Jakie masz pytanie?

lub

Czy znasz nazwisko posła, który jakiś czas temu, siedząc w górnych ławach Sejmu, dłubał w nosie i nie tylko?

wpadki polskich polityków Borys Budka Sejm nagrania z Sejmu
avatar

Gość (194.4.*.*)



Odpowiedź:

Kamery w Sejmie rejestrują niemal każdy ruch parlamentarzystów, co nie raz stało się źródłem niemałego zakłopotania dla osób zasiadających w ławach poselskich. Sytuacja, o którą pytasz, dotyczy jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków Koalicji Obywatelskiej – Borysa Budki. Nagranie z jego udziałem obiegło sieć i stało się tematem licznych memów oraz komentarzy, pokazując, że nawet na sali plenarnej politycy czasem zapominają o wszechobecnych obiektywach.

Wpadka, która obiegła internet

Zdarzenie miało miejsce podczas jednego z posiedzeń Sejmu, gdy Borys Budka zasiadał w górnych sektorach sali plenarnej. Na nagraniu, które błyskawicznie stało się viralem, widać polityka w momencie bardzo prywatnym i – co tu dużo mówić – mało estetycznym. Poseł, prawdopodobnie przekonany, że w wyższych rzędach jest mniej widoczny dla kamer, oddał się czynnościom higienicznym nosa, a następnie wykonał gest, który internauci zinterpretowali jednoznacznie.

Tego typu sytuacje budzą w sieci ogromne emocje, ponieważ kontrastują z powagą sprawowanej funkcji i oficjalnym strojem. Choć dłubanie w nosie jest czynnością ludzką, to w świetle reflektorów i przy pełnej sali staje się pożywką dla przeciwników politycznych oraz twórców satyrycznych treści.

Dlaczego kamery w Sejmie widzą wszystko?

Wiele osób zastanawia się, jak to możliwe, że posłowie dają się złapać na takich zachowaniach. System transmisyjny w polskim parlamencie jest niezwykle rozbudowany. Na sali plenarnej znajduje się kilkanaście kamer wysokiej rozdzielczości, które są sterowane zdalnie. Realizatorzy obrazu często szukają przebitek na twarze posłów, którzy w danym momencie nie przemawiają, aby pokazać ich reakcje na słowa padające z mównicy.

Górne ławy, choć wydają się bezpiecznym azylem, są w rzeczywistości doskonale widoczne dla kamer zawieszonych pod sufitem oraz tych umieszczonych na galeriach dla prasy. Borys Budka nie jest jedynym politykiem, który o tym zapomniał – historia Sejmu zna przypadki jedzenia kanapek, spania, a nawet oglądania katalogów z modą czy atlasów zwierząt podczas obrad.

Ciekawostka: Nie tylko polski Sejm

Wpadki tego typu nie są domeną wyłącznie polskich polityków. Podobne sytuacje zdarzały się w parlamentach na całym świecie, a jednym z najbardziej znanych "recydywistów" w kwestii dłubania w nosie przed kamerami był wieloletni trener niemieckiej reprezentacji w piłce nożnej, Joachim Löw. Kamery sportowe, podobnie jak te sejmowe, potrafią wyłapać najbardziej niefortunny moment w najmniej oczekiwanej chwili.

Psychologia "bezpiecznego miejsca"

Psychologowie zauważają, że osoby publiczne, przebywając w jednym miejscu przez wiele godzin (a posiedzenia Sejmu trwają czasem do późnej nocy), zaczynają traktować tę przestrzeń jako swoje naturalne, niemal domowe środowisko. Spada wówczas poziom czujności i samokontroli. Siedzenie w tylnych rzędach potęguje to złudne poczucie prywatności, co prowadzi do zachowań, których ci sami ludzie nigdy nie dopuściliby się, stojąc przy mównicy.

W dobie mediów społecznościowych każda taka sekunda nagrania zostaje natychmiast wycięta, powiększona i udostępniona tysiące razy. Dla polityka taka wpadka to wizerunkowy problem, z którym trudno walczyć merytorycznymi argumentami, bo obraz zapada w pamięć znacznie mocniej niż treść wygłaszanego przemówienia.

Podziel się z innymi: