Gość (37.30.*.*)
Wizja posiadania mechanicznego czworonoga przestała być domeną filmów science-fiction i stała się rzeczywistością dostępną na wyciągnięcie ręki. Jednak gdy myślimy o psie, pierwszą rzeczą, która przychodzi nam do głowy, jest miękka sierść, ciepło bijące od zwierzęcia i radosne machanie ogonem. Czy robotyczny pies jest w stanie choć w ułamku zastąpić to doświadczenie, czy może kontakt z nim wywołuje raczej dreszcz niepokoju? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ zależy od tego, jakiego robota mamy na myśli.
Większość popularnych robotów-psów, takich jak zaawansowany technologicznie Sony Aibo czy przemysłowy Unitree Go2, wykonana jest z twardych materiałów – głównie plastiku, poliwęglanów i metalu. Przytulenie takiego urządzenia znacząco różni się od wtulenia się w puszystego golden retrievera. Robot jest twardy, zimny w dotyku (chyba że jego podzespoły nagrzały się podczas pracy) i nie posiada elastyczności, którą daje ciało biologiczne.
Dla wielu osób takie doświadczenie może być początkowo dziwne, a nawet nieprzyjemne. Brak "odpowiedzi" ciała na uścisk sprawia, że interakcja wydaje się jednostronna. Zamiast miękkości czujemy krawędzie, stawy i obudowę, co przypomina raczej przytulanie laptopa lub odkurzacza niż żywej istoty.
Warto jednak wiedzieć, że rynek robotyki dzieli się na urządzenia użytkowe (jak te od Boston Dynamics) oraz roboty terapeutyczne i towarzyszące. Te drugie projektowane są z myślą o tym, by dotyk był jak najbardziej naturalny. Przykładem może być robotyczny pies Tombot "Jenny", który został stworzony specjalnie dla seniorów i osób z demencją.
Takie roboty są pokryte realistycznym, miękkim futrem, a pod spodem posiadają warstwy pianki, które maskują twardą konstrukcję. Co więcej, niektóre modele są wyposażone w systemy imitujące bicie serca lub ciepło ciała. W takim przypadku przytulanie robota staje się znacznie przyjemniejsze i może realnie obniżać poziom stresu, podobnie jak kontakt z żywym zwierzęciem.
Niektóre zaawansowane roboty towarzyszące mają wbudowane maty grzewcze nie tylko po to, by imitować życie, ale by zwiększyć komfort użytkownika. Badania psychologiczne wykazują, że trzymanie czegoś ciepłego sprzyja wydzielaniu oksytocyny – hormonu więzi i szczęścia.
Przytulanie robotycznego psa może być nieprzyjemne również z powodów psychologicznych, a nie tylko fizycznych. Zjawisko to nazywamy "doliną niesamowitości" (uncanny valley). Polega ono na tym, że gdy robot wygląda i zachowuje się prawie jak żywa istota, ale wciąż wykazuje pewne "nieludzkie" lub "niezwierzęce" cechy, budzi w nas instynktowny lęk lub odrazę.
Jeśli robotyczny pies porusza się zbyt sztywno, a jego oczy (często będące kamerami lub ekranami LED) patrzą w sposób pusty, bliski kontakt fizyczny może wywoływać dyskomfort. Zamiast relaksu, użytkownik może czuć napięcie wynikające z obcowania z "maszyną udającą życie".
Mimo że fizyczne odczucia mogą odbiegać od ideału, dla wielu osób interakcja z robotycznym psem ma ogromną wartość emocjonalną. Oto kilka powodów, dla których ludzie decydują się na takie "mechaniczne uściski":
To, czy przytulanie robotycznego psa jest nieprzyjemne, jest kwestią bardzo indywidualną. Jeśli oczekujesz miękkości i zapachu prawdziwego psa, prawdopodobnie poczujesz zawód. Jeśli jednak podejdziesz do tego jak do interakcji z zaawansowaną, reagującą na ciebie zabawką lub narzędziem terapeutycznym, doświadczenie to może okazać się zaskakująco kojące.