Gość (37.30.*.*)
Wizja człowieka świętującego swoje dwusetne urodziny brzmi jak scenariusz filmu science-fiction, ale dla wielu naukowców zajmujących się gerontologią i biotechnologią, jest to temat poważnych debat. Choć obecnie najstarsza udokumentowana osoba w historii, Jeanne Calment, dożyła 122 lat, postęp w medycynie sprawia, że zaczynamy zadawać sobie pytanie nie "czy", ale "kiedy" bariera dwóch wieków zostanie przełamana.
Nasze organizmy mają wbudowany pewien "termin przydatności", który wynika z biologii komórkowej. Jednym z kluczowych ograniczeń jest tzw. limit Hayflicka. Polega on na tym, że ludzkie komórki mogą podzielić się tylko określoną liczbę razy (zazwyczaj od 40 do 60), zanim ulegną starzeniu lub obumrą. Jest to związane ze skracaniem się telomerów – ochronnych zakończeń naszych chromosomów. Przy każdym podziale telomery stają się krótsze, aż w końcu przestają chronić DNA.
Dodatkowo z wiekiem w naszym ciele gromadzą się tzw. komórki zombie (senescentne), które nie dzielą się, ale wydzielają toksyczne substancje wywołujące stany zapalne. Bez rozwiązania tych fundamentalnych problemów biologicznych, dożycie 200 lat pozostaje w sferze marzeń.
Nauka nie stoi jednak w miejscu. Obecnie badanych jest kilka ścieżek, które mają na celu nie tylko przedłużenie życia, ale przede wszystkim wydłużenie czasu spędzonego w zdrowiu (tzw. healthspan).
Aubrey de Grey, znany (choć kontrowersyjny) gerontolog, sformułował teorię "Longevity Escape Velocity" (prędkości ucieczki długowieczności). Sugeruje ona, że zbliżamy się do momentu, w którym postęp medyczny będzie dodawał do naszej średniej długości życia więcej niż jeden rok na każdy rok kalendarzowy.
Według tej teorii, jeśli dzisiejsza technologia pozwoli Ci dożyć 100 lat, to w ciągu tych dodatkowych lat nauka rozwinie się na tyle, by dodać Ci kolejne 30. W trakcie tych 30 lat pojawią się kolejne przełomy, i tak dalej. Jeśli ten punkt zostanie osiągnięty, teoretycznie pierwsza osoba, która dożyje 200 lat (a może i 1000), może już być na świecie.
W tym miejscu muszę zaznaczyć: nie mogę tego zweryfikować z całkowitą pewnością, ponieważ nikt nie dysponuje szklaną kulą. Obecna wiedza naukowa nie pozwala wskazać konkretnej daty. Większość optymistycznych prognoz naukowców, takich jak Ray Kurzweil (dyrektor inżynierii w Google), wskazuje na lata 30. i 40. XXI wieku jako czas, w którym nastąpi gwałtowny skok w technologiach przedłużania życia.
Jednak sceptycy zauważają, że ludzki organizm jest niezwykle złożonym systemem i naprawienie jednego elementu (np. telomerów) może wywołać nieprzewidziane skutki w innym (np. zwiększone ryzyko nowotworów). Na ten moment nie mamy żadnych dowodów na to, by jakikolwiek człowiek był bliski przekroczenia granicy 150 lat, a co dopiero 200.
Podczas gdy my zmagamy się z barierą 100 lat, natura pokazuje, że długowieczność jest możliwa.
Nawet jeśli technologia pozwoli nam żyć 200 lat, pojawią się pytania, na które jako ludzkość nie jesteśmy gotowi. Kto będzie miał dostęp do takich terapii? Czy tylko najbogatsi, co pogłębi nierówności społeczne? Jak systemy emerytalne poradzą sobie z ludźmi pobierającymi świadczenia przez 130 lat? I wreszcie – czy nasza planeta wytrzyma taką liczbę ludności?
Choć wizja dwustulatków jest fascynująca, na ten moment pozostaje ona w sferze teoretycznych rozważań i zaawansowanych badań laboratoryjnych. Pierwsze znaczące wyniki terapii odmładzających u ludzi mogą pojawić się w ciągu najbliższych 20-30 lat, co da nam lepszy obraz tego, czy granica 200 lat jest w ogóle osiągalna dla naszego gatunku.