Gość (37.30.*.*)
Zagadki logiczne od lat fascynują zarówno dzieci, jak i dorosłych. Pozwalają na chwilę oderwać się od codzienności, zmuszają nasz mózg do nieszablonowego myślenia i często wywołują uśmiech, gdy w końcu wpadniemy na właściwy trop. Jednym z takich klasycznych pytań, które potrafią na moment „zawiesić” rozmówcę, jest właśnie: „Co można złapać, czego nie można wyrzucić?”. Choć brzmi to jak paradoks fizyczny, odpowiedź ukryta jest w grze słów i metaforach, którymi posługujemy się na co dzień.
Najpopularniejszą i najbardziej trafną odpowiedzią na tę zagadkę jest przeziębienie (lub ogólniej: choroba). To klasyczny przykład tego, jak język polski (i wiele innych języków) operuje skojarzeniami. Mówimy przecież, że „złapał nas katar” albo „złapaliśmy grypę”, sugerując, że wirusy to coś, co wchodzi z nami w interakcję w sposób nagły i niechciany.
Dlaczego nie można go wyrzucić? Ponieważ przeziębienie nie jest przedmiotem fizycznym. Nie możemy go wziąć do ręki i cisnąć w kąt, jak starej gazety czy piłki. Musimy je „wychorować”, pozwolić organizmowi na walkę z drobnoustrojami i po prostu poczekać, aż minie. To właśnie to zderzenie dosłownego znaczenia słowa „złapać” z abstrakcyjnym charakterem choroby tworzy całą trudność (i urok) tej zagadki.
Choć przeziębienie to „oficjalna” odpowiedź, kreatywne umysły potrafią znaleźć jeszcze kilka innych pasujących rozwiązań. Warto o nich wspomnieć, bo pokazują, jak bogaty jest nasz język:
Zagadki tego typu, oparte na wieloznaczności słów, to doskonały trening dla naszej inteligencji werbalnej. SEO dla mózgu? Można tak powiedzieć! Rozwiązywanie ich stymuluje obszary odpowiedzialne za kreatywność i kojarzenie faktów. W psychologii nazywa się to myśleniem lateralnym – zdolnością do patrzenia na problem z zupełnie nowej perspektywy, odrzucając najbardziej oczywiste, techniczne rozwiązania.
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w ogóle używamy sformułowania „złapać chorobę”? W dawnych czasach, zanim ludzkość poznała istnienie wirusów i bakterii, wierzono, że choroby są wynikiem działania sił nadprzyrodzonych, złych duchów lub „złego powietrza” (miazmatów). Choroba była postrzegana jako coś, co „napada” człowieka lub „chwyta” go w swoje sidła. Stąd wzięło się to dynamiczne określenie, które przetrwało w naszym języku do dziś, mimo że doskonale wiemy już, jak działają infekcje.
Skoro już wiemy, że przeziębienie to główny bohater naszej zagadki, warto przypomnieć sobie kilka prostych zasad, które pomogą nam uniknąć bycia „złapanym”:
Zagadki takie jak ta o łapaniu i wyrzucaniu przypominają nam, że język to nie tylko narzędzie komunikacji, ale też plac zabaw, na którym logiczne pułapki czekają na każdym kroku. Następnym razem, gdy ktoś zada Ci to pytanie, będziesz mógł nie tylko podać odpowiedź, ale też zabłysnąć wiedzą o etymologii tego sformułowania!