Gość (37.30.*.*)
Wyobraźmy sobie scenę godną najlepszych seriali historycznych: poselstwo wjeżdża na dwór Karola IV Luksemburskiego, niosąc ze sobą bogactwa, które mogłyby sfinansować niejedną wojnę lub wznieść monumentalną katedrę. Taka propozycja to nie tylko kwestia majątku, ale przede wszystkim potężne uderzenie na mapie geopolitycznej XIV-wiecznej Europy. Gdyby taki dar rzeczywiście trafił do rąk władcy, a towarzyszyłyby mu opisane przez Ciebie deklaracje polityczne, świat zapamiętałby to jako jeden z najbardziej ryzykownych, a zarazem spektakularnych ruchów w historii.
Zanim przejdziemy do politycznych intryg, sprawdźmy, jaką realną siłę nabywczą miałyby te skarby w czasach Karola IV. Musimy przeliczyć kruszec zawarty w monetach, aby zrozumieć skalę tego bogactwa.
1. Grosze pruskie i praskie
Grosz praski był w tamtym czasie „dolarem” Europy Środkowej, niezwykle cenionym za wysoką próbę srebra. Grosz pruski był nieco mniej wart, ale w takiej masie wciąż stanowił fortunę.
2. Czyste kruszce
3. Podsumowanie kruszcowe
Wynik: Sam kruszec w monetach i sztabach to ponad 213 kg srebra i 10 kg złota. Dla porównania, w XIV wieku za kilka groszy praskich można było kupić krowę, a roczny żołd najemnika rzadko przekraczał kilkaset groszy. Taki dar pozwoliłby Karolowi IV na wystawienie armii kilku tysięcy zbrojnych na wiele miesięcy lub sfinansowanie ogromnych inwestycji budowlanych w Pradze.
6 ozdobnych mieczy i tarcz z polskimi motywami (lub alternatywnie kielichów z bursztynem) oraz 52 pierścienie to dary o charakterze prestiżowym. W tamtym okresie bursztyn, nazywany „złotem północy”, był towarem luksusowym, pożądanym na dworach całej Europy i w samym Watykanie.
Wysłanie takich przedmiotów papieżowi i królowi to jasny sygnał: „Jesteśmy panami wybrzeża i kontrolujemy szlaki handlowe”. Polskie motywy na tarczach w rękach Karola IV Luksemburskiego miałyby wymiar symboliczny – pokazywałyby jedność interesów i uznanie polskiej sfery wpływów przez cesarstwo.
W średniowieczu ziemia bez ludzi była bezwartościowa. Przekazanie 1210 chłopów to nie tylko gest „podarowania ludzi”, ale przede wszystkim transfer siły roboczej i podatników. W kontekście prośby o rękę córki Karola IV, mogło to oznaczać zasiedlenie nowych dóbr, które panna młoda otrzymałaby w posagu, lub wzmocnienie królewszczyzn Luksemburczyka. To ogromna grupa, która mogłaby założyć kilka nowych, prężnie działających wsi.
Choć w pytaniu pojawia się jako „król Węgier”, Karol IV był przede wszystkim królem Czech i cesarzem rzymskim. Królem Węgier został później jego syn, Zygmunt Luksemburski. Karol IV był jednak kluczowym graczem w regionie – to on wydał Złotą Bullę i uczynił z Pragi kulturalną stolicę Europy. Każdy, kto chciał liczyć się w polityce, musiał mieć go za sojusznika.
Najbardziej szokującym elementem tej propozycji nie są pieniądze, lecz towarzyszące im decyzje polityczne.
1. Wojna z księstwami śląskimi i szczecińskim
Wypowiedzenie wojny księstwom szczecińskiemu, oleśnickiemu, oświęcimskiemu i bytomskiemu to próba siłowego ujednolicenia ziem dawnego Królestwa Polskiego lub eliminacji konkurentów do wpływów.
2. Oddanie tronu Piastowi słupskiemu
To nawiązanie do postaci Kaźka Słupskiego, wnuka Kazimierza Wielkiego, którego król widział jako swojego następcę. Przekazanie tronu linii słupskiej przy jednoczesnym sojuszu z Luksemburgami i papieżem miałoby na celu stworzenie potężnego bloku północno-środkowego, który mógłby całkowicie zdominować Zakon Krzyżacki i Brandenburgię.
Gdyby takie poselstwo dotarło do Karola IV, reakcja byłaby prawdopodobnie mieszanką zachwytu nad bogactwem a chłodną kalkulacją.
Podsumowując, taki dar przyniósłby nadawcy potężny sojusz z najpotężniejszym człowiekiem w Europie (Karolem IV), przychylność Kościoła oraz szansę na zjednoczenie ziem pod nową dynastią, ale za cenę ogromnego ryzyka militarnego i całkowitego przetasowania mapy ówczesnej Polski. To propozycja typu „wszystko albo nic”.