Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie konia pędzącego przez łąkę, ale zamiast rytmicznego stukotu czterech kopyt, słyszysz szybki, skomplikowany werbel ośmiu nóg. Brzmi to jak scena z filmu fantasy lub mitologii nordyckiej, gdzie Odyn dosiadał Sleipnira – legendarnego, ośmionogiego wierzchowca. Jednak w rzeczywistości natura nigdy nie stworzyła konia z nadprogramową liczbą kończyn. Dlaczego ewolucja postawiła na cztery nogi, a nie na sześć czy osiem? Odpowiedź na to pytanie prowadzi nas przez miliony lat historii, zasady fizyki oraz skomplikowany świat genetyki.
Wszystkie ssaki, ptaki, gady i płazy należą do grupy zwanej tetrapodami (czworonogami). Nasz wspólny plan budowy ciała został ustalony setki milionów lat temu, kiedy pierwsze kręgowce wyszły z wody na ląd. Te prymitywne stworzenia, będące przodkami wszystkich dzisiejszych lądowych kręgowców, miały cztery płetwy, które przekształciły się w cztery kończyny.
Ewolucja rzadko "wynajduje koło na nowo". Zamiast dodawać nowe elementy, woli modyfikować to, co już posiada. Dlatego koń ma cztery nogi, ptak ma dwie nogi i dwa skrzydła (które są zmodyfikowanymi nogami przednimi), a człowiek ma dwie nogi i dwie ręce. Aby koń mógł mieć sześć nóg, musiałby pochodzić od zupełnie innej linii ewolucyjnej, która wykształciła taki układ na bardzo wczesnym etapie rozwoju życia na Ziemi.
Za to, gdzie na naszym ciele wyrastają ręce, nogi czy głowa, odpowiadają specjalne geny zwane genami Hox. Działają one jak architekci, którzy trzymają plan budowy całego organizmu. U kręgowców ten plan jest niezwykle rygorystyczny. Każda próba "dopisania" do niego dodatkowej pary kończyn zazwyczaj kończy się tragicznie dla zarodka.
W świecie zwierząt zdarzają się mutacje, w wyniku których rodzą się osobniki z dodatkowymi nogami (zjawisko to nazywamy polimelią), jednak nie są to funkcjonalne, zdrowe kończyny. Zazwyczaj są one bezużyteczne, a ich obecność wiąże się z szeregiem innych wad genetycznych. Natura po prostu nie przewidziała w "kodzie źródłowym" kręgowców miejsca na piątą czy szóstą nogę, która byłaby połączona z odpowiednimi mięśniami, nerwami i ośrodkami w mózgu odpowiedzialnymi za koordynację ruchu.
Nawet gdyby ewolucja w jakiś magiczny sposób dodała koniowi dodatkowe nogi, pojawia się pytanie: czy to by mu się opłacało? W przyrodzie obowiązuje zasada maksymalnej efektywności przy minimalnym nakładzie energii.
Warto wspomnieć, że ewolucja konia poszła w zupełnie inną stronę – zamiast dodawać nogi, "odejmowała" palce. Przodek konia, Eohippus, żyjący około 50 milionów lat temu, był wielkości psa i miał cztery palce u przednich nóg oraz trzy u tylnych. W toku ewolucji, aby biegać szybciej po twardym terenie, koń zredukował liczbę palców do jednego, który jest chroniony przez potężne kopyto. Dzisiejszy koń biega więc technicznie rzecz biorąc na czubkach swoich środkowych palców!
Możesz zapytać: "Skoro cztery nogi są takie świetne, to dlaczego mrówki mają sześć, a pająki osiem?". Odpowiedź tkwi w skali i innym planie budowy. Owady mają szkielet zewnętrzny (egzoszkielet), a ich mechanika ruchu opiera się na zupełnie innych zasadach fizycznych. Przy tak małych rozmiarach, posiadanie większej liczby nóg pomaga w poruszaniu się po pionowych powierzchniach czy chwytaniu ofiar, nie obciążając organizmu tak bardzo, jak działoby się to u dużego ssaka.
Podsumowując, koń nie ma sześciu ani ośmiu nóg, ponieważ jego ewolucyjna ścieżka została wyznaczona miliony lat temu przez pierwszych czworonożnych przodków. Obecny układ czterech kończyn jest wynikiem genialnego kompromisu natury, który pozwolił koniom stać się jednymi z najszybszych i najbardziej wytrzymałych biegaczy na naszej planecie. Dodatkowe nogi byłyby dla nich po prostu zbędnym balastem, z którym ewolucja dawno by się rozprawiła.