Gość (93.159.*.*)
Dżuma kojarzy się nam głównie z mrocznymi czasami średniowiecza, maskami lekarzy z ptasimi dziobami i wielkimi epidemiami, które dziesiątkowały ludność Europy. Choć dziś medycyna radzi sobie z nią znacznie lepiej dzięki antybiotykom, choroba ta wywoływana przez bakterię Yersinia pestis wciąż występuje w niektórych częściach świata. Warto wiedzieć, w jaki sposób można się nią zarazić, bo mechanizm transmisji jest fascynujący, choć przerażający.
Najczęstszą drogą zakażenia dżumą (szczególnie jej postacią dymieniczą) są ugryzienia zainfekowanych pcheł. Mechanizm ten jest dość specyficzny. Pchły żerują na małych gryzoniach, takich jak szczury, wiewiórki ziemne, pieski preriowe czy świstaki. Jeśli zwierzę jest chore, bakterie dżumy namnażają się w przełyku pchły, tworząc swego rodzaju blokadę.
Gdy taka "głodna" pchła próbuje pożywić się krwią kolejnego żywiciela (np. człowieka), nie może jej przełknąć z powodu zatoru bakteryjnego. W efekcie zwraca treść pokarmową wraz z ogromną ilością bakterii prosto do rany po ugryzieniu. To właśnie ten moment decyduje o infekcji.
Zakażenie może nastąpić również bez pośrednictwa pcheł. Wystarczy bezpośredni kontakt z krwią, płynami ustrojowymi lub tkankami chorego zwierzęcia. Jest to szczególnie niebezpieczne dla myśliwych, weterynarzy czy osób zajmujących się oprawianiem zwierzyny.
Bakterie Yersinia pestis mogą wniknąć do organizmu przez:
Co ciekawe, w Stanach Zjednoczonych odnotowano przypadki, w których domowe koty zarażały swoich właścicieli. Koty są bardzo podatne na dżumę i mogą przynieść do domu zainfekowane pchły lub zarazić człowieka bezpośrednio podczas kaszlu (jeśli rozwinie się u nich postać płucna).
Najbardziej niebezpieczną formą choroby jest dżuma płucna. W tym przypadku do zarażenia dochodzi drogą kropelkową, czyli poprzez wdychanie aerozolu zawierającego bakterie. Może on pochodzić od kaszlącego człowieka lub zwierzęcia (np. wspomnianego wcześniej kota).
Jest to jedyna forma dżumy, która może przenosić się bezpośrednio z człowieka na człowieka. Jest niezwykle groźna, ponieważ rozwija się bardzo szybko i bez natychmiastowego podania antybiotyków niemal zawsze kończy się śmiercią w ciągu zaledwie 24-72 godzin.
Choć w Europie dżuma jest praktycznie niespotykana, choroba ta nadal występuje endemicznie w niektórych regionach świata. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), najwięcej przypadków odnotowuje się obecnie na Madagaskarze, w Demokratycznej Republice Konga oraz w Peru.
Warto jednak wiedzieć, że dżuma występuje naturalnie również w zachodnich stanach USA (np. w Nowym Meksyku czy Arizonie), gdzie rezerwuarem bakterii są dzikie gryzonie.
Nazwa „czarna śmierć”, używana w odniesieniu do wielkiej epidemii z XIV wieku, prawdopodobnie nie wzięła się od koloru skóry chorych, jak powszechnie się uważa. W przebiegu dżumy septycznej dochodzi co prawda do martwicy tkanek (np. palców u rąk i nosa), przez co stają się one czarne, ale historycy sugerują, że nazwa mogła być wynikiem błędnego tłumaczenia łacińskiego terminu atra mors, który może oznaczać zarówno „czarną”, jak i „straszną” śmierć.
W dzisiejszych czasach ryzyko zarażenia dla przeciętnego turysty jest minimalne, o ile przestrzega się podstawowych zasad higieny i bezpieczeństwa w regionach endemicznych:
Dżuma to dziś choroba uleczalna, pod warunkiem, że zostanie szybko rozpoznana. Współczesna medycyna dysponuje skutecznymi antybiotykami, które potrafią zatrzymać postęp infekcji, jeśli zostaną podane we wczesnym stadium.