Gość (37.30.*.*)
Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego nasza doba nie ma po prostu 10 albo 100 godzin? Żyjemy w świecie zdominowanym przez system dziesiętny – mamy 10 palców, liczymy w dziesiątkach, setkach i tysiącach, a jednak gdy spoglądamy na zegarek, nagle wkraczamy w zupełnie inny wymiar matematyczny. Podział czasu na 24 godziny, 60 minut i 60 sekund to fascynująca podróż w przeszłość, która zaczęła się tysiące lat temu w dolinach Nilu oraz Tygrysu i Eufratu.
Wszystko zaczęło się od starożytnych Egipcjan, choć ich "godzina" wyglądała nieco inaczej niż nasza. Egipcjanie jako pierwsi podzielili dobę na mniejsze części, kierując się obserwacją nieba i słońca. Początkowo używali zegarów słonecznych, które dzieliły czas od wschodu do zachodu słońca na 10 części. Do tego dodawali dwie godziny "zmierzchu" – jedną rano i jedną wieczorem. Tak powstało 12 godzin dnia.
Noc również wymagała podziału, a Egipcjanie byli świetnymi astronomami. Zauważyli oni grupę 36 gwiazd (zwanych dekanami), które pojawiały się na niebie w regularnych odstępach. W ciągu nocy widocznych było dokładnie 12 takich gwiazd, co naturalnie doprowadziło do podziału nocy na 12 części. Sumując 12 godzin dnia i 12 godzin nocy, otrzymujemy magiczną liczbę 24.
Warto jednak pamiętać, że przez wieki godziny nie miały stałej długości. Ponieważ dni latem są dłuższe niż zimą, egipskie godziny "rozciągały się" i "kurczyły" w zależności od pory roku. Dopiero wynalezienie zegarów mechanicznych wymusiło ujednolicenie czasu.
Skoro wiemy już, skąd wzięło się 24, pojawia się pytanie: dlaczego godzina ma 60 minut, a minuta 60 sekund? Tutaj musimy przenieść się do Mezopotamii, do cywilizacji Sumerów i Babilończyków. W przeciwieństwie do nas, nie używali oni systemu dziesiętnego, lecz systemu sześćdziesiątkowego (seksagezymalnego).
Dlaczego wybrali akurat liczbę 60? Z czysto praktycznych powodów. Liczba 60 jest niezwykle wygodna w obliczeniach, ponieważ posiada mnóstwo dzielników: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 10, 12, 15, 20 i 30. Dzięki temu bardzo łatwo jest dzielić czas na połowy, tercje, ćwiartki czy piąte części bez konieczności używania skomplikowanych ułamków.
Istnieje teoria, że system dwunastkowy i sześćdziesiątkowy wziął się z... budowy naszej dłoni. Jeśli użyjesz kciuka do dotykania kolejnych członów (paliczków) pozostałych czterech palców, doliczysz dokładnie do 12. Jeśli po każdym pełnym cyklu (12) zagniesz jeden palec u drugiej ręki (5 palców), to 12 x 5 da Ci dokładnie 60. To prosty sposób, w jaki starożytni kupcy mogli liczyć duże ilości towaru bez użycia kartki i ołówka.
Choć system sześćdziesiątkowy pochodzi z Mezopotamii, to greccy astronomowie, tacy jak Hipparchos czy Ptolemeusz, przenieśli go na grunt nauki i geometrii. Ptolemeusz w swoim dziele "Almagest" podzielił koło na 360 stopni (co również wynika z systemu babilońskiego). Każdy stopień podzielił na 60 mniejszych części, które nazwał partes minutae primae (części mniejsze pierwsze – stąd nasza minuta). Te z kolei podzielił na kolejne 60 części: partes minutae secundae (części mniejsze drugie – stąd sekunda).
Co ciekawe, przez setki lat podział na minuty i sekundy był czysto teoretyczny i używany głównie w astronomii. Zwykli ludzie nie potrzebowali tak dużej precyzji. Dopiero pod koniec XVI wieku, wraz z rozwojem mechaniki i pojawieniem się zegarów z wahadłem, minuty zaczęły pojawiać się na tarczach zegarów domowych. Sekundy stały się powszechne jeszcze później.
Można by pomyśleć, że w dobie komputerów i systemu dziesiętnego powinniśmy przejść na "czas dziesiętny". Próbowano to zrobić podczas Rewolucji Francuskiej – wprowadzono wtedy tydzień mający 10 dni, a dobę podzielono na 10 godzin po 100 minut każda. System ten kompletnie się nie przyjął i przetrwał zaledwie kilka lat.
Powód jest prosty: system 24/60/60 jest zbyt głęboko zakorzeniony w naszej kulturze, nawigacji, astronomii i geometrii. Zmiana sposobu mierzenia czasu wymagałaby przeprogramowania niemal każdego urządzenia na planecie i zmiany sposobu myślenia miliardów ludzi. Starożytni Egipcjanie i Babilończycy stworzyli fundamenty, które okazały się tak solidne, że prawdopodobnie będą nam służyć jeszcze przez wiele tysiącleci.