuprocentowa – często generują tzw. „false positives”, oznaczając pracę człowieka jako dzieło algorytmu i odwrotnie. Moja baza wiedzy nie zawiera informacji o istnieniu narzędzia, które dawałoby w tej kwestii niepodważalną pewność.
Unijny AI Act przewiduje pewne furtki. Oznaczanie nie jest wymagane, gdy:
Czy wiesz, że niektóre firmy pracują nad technologią „odpornych znaków wodnych”? W przeciwieństwie do tradycyjnych metadanych, których usunięcie zajmuje kilka sekund (np. poprzez zrobienie zrzutu ekranu), te nowe znaczniki są wplecione w strukturę pikseli w taki sposób, że nawet po przycięciu zdjęcia, zmianie jego kolorów czy silnej kompresji, specjalny skaner nadal będzie w stanie odczytać informację: „To stworzyła maszyna”.
Wprowadzenie tych regulacji to proces, który potrwa lata, ale cel jest jasny: w świecie zdominowanym przez algorytmy, prawo do prawdy staje się jednym z naszych najważniejszych praw obywatelskich.