Gość (37.30.*.*)
Pieczenie chleba w domu stało się w ostatnich latach prawdziwym fenomenem. Coraz więcej osób rezygnuje z kupnego pieczywa na rzecz własnych wypieków na zakwasie lub drożdżach. Wraz z tą pasją pojawia się jednak specyficzny żargon, który dla nowicjusza może brzmieć jak tajny kod. Jeśli kiedykolwiek przeglądając grupy dla piekarzy-amatorów, natknąłeś się na określenia takie jak kiblowanie czy garowanie i zastanawiałeś się, czy to jeszcze kuchnia, czy już plac budowy – ten tekst jest dla Ciebie. Wyjaśniamy, co kryje się pod tymi tajemniczymi nazwami.
Choć nazwa może budzić mało apetyczne skojarzenia, w piekarniczym świecie „kiblowanie” to jeden z najważniejszych etapów produkcji chleba. Termin ten wywodzi się od „kibla”, czyli dużego pojemnika lub dzieży, w której ciasto ląduje zaraz po wymieszaniu i wyrobieniu.
Kiblowanie to nic innego jak fermentacja wstępna (bulk fermentation). W tym czasie ciasto odpoczywa w jednym dużym kawałku. To właśnie wtedy dzieje się magia: dzikie drożdże i bakterie kwasu mlekowego zaczynają pracować, produkując dwutlenek węgla, który spulchnia masę, oraz związki aromatyczne odpowiedzialne za ten nieziemski zapach świeżego chleba.
Dlaczego kiblowanie jest ważne?
Kiedy ciasto już odpowiednio „wykiblowało” i zostało uformowane w bochenki, przychodzi czas na garowanie. Nazwa pochodzi od „gary”, czyli profesjonalnej komory fermentacyjnej (garownik), w której panuje kontrolowana temperatura i wilgotność.
Garowanie to fermentacja końcowa (proofing). Odbywa się ona już po nadaniu chlebowi ostatecznego kształtu. Uformowane bochenki wkłada się zazwyczaj do koszyków rozrostowych (ratanowych lub słomianych), aby utrzymały formę i nie rozlały się na boki.
Jak sprawdzić, czy chleb jest dobrze wygarowany?
Można zastosować tzw. test palca. Delikatnie naciśnij ciasto:
Kozowanie to termin nieco rzadziej spotykany w domowym zaciszu, ale bardzo powszechny w tradycyjnym rzemiośle piekarniczym. Odnosi się on do specyficznego sposobu garowania chleba, ale bez użycia koszyków.
W tym procesie uformowane bochenki układa się na specjalnych deskach lub stelażach zwanych „kozami”. Często ciasto kładzie się na oprószonym mąką płótnie (lnianym materiale), które faluje się między bochenkami, tworząc przegródki. Dzięki temu chleb nie skleja się ze sobą, a skórka ma szansę lekko obeschnąć, co po upieczeniu daje wyjątkową chrupkość. Kozowanie jest charakterystyczne dla wypieku bagietek oraz tradycyjnych wiejskich chlebów o rustykalnym wyglądzie.
Słowo „kitowanie” kojarzy się z uszczelnianiem okien i... w piekarstwie ma to w pewnym sensie podobne znaczenie. Kitowanie to proces zamykania „szwu” chleba, czyli miejsca, w którym brzegi ciasta łączą się po uformowaniu bochenka.
Kiedy formujemy chleb (np. metodą zawijania), na spodzie powstaje łączenie, zwane kluczem. Kitowanie polega na dokładnym zlepieniu tego miejsca palcami, aby podczas wyrastania i pieczenia chleb nie „rozszedł się” w niekontrolowany sposób od dołu. Dzięki prawidłowemu kitowaniu cała energia gazów zbierających się w środku zostaje skierowana ku górze, co pozwala na efektowne pęknięcie chleba w miejscu nacięcia (tzw. ucho).
W niektórych regionach kitowaniem nazywa się również proces smarowania wierzchu chleba wodą lub specjalną mączną zawiesiną tuż przed włożeniem do pieca, co ma nadać skórce połysk i zapobiec jej zbyt szybkiemu pękaniu.
Zarówno podczas kiblowania, jak i garowania, kluczowym graczem jest temperatura.
Jeśli chcesz przełożyć tę teorię na praktykę, oto jak wygląda standardowy harmonogram pracy z ciastem:
Zrozumienie tych terminów to pierwszy krok do stania się świadomym piekarzem. Teraz, gdy usłyszysz, że ktoś „przegarował chleb, bo za długo kiblował”, będziesz dokładnie wiedzieć, co poszło nie tak!