Gość (37.30.*.*)
Wybór Władysława Jagiełły na męża Jadwigi Andegaweńskiej był jednym z najważniejszych zwrotów akcji w dziejach Europy Środkowo-Wschodniej. Unia polsko-litewska stworzyła mocarstwo, które na stulecia zdominowało tę część kontynentu. Co by się jednak stało, gdyby panowie krakowscy postawili na innego kandydata? Historia mogłaby potoczyć się zupełnie innymi torami, a mapa dzisiejszej Europy wyglądałaby nie do poznania.
Najbardziej realną alternatywą dla Jagiełły był Wilhelm Habsburg. Jadwiga była z nim zaręczona od dziecka (słynne sponsalia de futuro), a młody książę austriacki nawet przybył do Krakowa, by skonsumować małżeństwo. Gdyby mu się to udało, Polska prawdopodobnie weszłaby w orbitę wpływów habsburskich już w XIV wieku.
Zalety tego rozwiązania? Silne związki z Zachodem, dostęp do nowoczesnych technologii i kultury dworskiej Wiednia. Jednak cena byłaby ogromna. Po pierwsze, nie doszłoby do unii z Litwą. Litwa prawdopodobnie przyjęłaby chrzest z rąk Moskwy (stając się krajem prawosławnym) lub zostałaby całkowicie podbita przez Zakon Krzyżacki. Polska, zamiast stać się europejską potęgą, mogłaby zostać zredukowana do roli jednego z wielu państw satelickich wewnątrz Świętego Cesarstwa Rzymskiego.
Wśród potencjalnych kandydatów wymieniano również Ludwika Orleańskiego, syna króla Francji Karola V. Choć ta koncepcja wydaje się dziś egzotyczna, w XIV wieku miała swoje uzasadnienie – Andegawenowie (rodzina Jadwigi) mieli francuskie korzenie.
Gdyby Jadwiga poślubiła Francuza, Polska stałaby się kluczowym elementem wielkiej europejskiej gry przeciwko Anglii i Luksemburgom. Zyskalibyśmy niesamowity prestiż kulturalny i wsparcie militarne najlepszego rycerstwa Europy. Problem polegał jednak na odległości. Francuski król w Krakowie prawdopodobnie traktowałby Polskę jako peryferyjną bazę surowcową lub kartę przetargową w polityce zachodniej. Bezpośrednie zagrożenie ze strony Krzyżaków i rosnącej w siłę Moskwy mogłoby okazać się dla tak odległego sojusznika zbyt trudne do opanowania.
Choć w tamtym czasie Moskwa nie była jeszcze tak potężna, a termin „car” nie był oficjalnie używany (władcy mianowali się Wielkimi Książętami), sojusz z dynastią Rurykowiczów był teoretycznie możliwy. Taki mariaż oznaczałby próbę zjednoczenia wszystkich ziem słowiańskich pod jednym berłem.
Gdyby Jadwiga poślubiła władcę Moskwy:
Warto jednak zaznaczyć, że w XIV wieku bariera religijna była niemal nie do przejścia dla polskiej szlachty i duchowieństwa, co czyniło ten scenariusz najmniej prawdopodobnym.
Największym przegranym braku unii z Jagiełłą byłaby... polska racja stanu w starciu z Krzyżakami. To właśnie sojusz z Litwą pozwolił na złamanie potęgi Zakonu pod Grunwaldem. Bez litewskich posiłków i bez „szacha”, jakim było uderzenie z dwóch stron, Polska mogłaby toczyć z Krzyżakami wyniszczające wojny przez kolejne dwieście lat, nie mając gwarancji zwycięstwa.
Ciekawostką jest fakt, że Krzyżacy panicznie bali się małżeństwa Jadwigi z Jagiełłą. Wiedzieli, że chrystianizacja Litwy przez Polskę odbierze im ideologiczny powód do najazdów (misję nawracania pogan). Z ich perspektywy każdy inny kandydat – czy to Niemiec, czy Francuz – był bezpieczniejszy, bo nie rozwiązywał „problemu litewskiego”.
Rezygnacja z Jagiełły oznaczałaby, że Polska prawdopodobnie nigdy nie stałaby się „Rzeczpospolitą Obojga Narodów”. Bylibyśmy państwem mniejszym terytorialnie, bardziej zwartym etnicznie i silniej związanym z polityką niemiecką. Nie byłoby „złotego wieku” w takim wydaniu, jakie znamy, a nasza granica wschodnia kończyłaby się zapewne niedaleko za Lublinem.
Wybór Jagiełły był więc nie tylko decyzją o małżeństwie, ale przede wszystkim wyborem cywilizacyjnym. Polska postawiła na ekspansję wschodnią i budowę wielonarodowego imperium, zamiast stać się częścią zachodnioeuropejskiego systemu feudalnego pod dominacją Habsburgów. Czy był to wybór lepszy? Z perspektywy budowy potęgi państwa – zdecydowanie tak. Z perspektywy stabilności granic w kolejnych wiekach – to już temat na zupełnie inną dyskusję.