Gość (37.30.*.*)
Język polski potrafi zaskakiwać swoją wieloznacznością, a słowa, które na pierwszy rzut oka mogą kojarzyć się z kuchnią, rolnictwem czy codziennymi czynnościami domowymi, w slangu nabierają zupełnie nowych barw. Często poruszają się one na styku dwóch światów: szkolnego i więziennego. Choć niektóre z tych określeń powoli odchodzą do lamusa, wciąż można je usłyszeć w potocznych rozmowach. Warto wiedzieć, co kryje się pod pojęciami takimi jak garowanie, kiblowanie, wagarowanie czy kozowanie, aby uniknąć nieporozumień.
Zacznijmy od pojęcia, które zna chyba każdy, kto choć raz poczuł niechęć do porannego wstawania na lekcję matematyki. Wagarowanie to nic innego jak samowolne opuszczanie zajęć szkolnych bez wiedzy i zgody rodziców czy opiekunów. Słowo to wywodzi się z łaciny, a konkretnie od słowa vagus, co oznacza „błąkający się” lub „wędrowny”.
Wagarowanie ma w Polsce nawet swoje nieoficjalne święto – Dzień Wagarowicza, który przypada 21 marca, w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. Choć dla uczniów to synonim wolności i buntu, dla nauczycieli i rodziców jest to sygnał o problemach z motywacją lub atmosferą w szkole. Co ciekawe, wagarowanie nie zawsze oznacza siedzenie w parku; współczesne „e-wagary” polegają na logowaniu się do systemów nauki zdalnej, ale nieuczestniczeniu w samej lekcji.
Słowo „kiblowanie” ma dwa główne znaczenia, oba o zabarwieniu pejoratywnym i oba związane z przymusowym przebywaniem w jakimś miejscu dłużej, niż by się chciało.
W obu przypadkach „kiblowanie” wiąże się z poczuciem straconego czasu i utknięciem w martwym punkcie, podczas gdy rówieśnicy idą naprzód.
Garowanie to termin wywodzący się bezpośrednio z grypsery, czyli gwary więziennej. Oznacza on po prostu przebywanie w zakładzie karnym lub areszcie, czyli odbywanie wyroku. Słowo to pochodzi od „gary”, co w slangu oznacza celę więzienną.
Choć pierwotnie termin ten był zarezerwowany dla świata przestępczego, czasem przenika do języka potocznego w formie żartobliwej. Można usłyszeć, że ktoś „garuje w domu”, co oznacza, że z jakiegoś powodu (np. choroby, kary od rodziców czy nadmiaru pracy) nie może z niego wyjść i czuje się jak w zamknięciu. Warto jednak pamiętać o jego mocnym, osadzonym w realiach więziennych rodowodzie.
Pojęcie kozowania jest dziś spotykane rzadziej niż pozostałe, ale wciąż funkcjonuje w określonych grupach. Jego znaczenie wywodzi się od słowa „koza”, które dawniej miało dwa główne zastosowania:
Ciekawostką jest fakt, że wiele słów związanych z karaniem i izolacją w języku polskim ma korzenie w przedmiotach codziennego użytku. „Koza” to nie tylko zwierzę, ale też rodzaj prymitywnego piecyka, który często znajdował się w słabo ogrzewanych, izolowanych pomieszczeniach – stąd prawdopodobnie wzięło się określenie karnego pokoju. Z kolei „gara” (cela) może mieć związek z ciasnotą, przypominającą wnętrze naczynia.
Zrozumienie tych pojęć pozwala lepiej poruszać się w niuansach polszczyzny potocznej. Choć wszystkie te słowa łączy wspólny mianownik – przymus lub unikanie obowiązków – każde z nich niesie ze sobą inny ładunek emocjonalny i dotyczy innej sfery życia. Od niewinnych (choć kłopotliwych) wagarów, przez stresujące kiblowanie, aż po poważne garowanie.