Gość (37.30.*.*)
Temat czasu pracy za granicą często obrasta legendami. Z jednej strony słyszymy o skandynawskim modelu 6-godzinnego dnia pracy, z drugiej o morderczych zmianach w Azji czy USA. Czy informacja o legalnej pracy przez 12 godzin dziennie i 70 godzin tygodniowo to prawda? Odpowiedź nie jest jednowymiarowa: w większości cywilizowanych krajów zachodnich taki system jako „standard” jest nielegalny, ale istnieją konkretne wyjątki, luki prawne oraz państwa, w których przepisy są znacznie bardziej elastyczne niż w Polsce.
Zacznijmy od naszego podwórka, bo to tutaj najczęściej szukamy pracy. W Unii Europejskiej obowiązuje Dyrektywa o czasie pracy (2003/88/WE). Jasno określa ona, że średni tygodniowy czas pracy (wliczając nadgodziny) nie może przekraczać 48 godzin. Dodatkowo pracownikowi przysługuje co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku na dobę.
To oznacza, że w krajach takich jak Niemcy, Holandia czy Francja, regularna praca po 70 godzin tygodniowo jest po prostu nielegalna dla pracownika etatowego. Istnieje jednak pewien „haczyk” nazywany klauzulą opt-out.
Niektóre kraje (najsłynniejszym przykładem była Wielka Brytania przed Brexitem, ale stosuje to też np. Malta) pozwalają pracownikowi dobrowolnie zrzec się limitu 48 godzin. W takim przypadku można pracować więcej, ale nadal muszą być zachowane okresy odpoczynku. Nawet przy opt-out, dobicie do stałych 70 godzin tygodniowo jest trudne do przeforsowania ze względu na przepisy BHP i ochronę zdrowia pracownika.
Jeśli szukamy miejsca, gdzie 70 godzin tygodniowo jest całkowicie legalne i spotykane w praktyce, musimy spojrzeć za ocean. W USA federalne prawo (Fair Labor Standards Act – FLSA) nie określa maksymalnej liczby godzin, jakie pracownik powyżej 16. roku życia może przepracować w ciągu doby lub tygodnia.
W praktyce oznacza to, że:
Dla wielu Amerykanów praca na dwa etaty lub branie ogromnej liczby nadgodzin, by spłacić kredyt czy studia, jest rzeczywistością, a nie mitem. Jest to więc kraj, w którym 70-godzinny tydzień pracy jest w pełni legalny.
W Azji Wschodniej kultura pracy jest legendarnie surowa, choć rządy starają się to ograniczać ze względu na zjawisko karoshi (śmierć z przepracowania).
Warto wiedzieć, że nawet tam, gdzie prawo jest surowe, istnieją branże wyłączone z ogólnych limitów. Jeśli słyszałeś o kimś, kto legalnie pracuje po 70-80 godzin tygodniowo, prawdopodobnie pracuje w jednym z tych sektorów:
Nauka jest tu bezlitosna. Badania (m.in. prowadzone przez Uniwersytet Stanforda) wykazują, że wydajność pracownika gwałtownie spada po przekroczeniu 50 godzin tygodniowo. Osoba pracująca 70 godzin często wykonuje tę samą ilość realnej, efektywnej pracy co osoba pracująca 55 godzin – reszta to błędy, zmęczenie i „puste przebiegi”.
Podsumowując: informacja o legalnej pracy 70 godzin tygodniowo jest prawdą w USA oraz (nieoficjalnie) w Chinach. W Unii Europejskiej jest to co do zasady mit, chyba że mówimy o specyficznych branżach, pracy na własny rachunek (B2B) lub dobrowolnym zrzeczeniu się limitów w krajach stosujących opt-out. Jeśli planujesz wyjazd zarobkowy, zawsze sprawdzaj lokalne prawo pracy (Labor Law), bo „legalność” takich nadgodzin często zależy od tego, czy pracujesz na etacie, czy jako podwykonawca.