Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego pracodawcy, weryfikując kandydatów do pracy, sprawdzają ich profile na Facebooku i opierają na nich swoje decyzje, skoro konta na Facebooku mają charakter prywatny, a te na LinkedInie biznesowy?

weryfikacja kandydatów online rekrutacja a media społecznościowe ślad cyfrowy w pracy
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

W dobie powszechnej cyfryzacji granica między życiem prywatnym a zawodowym staje się coraz cieńsza. Choć LinkedIn jest naturalnym środowiskiem dla rekruterów, wielu z nich – czasem dyskretnie, a czasem całkiem otwarcie – zagląda na profile kandydatów na Facebooku czy Instagramie. Dla wielu osób jest to naruszenie prywatności, jednak z perspektywy pracodawcy to często kopalnia wiedzy, która pozwala zweryfikować, czy „idealny kandydat” z CV rzeczywiście istnieje w rzeczywistości.

LinkedIn to wystawa, Facebook to zaplecze

Głównym powodem, dla którego rekruterzy zaglądają na Facebooka, jest chęć zobaczenia autentyczności. LinkedIn jest postrzegany jako starannie wyreżyserowana witryna sklepowa. Każdy z nas stara się tam wypaść profesjonalnie: używamy branżowego żargonu, publikujemy certyfikaty i chwalimy się sukcesami. To naturalne, ale dla rekrutera bywa mało miarodajne w kontekście oceny charakteru danej osoby.

Facebook, mimo że teoretycznie prywatny, często pokazuje „prawdziwą twarz” kandydata. Pracodawcy szukają tam odpowiedzi na pytanie: kim jest ta osoba, gdy nie próbuje mi niczego sprzedać? Sposób, w jaki wypowiadamy się w sekcjach komentarzy, nasze zainteresowania czy grupy, do których należymy, budują obraz naszej osobowości znacznie szybciej niż najlepiej napisany list motywacyjny.

Weryfikacja tzw. czerwonych flag (red flags)

Rekrutacja to proces obarczony dużym ryzykiem finansowym. Zatrudnienie niewłaściwej osoby, która po miesiącu okaże się konfliktowa lub nieodpowiedzialna, kosztuje firmę mnóstwo pieniędzy. Dlatego pracodawcy stosują Facebooka jako narzędzie do „zarządzania ryzykiem”. Czego szukają?

  • Agresji i mowy nienawiści: Jeśli kandydat wdaje się w wulgarne dyskusje polityczne lub obraża innych użytkowników, jest to sygnał, że może psuć atmosferę w zespole.
  • Dyskrecji (lub jej braku): Osoby, które publicznie narzekają na poprzednich szefów lub udostępniają zdjęcia z poufnymi dokumentami w tle, są z miejsca odrzucane.
  • Spójności informacji: Jeśli w CV kandydat twierdzi, że jest pasjonatem nowoczesnych technologii, a jego profil na Facebooku sugeruje coś zupełnie innego (lub jest martwy od 10 lat), może to wzbudzić czujność, choć nie musi być dyskwalifikujące.

Dopasowanie do kultury organizacyjnej (culture fit)

Współczesne firmy kładą ogromny nacisk na to, by pracownik pasował do zespołu. Jeśli firma promuje zdrowy tryb życia i ekologię, a profil kandydata jest pełen treści sprzecznych z tymi wartościami, rekruter może uznać, że taka osoba nie odnajdzie się w danej kulturze. Choć wydaje się to niesprawiedliwe, z punktu widzenia managera lepiej zatrudnić kogoś, kto „nadaje na tych samych falach” co reszta ekipy, bo taka osoba zazwyczaj zostaje w pracy na dłużej i jest bardziej efektywna.

Ciekawostka: Czy wiesz, że...?

Według różnych badań rynkowych (np. raportów CareerBuilder), nawet 70% pracodawców przyznaje się do sprawdzania mediów społecznościowych kandydatów przed podjęciem decyzji o zatrudnieniu. Co więcej, ponad połowa z nich znalazła treści, które spowodowały, że nie zatrudnili danej osoby. Z drugiej strony, około 40% rekruterów twierdzi, że informacje znalezione w sieci pomogły im podjąć pozytywną decyzję – np. gdy zobaczyli, że kandydat angażuje się w wolontariat lub ma ciekawe, rozwijające pasje.

Kwestie prawne i etyczne – RODO a rzeczywistość

Warto wspomnieć o aspekcie prawnym. W Unii Europejskiej, zgodnie z wytycznymi dotyczącymi RODO, pracodawca nie powinien przetwarzać danych z prywatnych profili społecznościowych, chyba że są one niezbędne do oceny ryzyka zawodowego na konkretnym stanowisku. W praktyce jednak bardzo trudno udowodnić, że rekruter „podglądał” profil, a decyzja o odrzuceniu kandydata rzadko jest oficjalnie argumentowana treściami z Facebooka. Oficjalnie usłyszysz, że „wybrano kandydata o profilu bardziej odpowiadającym naszym potrzebom”.

Jak się przed tym chronić?

Skoro wiemy już, że pracodawcy zaglądają tam, gdzie teoretycznie nie powinni, warto zadbać o swoje bezpieczeństwo cyfrowe. Nie oznacza to, że musisz usuwać konto. Wystarczy kilka kroków:

  1. Ustawienia prywatności: To podstawa. Sprawdź, co widzi osoba, która nie jest Twoim znajomym. Najlepiej ustaw widoczność postów na „Tylko znajomi”.
  2. Zdjęcie profilowe i w tle: Te elementy są zazwyczaj publiczne. Upewnij się, że nie przedstawiają Cię w sytuacjach, które mogłyby zostać źle zinterpretowane w kontekście zawodowym.
  3. Weryfikacja tagowania: Ustaw opcję zatwierdzania postów, w których oznaczają Cię znajomi. Dzięki temu unikniesz sytuacji, w której zdjęcie z szalonej imprezy pojawi się na Twojej tablicy bez Twojej wiedzy.

Pamiętaj, że w internecie nic nie ginie, a Twój cyfrowy ślad jest Twoją wizytówką – niezależnie od tego, czy tego chcesz, czy nie. Facebook może być Twoim wrogiem w procesie rekrutacji, ale mądrze prowadzony może stać się Twoim sojusznikiem, pokazując, że jesteś po prostu ciekawym, kulturalnym i wartościowym człowiekiem.

Podziel się z innymi: