Gość (37.30.*.*)
Analizując tak specyficzny i rozbudowany scenariusz polityczno-ekonomiczny, musimy przenieść się w realia późnego średniowiecza, a konkretnie w czasy świetności rodu Luksemburgów. Postać „króla Węgier i seniora rodu” niemal jednoznacznie wskazuje na Zygmunta Luksemburskiego – postać niezwykle wpływową, ambitną, ale też wiecznie borykającą się z problemami finansowymi. Taka oferta, choć na pierwszy rzut oka wydaje się bajeczna, w świecie wielkiej dyplomacji XV wieku mogłaby przynieść bardzo mieszane rezultaty.
Zacznijmy od „twardej waluty”. 10 000 groszy pruskich i 1000 groszy praskich to pokaźna suma, ale czy rzucająca na kolana monarchę tej rangi? Grosz praski był w tamtym czasie jedną z najsilniejszych walut Europy Środkowej. 1000 groszy praskich to około 16-17 kóp. Dla porównania, wykupienie strategicznego zamku lub sfinansowanie małej wyprawy wojennej wymagało dziesiątek tysięcy kóp.
Z kolei 1 kg złota i 1 kg srebra to kruszec o dużej wartości, ale w skali królewskiego skarbca – raczej symboliczny. Zygmunt Luksemburski potrafił zastawiać całe krainy (jak Spisz) za kwoty idące w setki tysięcy florenów. Bursztynowe ozdoby, miecze i pierścienie to dary prestiżowe, podkreślające pochodzenie darczyńcy znad Bałtyku. Bursztyn był wówczas „złotem północy”, niezwykle pożądanym na dworach południowej Europy i w kurii papieskiej.
Najciekawszym elementem jest 1000 chłopów. W średniowieczu to nie tylko „siła robocza”, ale żywy kapitał. Przesiedlenie tysiąca osadników na wyludnione wojnami tereny Węgier lub do dóbr papieskich w Awinionie czy Italii byłoby darem niezwykle praktycznym, zwiększającym wpływy z podatków i renty feudalnej przez pokolenia.
Prawdziwa rewolucja kryje się jednak w warunkach politycznych. Wypowiedzenie wojny księstwu szczecińskiemu i oleśnickiemu przy jednoczesnym sojuszu z Piastem słupskim to próba całkowitego przemodelowania mapy wpływów na Pomorzu i Śląsku.
Papież w tym układzie pełni rolę arbitra i gwaranta. 50 pierścieni z bursztynem i ozdobne kielichy miałyby prawdopodobnie skłonić kurię do wydania dyspensy (jeśli kandydaci na małżonków byli spokrewnieni) oraz do pobłogosławienia nowej koalicji politycznej. W tamtym czasie poparcie papieskie było kluczowe dla legitymizacji podbojów (np. w księstwie szczecińskim).
Zygmunt Luksemburski, znany z pragmatyzmu, prawdopodobnie przyjąłby dary, ale... mógłby uznać je za zbyt niskie, by oddać rękę córki (np. Elżbiety Luksemburskiej). Córki królów były „najdroższym towarem eksportowym” dynastii, służącym do pieczętowania sojuszy z cesarzami, królami Francji czy Polski. 1 kg złota to za mało na taki mariaż. Jednakże, jeśli darczyńca wykazałby, że jego armia i 1000 chłopów realnie wzmocnią południową granicę Węgier przed Turkami, król mógłby podjąć negocjacje.
W XV wieku bursztyn był tak cenny, że Krzyżacy posiadali monopol na jego wydobycie, a za nielegalne posiadanie bryłki groziła kara śmierci. Wysłanie 50 pierścieni i ozdobnej broni z bursztynem sugeruje, że darczyńca albo ma świetne układy z Zakonem, albo właśnie przejął kontrolę nad wybrzeżem, co dla Zygmunta Luksemburskiego byłoby jasnym sygnałem potęgi militarnej.
Gdyby taki posłaniec dotarł na dwór w Budzie:
Podsumowując, taki zestaw darów i postulatów to klasyczna średniowieczna próba kupienia sobie miejsca przy „stole wielkich mocarstw”. Kwoty są solidne, ale to polityczna odwaga (wojna na dwóch frontach) i demografia (chłopi) stanowiłyby o prawdziwej sile tej oferty.