Gość (37.30.*.*)
Wiele osób, planując wysłanie większej sumy pieniędzy rodzinie za granicę lub opłacenie zagranicznej usługi, zastanawia się, czy na horyzoncie pojawi się urząd skarbowy. Krótka odpowiedź brzmi: sam techniczny proces transferu środków nie jest opodatkowany. Nie istnieje coś takiego jak „podatek od przelewu”. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a konkretnie w tytule tego przelewu oraz źródle pochodzenia pieniędzy. To właśnie charakter transakcji decyduje o tym, czy państwo będzie chciało otrzymać swoją część.
Jeśli przesyłasz pieniądze między własnymi kontami – na przykład z polskiego banku na swoje konto w Niemczech czy Wielkiej Brytanii – nie masz się czego obawiać. Przesuwanie własnego, już raz opodatkowanego kapitału (np. z pensji czy oszczędności) jest całkowicie neutralne podatkowo. Fiskus nie może nałożyć daniny na to, że zmieniasz miejsce przechowywania swoich środków. Warto jednak pamiętać, że przy bardzo dużych kwotach bank może zapytać o źródło pochodzenia pieniędzy w ramach procedur AML (przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy).
Sytuacja komplikuje się, gdy wysyłasz pieniądze komuś innemu. Jeśli przelew zagraniczny jest formą darowizny, wchodzimy w zakres ustawy o podatku od spadków i darowizn. W Polsce kluczowe jest to, kto otrzymuje pieniądze:
Warto wiedzieć, że jeśli darowizna jest przekazywana osobie mieszkającej na stałe za granicą, zastosowanie mogą mieć również przepisy podatkowe kraju, w którym mieszka odbiorca. Każde państwo ma własne zasady dotyczące opodatkowania darowizn otrzymywanych z zagranicy.
Jeśli prowadzisz firmę i wysyłasz pieniądze za granicę jako zapłatę za określone usługi (np. doradcze, reklamowe, za korzystanie z licencji czy odsetki), możesz zetknąć się z tzw. podatkiem u źródła (WHT). W takim scenariuszu polski przedsiębiorca jest zobowiązany do pobrania podatku od wypłacanej kwoty i odprowadzenia go do polskiego urzędu skarbowego.
Wiele zależy jednak od umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jeśli posiadasz certyfikat rezydencji podatkowej swojego kontrahenta, często możesz zastosować niższą stawkę podatku lub w ogóle go nie pobierać. To jeden z najbardziej zawiłych elementów międzynarodowych transferów pieniężnych, dlatego w przypadku relacji B2B zawsze warto skonsultować się z księgowym.
Choć to nie podatek, warto o tym wiedzieć, by uniknąć kar administracyjnych. Narodowy Bank Polski wymaga raportowania niektórych transakcji płatniczych z zagranicą. Obowiązek ten dotyczy głównie przedsiębiorców, a progiem, po którym należy składać kwartalne lub roczne sprawozdania, jest łączna kwota aktywów lub pasywów zagranicznych przekraczająca 7 milionów złotych. Dla przeciętnego Kowalskiego wykonującego pojedyncze przelewy, te przepisy zazwyczaj nie mają zastosowania, ale przy obrocie profesjonalnym są kluczowe.
Często słyszy się o „magicznym” limicie 15 000 euro. Nie jest to próg podatkowy, ale próg bezpieczeństwa. Zgodnie z prawem bankowym i przepisami o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, każda transakcja powyżej tej kwoty (lub kilku mniejszych, które wydają się ze sobą powiązane) musi zostać zarejestrowana przez bank i może zostać zgłoszona do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF). Nie oznacza to kontroli skarbowej, a jedynie standardową procedurę monitoringu przepływów pieniężnych.
Zamiast podatku, Twoim największym „kosztem” przy wysyłaniu pieniędzy za granicę mogą być opłaty bankowe i spready walutowe. Banki często oferują mało korzystne kursy wymiany, co przy dużych kwotach może być bardziej dotkliwe niż potencjalny podatek.
Aby zminimalizować koszty:
Podsumowując, sam transfer pieniędzy za granicę nie jest obciążony specjalnym podatkiem „od wywozu kapitału”. Kluczowe jest jednak to, byś potrafił udokumentować pochodzenie środków oraz poprawnie zakwalifikował cel przelewu, szczególnie jeśli jest to darowizna lub płatność biznesowa.