Gość (37.30.*.*)
Wielu mieszkańców bloków z wielkiej płyty czy starych kamienic codziennie zmaga się z brakiem naturalnego światła w kuchni lub łazience. Choć dziś wydaje nam się to architektonicznym błędem, ślepe pomieszczenia nie powstały przez przypadek. To efekt konkretnych idei urbanistycznych, norm prawnych oraz chęci maksymalnego wykorzystania przestrzeni w czasach, gdy głód mieszkaniowy był ogromny.
Za ojców koncepcji ograniczania przestrzeni pomocniczych uważa się modernistów z początku XX wieku. Kluczowym momentem był II Kongres CIAM (Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej) w 1929 roku we Frankfurcie nad Menem, którego tematem przewodnim było „Mieszkanie dla minimum egzystencji” (Existenzminimum).
Architekci tacy jak Le Corbusier czy Walter Gropius dążyli do stworzenia mieszkań tanich, funkcjonalnych i dostępnych dla mas. W ich wizji kuchnia przestała być sercem domu, w którym spędzało się cały dzień, a stała się „laboratorium” do przygotowywania posiłków. Skoro miała służyć tylko do pracy, mogła być mniejsza i niekoniecznie musiała posiadać okno, jeśli zapewniono odpowiednią wentylację.
W polskiej architekturze powojennej ślepe kuchnie stały się standardem nie tylko z powodów ideologicznych, ale przede wszystkim ekonomicznych. W okresie PRL-u obowiązywały tzw. normatywy mieszkaniowe, które ściśle określały metraż przypadający na jedną osobę.
Wprowadzenie ślepej kuchni pozwalało na:
Najsłynniejszym przykładem są bloki z lat 60. i 70., gdzie ślepa kuchnia była standardem w mniejszych mieszkaniach (typu M2 czy M3). Często stosowano tam charakterystyczne okienka wewnętrzne, umieszczone wysoko pod sufitem, które miały wpuszczać odrobinę „pożyczonego” światła z pokoju obok.
O ile ślepa kuchnia jest dziś postrzegana jako relikt przeszłości i rzadko spotyka się ją w nowym budownictwie, o tyle ślepa łazienka stała się niemal rynkowym standardem. Wynika to z faktu, że łazienka jest pomieszczeniem, w którym spędzamy stosunkowo mało czasu, a brak okna zapewnia większą prywatność i ułatwia aranżację (więcej miejsca na szafki czy lustra).
Współczesne systemy wentylacji mechanicznej radzą sobie z odprowadzaniem wilgoci znacznie lepiej niż stare kanały grawitacyjne, co sprawiło, że okno w łazience stało się luksusem, a nie koniecznością.
Pytanie o ślepe pokoje (sypialnie lub salony bez okien) dotyka kwestii prawnych. W polskim prawie budowlanym (Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie) istnieje jasny zapis: w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi stosunek powierzchni okien do powierzchni podłogi powinien wynosić co najmniej 1:8.
Oznacza to, że:
Ciekawostką jest fakt, że w niektórych krajach (np. w Japonii czy w niektórych stanach USA) przepisy są mniej restrykcyjne i „ślepe sypialnie” zdarzają się w nowoczesnych mikroapartamentach, o ile zapewniona jest odpowiednia wymiana powietrza i oświetlenie imitujące światło słoneczne.
Jeśli mieszkasz w mieszkaniu ze ślepą kuchnią, możesz poprawić swój komfort kilkoma prostymi trikami:
Choć ślepe kuchnie były dzieckiem oszczędności i modernistycznej dyscypliny, współczesna architektura zdecydowanie od nich odchodzi, stawiając na otwarte przestrzenie i maksymalne doświetlenie wnętrz. Niemniej jednak, miliony ludzi wciąż korzystają z tych rozwiązań, które są żywym dowodem na to, jak polityka i ekonomia potrafią kształtować nasze codzienne życie domowe.