Gość (37.30.*.*)
Teleturnieje od dekad przyciągają miliony widzów przed ekrany, oferując mieszankę emocji, wiedzy i czystej rozrywki. Choć mogłoby się wydawać, że to tylko niewinna zabawa, naukowcy zajmujący się psychologią mediów oraz socjologią wielokrotnie brali te formaty pod lupę. Pytanie o to, które cztery konkretne programy wywołałyby największe kontrowersje, nie doczekało się jednej, oficjalnej listy rankingowej w literaturze naukowej, ponieważ pojęcie kontrowersji zmienia się wraz z kulturą i czasem. Możemy jednak, opierając się na badaniach nad etyką mediów i psychologią społeczną, wskazać mechanizmy, które czynią dany format ekstremalnie kontrowersyjnym.
Moja baza wiedzy nie zawiera informacji o jednym, konkretnym badaniu naukowym, które wyłoniłoby „finałową czwórkę” najbardziej kontrowersyjnych teleturniejów wszech czasów. Niemniej jednak, analizując publikacje z zakresu etyki mediów, można wytypować kategorie programów, które budzą największy opór moralny i społeczny.
Pierwszą grupą są programy oparte na całkowitym obnażaniu prywatności i kłamstwie, jak np. słynne „The Moment of Truth” (Moment Prawdy). Psycholodzy wskazują, że niszczenie relacji rodzinnych na oczach milionów widzów dla korzyści finansowych jest skrajnie destrukcyjne. Drugą kategorią są formaty wykorzystujące izolację i deprywację sensoryczną (np. „Solitary”), gdzie uczestnicy poddawani są testom wytrzymałości fizycznej i psychicznej, co budzi pytania o granice ludzkiej godności. Kolejne dwa typy to programy manipulujące losem dzieci (jak kontrowersyjne „Kid Nation”) oraz te, które trywializują poważne problemy społeczne, np. oferując spłatę długów medycznych w zamian za upokarzające zadania. Naukowcy podkreślają, że kontrowersja w tych przypadkach wynika z konfliktu między prawem do rozrywki a prawem jednostki do ochrony dobrostanu psychicznego.
Choć „walizka pieniędzy” to klasyk, badania nad motywacją i psychologią konsumenta sugerują, że nagrody rzeczowe i niematerialne mają unikalną moc przyciągania. Co ciekawe, dla uczestników i widzów często bardziej atrakcyjne od przelewu na konto są tzw. nagrody doświadczalne.
Z punktu widzenia nauki, najbardziej pożądane nagrody inne niż pieniężne to:
Element ryzyka, uosabiany przez legendarnego „Zonka” z programu „Idź na całość” czy pole „Bankrut” w „Kole Fortuny”, to z perspektywy neurologicznej prawdziwy rollercoaster dla naszego mózgu. Dlaczego tak bardzo nas to kręci?
Kluczem jest tutaj mechanizm awersji do straty, opisany przez noblistów Daniela Kahnemana i Amosa Tversky’ego. Ludzie odczuwają ból po stracie czegoś, co już „prawie mieli”, dwukrotnie silniej niż radość z zysku o tej samej wartości. To sprawia, że moment, w którym uczestnik ryzykuje wszystko, buduje gigantyczne napięcie emocjonalne u widza.
Dodatkowo, w grę wchodzi zjawisko „near-miss” (efekt bliskiej wygranej). Kiedy koło zatrzymuje się milimetr od głównej nagrody, a trafia na bankruta, nasz mózg reaguje niemal tak samo, jak przy wygranej – wyrzutem dopaminy, który motywuje do dalszego oglądania lub grania. To paradoks: porażka bywa bardziej stymulująca niż nudna, pewna wygrana. Widzowie z kolei doświadczają tzw. schadenfreude – podświadomej satysfakcji z cudzego niepowodzenia, która pozwala im poczuć ulgę, że to nie oni stracili dorobek życia w ułamku sekundy.
Czy wiesz, że postać Zonka (czerwonego kota w worku) stała się w Polsce symbolem popkulturowym do tego stopnia, że słowo to weszło do języka potocznego jako określenie pecha lub rozczarowania? Psycholodzy zauważają, że nadanie porażce konkretnej, zabawnej formy graficznej pomaga rozładować stres związany z ryzykiem, czyniąc przegraną łatwiejszą do zaakceptowania przez publiczność.