Gość (37.30.*.*)
Sytuacja w regionie, o który pytasz – choć potocznie często mylony z Dolnym Karabachem, w kontekście geopolitycznym chodzi przede wszystkim o Górski Karabach – uległa w ostatnich latach diametralnej zmianie. To, co przez dekady nazywano „zamrożonym konfliktem”, we wrześniu 2023 roku doczekało się brutalnego i błyskawicznego rozstrzygnięcia, którego skutki definiują obecny obraz Kaukazu Południowego. Dziś mapa tego regionu wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze trzy lata temu.
Najważniejszym faktem jest to, że nieuznawana na arenie międzynarodowej Republika Arcach (Górski Karabach) przestała istnieć. Po błyskawicznej operacji wojskowej Azerbejdżanu we wrześniu 2023 roku, władze separatystycznego regionu podpisały dekret o rozwiązaniu wszystkich struktur państwowych z dniem 1 stycznia 2024 roku.
Oznacza to, że Azerbejdżan odzyskał pełną kontrolę nad całym terytorium, które według prawa międzynarodowego należało do niego, ale przez ponad 30 lat znajdowało się pod kontrolą etnicznych Ormian. Dla regionu był to wstrząs, który zakończył pewną epokę historyczną, ale jednocześnie otworzył nowy, niezwykle trudny rozdział.
Jednym z najbardziej bolesnych aspektów obecnej sytuacji jest niemal całkowite wyludnienie regionu z jego rdzennych mieszkańców. Po przejęciu kontroli przez Baku, ponad 100 tysięcy etnicznych Ormian – niemal cała populacja Górskiego Karabachu – opuściło swoje domy w obawie przed prześladowaniami. Uciekli oni do Armenii, co wywołało tam ogromny kryzys humanitarny i społeczny.
Obecnie Górski Karabach jest w dużej mierze „regionem duchów”, jeśli chodzi o dawną infrastrukturę cywilną. Choć Azerbejdżan deklaruje chęć reintegracji ormiańskich mieszkańców, większość z nich nie wierzy w zapewnienia o bezpieczeństwie i nie planuje powrotu pod rządy Baku.
Azerbejdżan nie traci czasu i intensywnie inwestuje w odzyskane tereny. Rząd w Baku realizuje ambitny program „Wielkiego Powrotu”, który zakłada budowę nowoczesnej infrastruktury od zera. W regionie powstają:
Celem Baku jest przesiedlenie tam tysięcy Azerbejdżanów, którzy musieli opuścić te ziemie podczas pierwszej wojny o Karabach na początku lat 90. Proces ten postępuje szybko, a region zmienia swój charakter z militarnego przyczółka w wielki plac budowy.
Mimo że kwestia samego Karabachu wydaje się rozstrzygnięta militarnie, napięcie między Armenią a Azerbejdżanem wciąż jest wysokie. Głównym punktem sporu pozostaje teraz wytyczenie dokładnej granicy państwowej oraz kwestia tzw. korytarza Zangezur.
Azerbejdżan naciska na stworzenie połączenia transportowego przez terytorium Armenii (prowincja Sjunik), które łączyłoby główną część kraju z jego eksklawą – Nachiczewanem – oraz z Turcją. Armenia obawia się, że może to doprowadzić do utraty suwerenności nad częścią własnego terytorium. Rozmowy pokojowe trwają, ale są niezwykle trudne i często przerywane incydentami granicznymi.
Sytuacja w Karabachu pokazała również słabość dotychczasowych gwarantów bezpieczeństwa. Rosja, która przez lata pełniła rolę arbitra i utrzymywała tam siły pokojowe, w 2023 roku nie interweniowała podczas ofensywy Azerbejdżanu. W 2024 roku rosyjskie wojska ostatecznie opuściły region, co uznaje się za drastyczny spadek wpływów Kremla na Kaukazie.
Z kolei Turcja umocniła swoją pozycję jako kluczowy sojusznik Azerbejdżanu, wspierając go technologicznie i politycznie. Unia Europejska i USA starają się pełnić rolę mediatorów w procesie pokojowym, dążąc do stabilizacji regionu, który jest kluczowy dla przesyłu surowców energetycznych z basenu Morza Kaspijskiego do Europy.
Obecnie jedną z najbardziej zapalnych kwestii, poza polityką, jest ochrona dziedzictwa kulturowego. Na terenach przejętych przez Azerbejdżan znajdują się setki zabytkowych ormiańskich klasztorów, kościołów i cmentarzy. Organizacje międzynarodowe, w tym UNESCO, wyrażają zaniepokojenie losem tych obiektów, obawiając się ich zniszczenia lub „albanizacji” (teorii historycznej przypisującej te budowle dawnym ludom kaukaskim, a nie Ormianom). Monitorowanie tych miejsc jest obecnie utrudnione, co stanowi przedmiot licznych sporów na forach międzynarodowych.