Jakie masz pytanie?

lub

Na czym w prostych słowach polega model „płać lub wyraź zgodę” (Pay or Okay), czy jakieś państwo już go wdrożyło, a jeśli tak, to jakie pozytywne i negatywne skutki przyniosła ta zmiana?

prywatność w sieci model pay or okay zasady ochrony danych
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Model „płać lub wyraź zgodę” (z angielskiego Pay or Consent, często nazywany też Pay or Okay) to strategia, która w ostatnim czasie wywołuje ogromne emocje w świecie technologii i prawa. W najprostszych słowach sprowadza się ona do postawienia użytkownika przed wyborem: albo płacisz miesięczny abonament za korzystanie z serwisu bez reklam, albo godzisz się na to, że Twoje dane będą zbierane, analizowane i wykorzystywane do wyświetlania Ci spersonalizowanych treści marketingowych.

W praktyce oznacza to, że „walutą”, którą płacimy za dostęp do mediów społecznościowych czy portali informacyjnych, przestaje być tylko nasza uwaga, a staje się nią konkretna kwota pieniędzy lub nasza prywatność. Model ten zyskał na popularności po tym, jak europejskie organy regulacyjne zaczęły coraz mocniej naciskać na gigantów technologicznych w kwestii ochrony danych osobowych i przestrzegania RODO.

Czy jakieś państwo już to wdrożyło?

Ważne jest rozróżnienie: model „płać lub wyraź zgodę” nie jest prawem uchwalonym przez konkretne państwo, lecz modelem biznesowym stosowanym przez prywatne firmy w odpowiedzi na unijne przepisy. Najgłośniejszym przykładem jest firma Meta (właściciel Facebooka i Instagrama), która wprowadziła to rozwiązanie w listopadzie 2023 roku dla użytkowników w całej Unii Europejskiej, a także w Islandii, Liechtensteinie i Norwegii (kraje EOG).

Zanim Meta zdecydowała się na ten krok, podobne rozwiązania testowały wydawnictwa prasowe, szczególnie w Niemczech i Austrii. Portale takie jak Der Spiegel czy Standard.at od lat oferują wybór: subskrypcja cyfrowa bez śledzenia albo darmowy dostęp w zamian za zgodę na cookies reklamowe. Można więc powiedzieć, że model ten funkcjonuje na poziomie całego rynku europejskiego, a nie pojedynczego kraju, choć to właśnie w Niemczech przeszedł on pierwsze „chrzty bojowe” przed tamtejszymi sądami i urzędami ochrony danych.

Pozytywne skutki wprowadzenia modelu

Z perspektywy biznesowej i części użytkowników, model ten ma swoje zalety, choć są one często przykrywane przez kontrowersje:

  • Utrzymanie „darmowego” internetu: Dzięki wpływom z reklam lub abonamentów, platformy mogą nadal oferować swoje usługi bez konieczności wprowadzania całkowitej blokady płatności (paywall). Dla osób, którym nie przeszkadza profilowanie, usługa pozostaje bezpłatna finansowo.
  • Jasność zasad: Użytkownik dostaje czarno na białym informację: „Twoje dane mają wartość”. Model ten uświadamia wielu osobom, że usługi cyfrowe nie biorą się znikąd i ich utrzymanie kosztuje.
  • Opcja dla dbających o prywatność: Osoby, które stać na taki wydatek i które panicznie boją się śledzenia, zyskały oficjalną, legalną drogę do korzystania z platform w sposób czysty, bez skryptów śledzących ich każdy ruch w celach marketingowych.

Negatywne skutki i kontrowersje

Lista minusów i obaw jest jednak znacznie dłuższa, co sprawia, że model ten jest obecnie pod lupą Europejskiej Rady Ochrony Danych (EROD).

  • Prywatność jako towar luksusowy: To najczęstszy argument krytyków. Jeśli ochrona danych kosztuje np. 40-50 zł miesięcznie, to osoby mniej zamożne są zmuszone do „sprzedawania” swojej prywatności, by pozostać w kontakcie ze znajomymi czy mieć dostęp do informacji. Tworzy to podział społeczeństwa na tych, których stać na prywatność, i tych, którzy muszą z niej zrezygnować.
  • Wymuszona zgoda: Zgodnie z RODO zgoda na przetwarzanie danych powinna być dobrowolna. Prawnicy i aktywiści (np. Max Schrems z organizacji NOYB) argumentują, że jeśli alternatywą dla zgody jest wysoka opłata, to taka zgoda nie jest wolna, lecz wymuszona ekonomicznie.
  • Efekt domina: Istnieje obawa, że jeśli ten model zostanie w pełni zaakceptowany, wkrótce każda aplikacja – od prognozy pogody po latarkę w telefonie – będzie żądać opłaty za brak śledzenia. Może to doprowadzić do sytuacji, w której miesięczny koszt „prywatnego” korzystania z telefonu wyniesie setki złotych.

Ciekawostka: Ile warta jest Twoja zgoda?

Warto wiedzieć, że kwoty abonamentów (np. w przypadku Mety) często przewyższają realny zysk, jaki firma osiąga z wyświetlania reklam jednemu użytkownikowi. Szacuje się, że średni przychód z reklam na użytkownika w Europie jest niższy niż cena subskrypcji „Pay or Okay”. Sugeruje to, że wysoka cena ma nie tylko rekompensować brak reklam, ale wręcz zniechęcać do wybierania opcji płatnej, by użytkownicy pozostali w systemie reklamowym, który jest dla gigantów bardziej perspektywiczny długofalowo.

Obecnie sytuacja jest dynamiczna. W kwietniu 2024 roku Europejska Rada Ochrony Danych wydała opinię, z której wynika, że duże platformy internetowe nie powinny dawać użytkownikom jedynie wyboru między płaceniem a śledzeniem. Sugeruje się, że powinna istnieć „trzecia droga” – np. darmowa wersja z reklamami, ale mniej inwazyjnymi, które nie wymagają śledzenia każdego kroku użytkownika w sieci. Jak to się skończy? Na ten moment nie mogę tego zweryfikować, gdyż procesy legislacyjne i sądowe w tej sprawie wciąż trwają.

Podziel się z innymi: