Gość (83.4.*.*)
W świecie zdominowanym przez szybki przepływ informacji, medyczne teorie spiskowe wyrastają jak grzyby po deszczu. Od rzekomych szkodliwych chipów w szczepionkach, przez ukrywanie leku na raka przez "Big Pharmę", aż po cudowne właściwości substancji, które w rzeczywistości są toksyczne. Choć w większości krajów demokratycznych samo wierzenie w tego typu teorie nie jest karalne, to ich szerzenie, promowanie i wprowadzanie w życie może już sprowadzić na nas poważne kłopoty z prawem. Granica między wolnością słowa a narażaniem życia i zdrowia publicznego jest cienka, ale bardzo wyraźnie zarysowana w kodeksach karnych.
W polskim systemie prawnym, podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, wolność wyrażania poglądów jest wartością konstytucyjną. Możesz uważać, że Ziemia jest płaska, a syrop z cebuli leczy każdą chorobę świata. Problem zaczyna się w momencie, gdy Twoje działania zaczynają realnie zagrażać innym. Medyczne teorie spiskowe stają się "nielegalne" nie jako idee, ale jako czyny wyczerpujące znamiona konkretnych przestępstw lub wykroczeń.
Najczęściej spotykanym paragrafem jest ten dotyczący sprowadzania niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób. Jeśli ktoś publicznie nawołuje do zaprzestania leczenia konwencjonalnego w przypadku chorób zakaźnych lub promuje substancje niebezpieczne jako leki, może narazić się na odpowiedzialność karną z art. 165 Kodeksu karnego.
Jednym z najgorętszych obszarów, gdzie teorie spiskowe spotykają się z salą sądową, jest tzw. medycyna alternatywna. Teoria o tym, że lekarze celowo nas trują, często idzie w parze z oferowaniem "alternatywnych" rozwiązań. Tutaj prawo jest bezlitosne.
Zgodnie z ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty, udzielanie świadczeń zdrowotnych bez odpowiednich uprawnień jest przestępstwem. Jeśli propagator teorii spiskowej zaczyna "diagnozować" pacjentów i "przepisywać" im terapie (np. wlewy z witaminy C na raka czy picie wybielacza jako antidotum na wirusy), wchodzi w bezpośredni konflikt z prawem. W Polsce głośne były przypadki znanych promotorów medycyny naturalnej, którzy usłyszeli zarzuty właśnie za prowadzenie działalności leczniczej bez wymaganych pozwoleń oraz sprzedaż preparatów o niepotwierdzonym działaniu.
Wiele medycznych teorii spiskowych jest paliwem dla ogromnych biznesów. Mechanizm jest prosty: najpierw buduje się nieufność do oficjalnej medycyny (teoria spiskowa), a następnie oferuje się "jedyny skuteczny i ukrywany" produkt. Jeśli taki produkt nie posiada deklarowanych właściwości, a jego sprzedawca świadomie wprowadza klientów w błąd w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, mamy do czynienia z klasycznym oszustwem (art. 286 kk).
Warto wiedzieć, że prawo chroni konsumentów również przed nieuczciwą reklamą. Sugerowanie w materiałach marketingowych, że suplement diety leczy choroby (co jest zarezerwowane wyłącznie dla produktów leczniczych), jest niezgodne z prawem i może skutkować gigantycznymi karami finansowymi nakładanymi przez organy takie jak GIS czy UOKiK.
Czas pandemii COVID-19 pokazał, jak niebezpieczne mogą być teorie spiskowe dotyczące szczepień czy pochodzenia wirusa. Choć samo powielanie fake newsów w mediach społecznościowych jest trudne do ścigania, niektóre kraje wprowadziły specyficzne regulacje dotyczące walki z dezinformacją medyczną.
W Polsce, choć nie mamy "ustawy o fake newsach", osoby szerzące nieprawdziwe informacje mogą odpowiedzieć za:
Ciekawostką jest fakt, że niektóre teorie spiskowe z przeszłości okazały się... prawdą, co tylko podsyca dzisiejszą nieufność. Przykładem jest badanie Tuskegee w USA, gdzie przez dekady obserwowano czarnoskórych mężczyzn chorych na syfilis, nie podając im leczenia, mimo że było ono dostępne. To tragiczne wydarzenie stało się fundamentem dla współczesnej etyki medycznej i rygorystycznych przepisów dotyczących badań klinicznych. Dzisiaj takie działanie byłoby ciężkim przestępstwem przeciwko ludzkości.
Nawet jeśli prokurator nie zapuka do drzwi, twórcy i propagatorzy szkodliwych teorii medycznych muszą liczyć się z powództwami cywilnymi. Rodziny osób, które zrezygnowały z chemioterapii na rzecz "cudownych diet" promowanych w sieci, coraz częściej walczą o odszkodowania i zadośćuczynienia. W takich sprawach sądy badają związek przyczynowo-skutkowy między dezinformacją a pogorszeniem stanu zdrowia lub śmiercią pacjenta.
Podsumowując, choć prawo do własnych przekonań jest święte, to promowanie medycznych teorii spiskowych, które namawiają do porzucenia leczenia lub stosowania niebezpiecznych substancji, jest prostą drogą do konfliktu z wymiarem sprawiedliwości. Prawo stara się nadążać za internetową dezinformacją, stawiając ochronę życia ludzkiego ponad prawo do szerzenia szkodliwych kłamstw.