Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie pokój wypełniony po sufit zasuszonymi krokodylami zwisającymi z sufitu, misternie rzeźbionymi kłami narwali, które brano za rogi jednorożców, oraz mechanicznymi zabawkami, które same grają na instrumentach. To nie opis planu filmowego fantasy, ale rzeczywistość dawnych gabinetów osobliwości. Te fascynujące miejsca, znane również jako Wunderkammer, były poprzednikami dzisiejszych muzeów i stanowiły unikalne połączenie nauki, magii oraz czystej chęci zaimponowania gościom.
Gabinety osobliwości narodziły się w okresie renesansu, a swój złoty wiek przeżywały w XVI i XVII wieku. W tamtych czasach świat stawał się coraz większy – odkrycia geograficzne przynosiły wieści o nieznanych lądach, dziwnych zwierzętach i egzotycznych kulturach. Bogaci arystokraci, uczeni i monarchowie (tacy jak cesarz Rudolf II Habsburg) zaczęli gromadzić przedmioty, które miały odzwierciedlać cały znany wszechświat w mikroskali.
Właściciel takiego gabinetu nie był tylko kolekcjonerem; był kimś w rodzaju kustosza wiedzy tajemnej. Posiadanie "rogu jednorożca" czy "ręki mumii" świadczyło o potędze, bogactwie i szerokich horyzontach myślowych. Z czasem te prywatne zbiory zaczęły ewoluować. W dobie oświecenia, kiedy nauka stała się bardziej uporządkowana, chaotyczne gabinety osobliwości zaczęły przekształcać się w wyspecjalizowane instytucje, dając początek takim miejscom jak British Museum w Londynie czy Ashmolean Museum w Oksfordzie.
Kolekcje te nie były przypadkowym zbiorem śmieci. Choć na pierwszy rzut oka mogły sprawiać wrażenie chaosu, zazwyczaj dzielono je na cztery główne kategorie, które miały systematyzować wiedzę o świecie:
Ciekawostką jest fakt, że w gabinetach często znajdowały się przedmioty, które dziś uznalibyśmy za falsyfikaty. Przykładem są "syreny z Fidżi" (zszyte części małpy i ryby) czy wspomniane kły narwali sprzedawane jako rogi jednorożców. Dla ówczesnych kolekcjonerów granica między faktem a mitem była bardzo płynna.
Choć nowoczesne muzea stawiają na sterylność, porządek i multimedia, idea gabinetów osobliwości przeżywa swój renesans. Współczesne Wunderkammer można spotkać w dwóch formach: jako zachowane historyczne kolekcje oraz jako nowoczesny trend w designie i kolekcjonerstwie.
Miejsca takie jak Pitt Rivers Museum w Oksfordzie czy Muzeum Sir Johna Soane’a w Londynie do dziś zachowują ten specyficzny, gęsty klimat, gdzie eksponaty są stłoczone i pogrupowane według dawnych kluczy. Również w Polsce możemy szukać śladów tej tradycji, chociażby w dawnych zbiorach rodowych czy muzeach przyrodniczych o wielowiekowej historii.
W świecie designu wnętrz styl "Cabinet of Curiosities" stał się niezwykle popularny. Ludzie coraz chętniej dekorują mieszkania szklanymi kopułami z zasuszonymi owadami, starymi mapami, anatomicznymi rycinami czy vintage’owymi przyrządami medycznymi. To wyraz tęsknoty za przedmiotami z duszą, które mają swoją historię i budzą ciekawość, w przeciwieństwie do masowo produkowanych dekoracji.
Gabinety osobliwości przypominają nam o czasach, gdy świat był pełen tajemnic, a nauka nie wyjaśniła jeszcze każdego zjawiska. Budzą w nas dziecięcy zachwyt i ciekawość. Dzisiejsze gabinety osobliwości to nie tylko zbiory przedmiotów, ale przede wszystkim hołd dla różnorodności świata i ludzkiej wyobraźni.
Warto wiedzieć, że wiele współczesnych artystów, jak np. Damien Hirst, czerpie garściami z tej estetyki, tworząc instalacje przypominające apteczne regały wypełnione dziwnymi substancjami. To dowód na to, że potrzeba gromadzenia "osobliwości" jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej naturze – zawsze będziemy chcieli otaczać się rzeczami, które wyrywają nas z codzienności i zmuszają do pytania: "Co to właściwie jest?".