Gość (93.159.*.*)
Ból w dolnym odcinku kręgosłupa, potocznie nazywany „atakiem korzonków”, potrafi wyłączyć z życia na kilka dobrych dni. Nagłe ukłucie, trudności z wyprostowaniem się i promieniujący ból to sygnały, że nasze nerwy korzeniowe są podrażnione. W takiej sytuacji plastry rozgrzewające stają się pierwszą linią obrony. Działają miejscowo, przynoszą szybką ulgę i pozwalają mięśniom nieco odpuścić napięcie. Wybór na aptecznych półkach jest jednak ogromny, dlatego warto wiedzieć, które z nich faktycznie działają, a które jedynie delikatnie „miziają” skórę ciepłem.
Mechanizm działania plastrów rozgrzewających jest prosty, ale bardzo skuteczny. Ciepło powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych, co z kolei poprawia krążenie w miejscu bólu. Dzięki temu tkanki są lepiej dotlenione, a produkty przemiany materii (odpowiedzialne za stan zapalny) szybciej usuwane. Dodatkowo wysoka temperatura blokuje receptory bólowe, wysyłając do mózgu sygnał o cieple zamiast o bólu.
Warto jednak pamiętać, że plastry dzielą się na dwie główne kategorie: te oparte na składnikach drażniących (jak kapsaicyna) oraz te wykorzystujące reakcje chemiczne (utlenianie żelaza).
Wybór konkretnego produktu zależy od tego, jak silny jest ból i jak wrażliwą mamy skórę. Oto najpopularniejsze i najskuteczniejsze rozwiązania:
To absolutna klasyka i jedne z najmocniejszych plastrów dostępnych bez recepty. Kapsaicyna to substancja pozyskiwana z papryczek chili. Działa ona drażniąco na receptory cieplne w skórze, co wywołuje bardzo silne uczucie gorąca, a nawet pieczenia.
Choć często mylone z rozgrzewającymi, plastry lecznicze zawierają niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ), takie jak diklofenak. Nie dają one efektu „ognia” na skórze, ale uderzają bezpośrednio w przyczynę bólu, czyli stan zapalny. Istnieją też wersje łączone, które delikatnie chłodzą, a potem rozgrzewają.
Te plastry działają inaczej – w ich wnętrzu znajduje się sproszkowane żelazo, które w kontakcie z tlenem zaczyna się utleniać, wydzielając naturalne ciepło. Taki plaster może utrzymywać stałą temperaturę (około 40°C) nawet przez 10-12 godzin.
Plastry rozgrzewające wydają się bezpieczne, ale niewłaściwe użycie może skończyć się podrażnieniem lub poparzeniem. Oto kilka złotych zasad:
Nazwa „korzonki” jest czysto potoczna i wywodzi się z anatomii. Chodzi o korzenie nerwowe, które wychodzą z kanału kręgowego. Gdy dochodzi do ich ucisku (np. przez dysk) lub stanu zapalnego, pojawia się charakterystyczny, promieniujący ból. Medycznie stan ten określa się mianem radikulopatii.
Choć plastry świetnie radzą sobie z doraźnym bólem, nie zawsze są rozwiązaniem problemu. Jeśli ból przy „korzonkach” nie mija po 2-3 dniach, promieniuje do nogi (rwa kulszowa) lub – co gorsza – powoduje drętwienie stopy czy problemy z oddawaniem moczu, należy niezwłocznie udać się do lekarza lub fizjoterapeuty. W takich przypadkach konieczna może być farmakoterapia doustna lub specjalistyczna terapia manualna.
Wybierając najlepszy plaster dla siebie, zacznij od określenia swojej tolerancji na ciepło. Jeśli lubisz mocne wrażenia i szybki efekt – wybierz kapsaicynę. Jeśli wolisz delikatne, całodniowe otulenie ciepłem – postaw na plastry z utleniającym się żelazem.