Gość (37.30.*.*)
Większość z nas kojarzy widok dziecka z zaklejonym jednym okiem – to standardowa metoda leczenia zeza lub tzw. „leniwego oka” (amblyopii). Zasada jest prosta: zasłaniamy silniejsze oko, aby zmusić mózg do intensywniejszej pracy z tym słabszym. Czy jednak w świecie laryngologii i audiologii istnieje analogiczna metoda? Okazuje się, że tak, choć nie polega ona na noszeniu zatyczki przez cały dzień w taki sam sposób, w jaki nosi się plaster na oku.
Choć termin ten rzadziej pojawia się w mediach, w medycynie istnieje pojęcie amblyaudii. To zaburzenie przetwarzania słuchowego, które bardzo przypomina wspomniane leniwe oko. Polega ono na tym, że mózg nie potrafi efektywnie przetwarzać bodźców płynących z obu uszu jednocześnie, faworyzując jedno z nich. W efekcie sygnał z drugiego ucha jest ignorowany lub tłumiony.
W takim przypadku terapeuci słuchowi mogą zalecić ćwiczenia, które przypominają mechanizm działania opaski na oko. Zamiast jednak fizycznie zatykać ucho na stałe, stosuje się tzw. trening dychotyczny. Polega on na podawaniu różnych dźwięków do obu uszu, przy czym ucho „słabsze” otrzymuje sygnał głośniejszy lub wyraźniejszy, a ucho „silniejsze” jest celowo zagłuszane (maskowane) szumem lub cichszą mową. Ma to na celu „zmuszenie” dróg słuchowych prowadzących ze słabszego ucha do większej aktywności i reorganizacji połączeń w korze słuchowej.
Innym przypadkiem, w którym stosuje się czasowe ograniczanie dopływu dźwięków, jest hiperakuzja, czyli nadwrażliwość słuchowa. Osoby cierpiące na to schorzenie odczuwają ból lub silny dyskomfort przy dźwiękach, które dla innych są całkowicie normalne (np. brzęk sztućców czy szum odkurzacza).
Tutaj jednak sprawa jest bardziej skomplikowana. Specjaliści ostrzegają, że ciągłe noszenie stoperów w jednym lub obu uszach może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Mózg, odcięty od bodźców, jeszcze bardziej „podkręca czułość” swojego wewnętrznego wzmacniacza, co sprawia, że po wyjęciu zatyczek problem staje się jeszcze poważniejszy. Dlatego w nowoczesnych terapiach (takich jak TRT – Tinnitus Retraining Therapy) zatykanie ucha stosuje się bardzo rzadko i tylko w konkretnych, ekstremalnych sytuacjach, stawiając raczej na stopniowe przyzwyczajanie ucha do dźwięków o niskim natężeniu.
Wiele osób intuicyjnie próbuje zatykać ucho, w którym słyszy irytujące piszczenie lub szum (tinnitus). Niestety, w większości przypadków to najgorsze, co można zrobić. Szumy uszne często nie pochodzą z samego ucha, lecz są wynikiem nadaktywności neuronów w mózgu. Kiedy zatkamy ucho i odetniemy dźwięki z otoczenia, szum staje się jeszcze lepiej słyszalny, ponieważ mózg nie ma innych bodźców, na których mógłby się skupić.
W terapii szumów usznych stosuje się metodę dokładnie odwrotną – wzbogacanie środowiska dźwiękowego. Zamiast zatyczki, pacjentowi podaje się delikatny szum szerokopasmowy, który ma za zadanie „wymieszać się” z szumem własnym pacjenta i ułatwić proces habituacji, czyli przyzwyczajenia się mózgu do tego sygnału.
Natura nie bez powodu wyposażyła nas w parę uszu. Dzięki temu nasz mózg potrafi lokalizować źródło dźwięku. Działa to na zasadzie analizy różnic w czasie (dźwięk dociera do jednego ucha ułamki milisekund szybciej niż do drugiego) oraz różnic w głośności. Gdybyśmy terapeutycznie zatykali jedno ucho na zbyt długo bez wyraźnych wskazań medycznych, moglibyśmy czasowo upośledzić naszą zdolność do orientacji w przestrzeni, co bywa niebezpieczne np. w ruchu ulicznym.
O ile zasłanianie oka u dzieci jest sprawdzoną metodą pod ścisłą kontrolą okulisty, o tyle samodzielne zatykanie ucha w celach „leczniczych” jest ryzykowne. Układ słuchowy jest niezwykle czuły na zmiany w dopływie bodźców. Jeśli czujesz, że jedno z Twoich uszu pracuje gorzej lub zmagasz się z nadwrażliwością, pierwszym krokiem zawsze powinna być wizyta u audiologa i wykonanie audiometrii tonalnej. Specjalista może zalecić profesjonalny trening słuchowy, który wykorzystuje mechanizm „leniwego ucha”, ale odbywa się to w kontrolowanych warunkach, często przy użyciu specjalistycznych słuchawek i oprogramowania, a nie zwykłej waty czy stopera.