Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego polskie wpisy w mediach społecznościowych często nie są usuwane, mimo że ich autorzy zostali za nie prawomocnie skazani, a same treści – takie jak fałszywe alarmy czy groźby karalne – stanowią przestępstwo zarówno w Europie, jak i w USA? Czy takie sytuacje wynikają z braku odpowiednich regulacji ustawowych w Polsce?

egzekwowanie wyroków sądowych usuwanie nielegalnych treści odpowiedzialność platform internetowych
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Wydawać by się mogło, że w dobie cyfryzacji i coraz ściślejszej kontroli Internetu, usunięcie wpisu, który stał się podstawą wyroku skazującego, powinno być formalnością trwającą kilka sekund. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej skomplikowana. Choć autor wpisu może trafić do więzienia lub zapłacić wysoką grzywnę za groźby karalne czy wywoływanie fałszywych alarmów, treść, która doprowadziła go przed oblicze sądu, często nadal "wisi" w sieci, zbierając lajki i udostępnienia. Dlaczego tak się dzieje i czy polskie prawo rzeczywiście jest tu bezsilne?

Wyrok dla człowieka to nie wyrok dla serwera

Podstawowym problemem jest rozdzielenie odpowiedzialności karnej sprawcy od administracyjnego obowiązku usunięcia treści. W polskim systemie prawnym proces karny skupia się na ukaraniu osoby za popełniony czyn. Jeśli ktoś zostanie skazany za groźby karalne (art. 190 Kodeksu karnego), sąd orzeka karę dla tej osoby, ale nie zawsze wydaje automatyczny nakaz usunięcia konkretnego wpisu skierowany bezpośrednio do administratora portalu społecznościowego.

Wielu sędziów wychodzi z założenia, że skoro sprawca został ukarany, to on sam powinien usunąć wpis w ramach naprawienia szkody. Problem pojawia się wtedy, gdy skazany traci dostęp do konta, przebywa w zakładzie karnym lub po prostu złośliwie odmawia usunięcia treści. Wtedy polski wymiar sprawiedliwości musi zderzyć się z machiną biurokratyczną globalnych gigantów technologicznych.

Bariera jurysdykcji i "Big Tech" z USA

Większość mediów społecznościowych, z których korzystamy (Facebook, X/Twitter, Instagram), ma swoje siedziby w Stanach Zjednoczonych lub Irlandii. Dla amerykańskich korporacji polski wyrok sądu rejonowego nie zawsze jest dokumentem, który automatycznie wymusza działanie. Choć groźby czy fałszywe alarmy są nielegalne również w USA, tamtejsze platformy chronione są przez słynną Sekcję 230 (Section 230 of the Communications Decency Act), która zdejmuje z nich odpowiedzialność za treści publikowane przez użytkowników.

Aby polskie służby mogły skutecznie wymusić usunięcie wpisu na amerykańskiej platformie, często konieczne jest skorzystanie z procedury międzynarodowej pomocy prawnej (MLAT). Jest to proces długotrwały, kosztowny i rzadko stosowany do pojedynczych wpisów, chyba że sprawa dotyczy terroryzmu lub bezpieczeństwa narodowego na dużą skalę.

Czy w Polsce brakuje odpowiednich ustaw?

Nie można powiedzieć, że w Polsce brakuje regulacji, ale z pewnością brakuje narzędzi do ich szybkiej egzekucji. Obecnie kluczowym aktem prawnym, który ma to zmienić, jest unijne rozporządzenie DSA (Digital Services Act), czyli Akt o usługach cyfrowych.

DSA nakłada na platformy internetowe obowiązek szybkiego reagowania na nielegalne treści. Zgodnie z tymi przepisami:

  • Platformy muszą posiadać przejrzyste mechanizmy zgłaszania nielegalnych treści.
  • Po otrzymaniu wiarygodnego zgłoszenia (np. od organów ścigania lub "zaufanych podmiotów sygnalizujących"), administrator musi działać bezzwłocznie.
  • Wprowadzono pojęcie "nakazu podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom", który może być wydany przez krajowe organy sądowe lub administracyjne.

W Polsce trwają prace nad pełnym wdrożeniem mechanizmów DSA, w tym nad wyznaczeniem Koordynatora Usług Cyfrowych (ma nim być Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej). Dopiero gdy te struktury zaczną w pełni operować, ścieżka od wyroku do usunięcia wpisu stanie się krótsza.

Ciekawostka: Efekt Streisand w służbie sprawiedliwości

Często zdarza się, że próba usunięcia kontrowersyjnego wpisu kończy się jego jeszcze większą popularyzacją. To zjawisko nazywamy efektem Streisand. W przypadku wyroków karnych, media opisujące sprawę często cytują treść przestępstwa, co sprawia, że informacja o nim zostaje w sieci na zawsze w artykułach prasowych, nawet jeśli oryginalny post zniknie.

Mechanizm "Notice and Action" – dlaczego to nie zawsze działa?

Obecnie najczęstszą metodą usuwania treści jest procedura "Notice and Action" (zgłoś i działaj). Jeśli użytkownik zgłosi wpis jako naruszający prawo, platforma powinna go zweryfikować. Problem polega na tym, że moderatorzy (często pracujący w innych krajach i posługujący się tłumaczami) nie zawsze rozumieją kontekst prawny w Polsce. Dla nich wpis może nie naruszać "standardów społeczności", mimo że w świetle polskiego Kodeksu karnego jest on przestępstwem.

Dodatkowo, dopóki nie ma prawomocnego wyroku, platformy boją się usuwać treści, by nie zostać oskarżonymi o cenzurę lub ograniczanie wolności słowa. Paradoksalnie, nawet po wyroku, informacja o nim może nie dotrzeć do administratora serwisu, bo systemy te nie są ze sobą połączone.

Co można zrobić, aby poprawić sytuację?

Rozwiązaniem, nad którym pracują eksperci od prawa cyfrowego, jest tzw. "ślepy pozew" oraz usprawnienie komunikacji między sądami a platformami. Kluczowe jest, aby sądy w wyrokach skazujących rutynowo orzekały obowiązek usunięcia treści i nakładały na skazanego rygor wysokich grzywien za każdy dzień zwłoki.

Warto również pamiętać, że każdy z nas ma narzędzie w postaci zgłaszania treści. Jeśli wpis jest ewidentnie nielegalny i posiadamy informację o wyroku, możemy przesłać taką informację do administracji portalu. Zgodnie z nowymi przepisami DSA, platformy będą miały znacznie mniejsze pole do ignorowania takich zgłoszeń, zwłaszcza jeśli pochodzą one z oficjalnych kanałów.

Podsumowując, problem nie leży w całkowitym braku przepisów, ale w ich rozproszeniu i trudnościach z egzekwowaniem prawa wobec podmiotów zagranicznych. Wdrażanie Aktu o usługach cyfrowych (DSA) daje nadzieję, że w najbliższych latach cyfrowy "ślad zbrodni" będzie znikał z sieci równie szybko, jak zapadają wyroki w realnym świecie.

Podziel się z innymi: