Jakie masz pytanie?

lub

Co zmieniłoby się, gdyby państwo umożliwiło zatrudnianie osób na podstawie umów cywilnoprawnych lub B2B zamiast umowy o pracę, pod warunkiem że składki zdrowotne i społeczne byłyby odprowadzane od każdej zarobionej złotówki na takich samych zasadach jak przy etacie, a wynagrodzenie w wymiarze godzinowym odpowiadającym pełnemu etatowi wynosiłoby co najmniej dwukrotność płacy minimalnej?

ujednolicenie składek zus reforma form zatrudnienia elastyczny rynek pracy
avatar

Gość (188.146.*.*)



Odpowiedź:

Wyobraźmy sobie rynek pracy, na którym sztywne ramy Kodeksu pracy przestają być jedyną drogą do stabilności, a elastyczność nie kojarzy się już z „umowami śmieciowymi”. Taka wizja, w której forma zatrudnienia (B2B, zlecenie czy dzieło) staje się drugorzędna wobec realnych wpływów do budżetu państwa i portfela pracownika, mogłaby wywrócić polską gospodarkę do góry nogami. Wprowadzenie zasady, że każda zarobiona złotówka jest opodatkowana i oskładkowana identycznie jak na etacie, przy jednoczesnym wymogu wysokich zarobków, to scenariusz, który niesie ze sobą zarówno ogromne szanse, jak i konkretne zagrożenia.

Koniec ery „optymalizacji” składek

Obecnie różnice między umową o pracę (UoP) a B2B czy umową zlecenie wynikają głównie z tzw. klinu podatkowego i sposobu naliczania składek ZUS. W Twoim scenariuszu ta różnica znika. Państwo otrzymuje dokładnie tyle samo pieniędzy niezależnie od tego, czy jesteś programistą na kontrakcie, czy księgowym na etacie.

Dla budżetu państwa i systemu ubezpieczeń społecznych byłaby to prawdziwa rewolucja. Zniknąłby problem „ucieczki” w samozatrudnienie tylko po to, by płacić niższe składki. System stałby się bardziej szczelny, a wpływy do NFZ i ZUS mogłyby się ustabilizować. Z perspektywy sprawiedliwości społecznej, każdy obywatel budowałby swój kapitał emerytalny w oparciu o realne zarobki, a nie o minimalną podstawę wymiaru składek, co jest częstą praktyką na B2B.

Próg dwukrotności płacy minimalnej jako filtr bezpieczeństwa

Wprowadzenie warunku, że takie rozwiązanie dotyczy tylko osób zarabiających co najmniej dwukrotność płacy minimalnej, pełni funkcję bezpiecznika. Przy obecnych stawkach (zakładając płacę minimalną na poziomie ok. 4300 zł brutto), mówimy o wynagrodzeniu rzędu co najmniej 8600 zł brutto miesięcznie.

Taki zabieg chroniłby osoby najmniej zarabiające przed nadużyciami. Dlaczego? Ponieważ umowa o pracę to nie tylko składki, ale przede wszystkim ochrona: płatny urlop, okres wypowiedzenia, ochrona przed zwolnieniem w ciąży czy limity czasu pracy. Osoba zarabiająca „dwie średnie” ma większą poduszkę finansową i silniejszą pozycję negocjacyjną, by samodzielnie zadbać o te kwestie w kontrakcie cywilnoprawnym. Dla osób zarabiających minimum, rezygnacja z ochrony Kodeksu pracy mogłaby być tragiczna w skutkach.

Czy wiesz, że...?

W wielu krajach skandynawskich systemy podatkowe są znacznie bardziej jednolite, a różnice między formami zatrudnienia są mniejsze niż w Polsce. Kluczem jest tam jednak wysokie zaufanie do państwa i bardzo silne związki zawodowe, które pilnują praw pracowników nawet poza klasycznym etatem.

Elastyczność kontra ochrona socjalna

Główną zmianą dla pracownika byłaby całkowita wolność w kształtowaniu relacji z pracodawcą (czy raczej zleceniodawcą). Na B2B lub zleceniu nie obowiązuje sztywny czas pracy od 8:00 do 16:00, chyba że strony umówią się inaczej. To raj dla osób ceniących zadaniowy tryb pracy.

Jednak kij ma dwa końce. Przy pełnym „ozusowaniu” takich umów, zniknęłaby jedna z głównych zalet B2B dla pracownika – wyższa kwota „na rękę” przy tym samym koszcie pracodawcy. Jeśli składki byłyby identyczne jak na UoP, to przy przejściu z etatu na B2B pracownik mógłby poczuć się stratny. Musiałby bowiem z własnej kieszeni sfinansować sobie dni wolne (urlop) oraz ewentualne przestoje, nie mając już korzyści z niższych podatków.

Co zmieniłoby się dla pracodawców?

Dla firm taka zmiana to przede wszystkim uproszczenie administracyjne, ale i ryzyko wzrostu kosztów.

  1. Mniej biurokracji: Obsługa umów cywilnoprawnych jest prostsza niż prowadzenie akt osobowych zgodnie z rygorami Kodeksu pracy.
  2. Łatwiejsze rozstania: Brak okresów wypowiedzenia (chyba że zapisano je w umowie) pozwala firmom szybciej reagować na kryzysy.
  3. Wyzwanie rekrutacyjne: Skoro pracownik na „nowym zleceniu” ma takie same obciążenia jak na etacie, ale mniej przywilejów, pracodawcy musieliby oferować znacznie wyższe stawki, aby przyciągnąć talenty.

Gospodarcze skutki długofalowe

Taki system mógłby doprowadzić do profesjonalizacji rynku usług. Osoby zarabiające powyżej dwukrotności minimum to zazwyczaj specjaliści. Możliwość swobodnego wyboru formy opodatkowania i oskładkowania (przy zachowaniu ich wysokości) mogłaby zachęcić więcej osób do zakładania mikrofirm, co sprzyja innowacyjności.

Z drugiej strony, istnieje ryzyko, że rynek pracy podzieliłby się na dwie kasty: „chronionych” pracowników etatowych z niskimi zarobkami oraz „wolnych strzelców” z wysokimi dochodami, którzy w razie choroby czy kryzysu w branży zostają bez ochrony prawnej, jaką daje UoP.

Matematyczne spojrzenie na koszty

Jeśli założymy, że całkowity koszt pracodawcy (tzw. brutto brutto) wynosi 10 000 zł, to w obecnym systemie na UoP pracownik otrzymuje ok. 7 000 zł netto. Na B2B (przy ryczałcie) ta kwota może być znacznie wyższa. W Twoim modelu, niezależnie od nazwy umowy, kwota netto byłaby zbliżona do tej z UoP. To oznacza, że głównym motywatorem do zmiany formy zatrudnienia przestałyby być pieniądze, a zaczęły być realne potrzeby dotyczące stylu pracy i zakresu odpowiedzialności.

Podsumowując, taka reforma mogłaby uporządkować polski system podatkowy i ukrócić zjawisko wymuszania samozatrudnienia tam, gdzie nie ma ono uzasadnienia ekonomicznego. Jednocześnie zmusiłaby specjalistów do wzięcia pełnej odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo socjalne, co w dłuższej perspektywie wymagałoby wysokiej edukacji finansowej społeczeństwa.

Podziel się z innymi: