Gość (37.30.*.*)
Osoba, o którą pytasz — zwykły, przeciętny użytkownik, który jest opłacany (lub otrzymuje produkt w zamian) za promowanie i używanie produktu w naturalny sposób — najczęściej określana jest mianem nano-influencera lub, w nieco szerszym kontekście, mikro-influencera. To najnowszy i jeden z najgorętszych trendów w marketingu, który czerpie garściami z siły autentycznej rekomendacji, czyli tradycyjnego marketingu szeptanego (buzz marketingu).
Nano-influencer to osoba, która zgromadziła stosunkowo niewielką społeczność w mediach społecznościowych, zazwyczaj liczącą od 100 do 10 000 obserwujących. W przeciwieństwie do celebrytów czy dużych influencerów (makroinfluencerów), nano-influencerzy nie są profesjonalnymi twórcami internetowymi, a ich treści często dotyczą codziennego życia, rodziny, hobby czy wąskiej niszy tematycznej.
Ich kluczową siłą jest autentyczność i bliska relacja z odbiorcami. Ich społeczność często składa się z bliskich znajomych, rodziny i osób o podobnych, bardzo konkretnych zainteresowaniach, co sprawia, że ich rekomendacje są postrzegane jako szczere i godne zaufania.
Współpraca z nano-influencerami oraz ogólne działania w ramach marketingu szeptanego opierają się na stworzeniu wrażenia naturalnej, spontanicznej rekomendacji.
Zamiast wyreżyserowanych, perfekcyjnych kampanii, marki oczekują od nano-influencerów, że pokażą produkt w swoim naturalnym otoczeniu i stylu komunikacji. Może to obejmować:
W tradycyjnym marketingu szeptanym (buzz marketingu) działania często przenoszą się na fora internetowe, grupy w mediach społecznościowych i sekcje komentarzy. Opłacana osoba (często zatrudniana przez agencję) włącza się w dyskusję i w subtelny sposób poleca dany produkt lub usługę, odpowiadając na pytania użytkowników.
Współpraca z nano-influencerami często jest mniej sformalizowana i opiera się na zasadzie barteru (otrzymanie darmowego produktu lub usługi w zamian za promocję) lub niewielkiego wynagrodzenia (często od 10 do 100 USD za post na Instagramie na rynku amerykańskim). Długoterminowe relacje mogą przekształcić się w programy ambasadorskie, w których twórca jest związany z marką na dłużej.
Praktyka promowania produktów przez osoby postrzegane jako "zwykli" konsumenci budzi kontrowersje, głównie ze względu na kwestie etyki i transparentności.
Największym problemem jest zjawisko zwane astroturfingiem. Jest to technika, w której marka lub agencja tworzy iluzję spontanicznego, oddolnego entuzjazmu konsumentów (ang. grassroots movement), ukrywając fakt, że jest to płatna kampania reklamowa. W praktyce oznacza to, że opłacana osoba (lub pracownik agencji) udaje zwykłego konsumenta na forum lub w grupie, aby w niewymuszony sposób polecać produkt. Tego typu działania są powszechnie uznawane za nieetyczne i manipulacyjne.
Konsumenci oczekują jasnego oznaczania treści sponsorowanych. Kiedy nano-influencer nie poinformuje swoich obserwatorów, że otrzymał produkt za darmo lub jest opłacany za jego promocję, podważa to jego autentyczność i zaufanie społeczności. W wielu krajach, w tym w Polsce, istnieją regulacje prawne i samoregulacje branżowe (np. wytyczne UOKiK), które wymagają wyraźnego oznaczania reklam.
Siła nano-influencerów tkwi w ich wiarygodności. Jeśli odbiorcy poczują się oszukani lub zauważą, że twórca promuje wszystko, co popadnie, traci on swój największy atut — zaufanie.
Tak, współpraca z nano-influencerami i wykorzystanie marketingu szeptanego (pod warunkiem zachowania etyki i transparentności) jest uznawane za bardzo skuteczne działanie marketingowe, często przewyższające efektywność kampanii z udziałem dużych gwiazd.
Nano-influencerzy osiągają znacznie wyższe wskaźniki zaangażowania niż ich więksi koledzy. Badania pokazują, że średnie zaangażowanie nano-influencerów wynosi około 8,8%, podczas gdy u makroinfluencerów jest to średnio 2,1%. Wynika to z bardziej osobistych relacji i mniejszej, ale bardziej lojalnej społeczności.
Aż 40% konsumentów bardziej ufa treściom pochodzącym od mniejszych twórców, którzy są postrzegani jako bardziej autentyczni i bliżsi życiu codziennemu. Ludzie bardziej ufają rekomendacjom od "zwykłych" osób niż od celebrytów.
Dzięki temu, że nano-influencerzy działają w bardzo wąskich niszach tematycznych (np. konkretny model aparatu, wegańskie gotowanie, lokalna społeczność), marki mogą precyzyjnie targetować swoje komunikaty do ściśle określonej grupy docelowej.
Mimo mniejszego zasięgu, wyższe zaangażowanie i niższe koszty współpracy (często barter lub niewielkie opłaty) sprawiają, że współpraca z nano-influencerami często zapewnia wyższy zwrot z inwestycji (ROI) niż kampanie z dużymi influencerami.