Gość (37.30.*.*)
Internet bywa miejscem niezwykle kreatywnym, ale i kontrowersyjnym. Jednym z trendów, który w ostatnich latach regularnie powraca na platformy takie jak TikTok czy Instagram, są filmy z udziałem hiperrealistycznych tortów. Cukiernicy potrafią stworzyć dzieła sztuki, które do złudzenia przypominają śpiącego mopsa, puszystego kota czy buldoga francuskiego. Problem pojawia się w momencie, gdy w kadrze obok słodkiego wypieku pojawia się żywe zwierzę, a właściciel – na oczach swojego pupila – wbija nóż w „głowę” biszkoptowego sobowtóra. Choć dla wielu internautów jest to zabawny żart, z punktu widzenia behawiorystyki i etyki sprawa wygląda znacznie poważniej.
Zjawisko to opiera się na tzw. szoku wizualnym. My, jako ludzie, wiemy, że to tylko mąka, cukier i masa cukrowa. Rozumiemy kontekst i doceniamy kunszt wykonania. Jednak dla psa czy kota, który posiada rozwinięte zdolności poznawcze, sytuacja ta jest kompletnie niezrozumiała. Zwierzę widzi postać, która wygląda jak przedstawiciel jego gatunku (lub nawet on sam), a następnie staje się świadkiem brutalnego – w jego mniemaniu – ataku na tę postać.
Wielu użytkowników sieci reaguje śmiechem na widok wielkich oczu psa czy gwałtownego odskoczenia kota. W rzeczywistości te reakcje to podręcznikowe przykłady silnego stresu, lęku i dezorientacji. To, co dla nas jest „lajkogennym” żartem, dla zwierzęcia może być traumatycznym doświadczeniem, które narusza jego poczucie bezpieczeństwa w domu.
Zwierzęta domowe, zwłaszcza psy, są niezwykle wyczulone na mowę ciała i bodźce wizualne. Choć ich głównym zmysłem jest węch (a tort pachnie pewnie wanilią i cukrem), to wzrok odgrywa kluczową rolę w rozpoznawaniu zagrożeń.
Większość psów na tych filmach wysyła tzw. sygnały uspokajające, których właściciele często nie potrafią odczytać. Oblizywanie się, ziewanie, odwracanie wzroku czy pokazywanie białek oczu (tzw. whale eye) to nie są „śmieszne miny”. To prośba psa: „Boję się, przestań to robić, nie czuję się bezpiecznie”.
Choć krojenie tortu nie rani zwierzęcia fizycznie, wielu ekspertów zwraca uwagę na aspekt znęcania się psychicznego. Celowe wywoływanie lęku u istoty, która nam ufa, tylko po to, by zdobyć wyświetlenia w mediach społecznościowych, budzi uzasadniony sprzeciw środowisk prozwierzęcych.
Warto zadać sobie pytanie: gdzie leży granica między niewinnym żartem a nadużyciem? Jeśli zwierzę po takim incydencie zaczyna bać się właściciela, staje się wycofane lub reaguje agresją lękową na przedmioty kuchenne, cena za kilka „serduszek” pod filmem okazuje się bardzo wysoka. Relacja z psem czy kotem opiera się na zaufaniu – takie „żarty” skutecznie je podkopują.
Algorytmy mediów społecznościowych promują to, co budzi emocje i komentarze. Jeśli widzisz film, w którym zwierzę jest wyraźnie przerażone dla rozrywki widzów, najlepszą reakcją jest:
Moda na „tortowe pranki” to kolejny dowód na to, że w pogoni za viralem łatwo zapomnieć o empatii. Nasze zwierzęta nie są rekwizytami w filmach – to czujące istoty, które polegają na nas w kwestii swojego bezpieczeństwa. Zamiast straszyć psa tortem, lepiej po prostu poczęstować go (bezpiecznym dla niego!) psim smakołykiem i cieszyć się wspólnym czasem bez udziału kamer i zbędnego stresu.