Gość (37.30.*.*)
Muzyka ma niezwykłą moc przetrwania, a niektóre utwory zdają się żyć własnym życiem, niezależnie od swoich pierwotnych wykonawców. Zjawisko coverowania, czyli nagrywania własnych wersji cudzych piosenek, to fundament przemysłu muzycznego. Niektóre kompozycje są tak uniwersalne i genialne w swojej strukturze, że artyści z każdego pokolenia chcą dołożyć do nich swoją cegiełkę. Choć dokładne liczby zmieniają się niemal każdego dnia wraz z nowymi premierami w serwisach streamingowych, bazy danych takie jak SecondHandSongs czy Księga Rekordów Guinnessa pozwalają wyłonić ścisłą czołówkę.
Jeśli myślimy o najczęściej coverowanym utworze w historii muzyki popularnej, na pierwszym miejscu niemal zawsze pojawia się "Yesterday" zespołu The Beatles. Napisana przez Paula McCartneya ballada doczekała się ponad 3000 profesjonalnych wersji. Co ciekawe, McCartney twierdził, że melodia przyszła mu do głowy we śnie, a roboczy tytuł brzmiał "Scrambled Eggs" (Jajecznica). Utwór ten jest fenomenem, ponieważ jego prosta, a zarazem przejmująca harmonia idealnie odnajduje się w jazzie, soulu, a nawet muzyce klasycznej.
Choć "Yesterday" dominuje w świecie popu, to w szerszym ujęciu muzycznym (uwzględniając jazz i blues) absolutnym liderem jest "Summertime" George’a Gershwina. Szacuje się, że istnieje ponad 33 000 profesjonalnych nagrań tego utworu. Ta aria z opery "Porgy and Bess" stała się standardem, który śpiewali wszyscy: od Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga, po Janis Joplin i Lanę Del Rey. Jej elastyczność interpretacyjna sprawia, że każdy artysta może nadać jej zupełnie inny ładunek emocjonalny.
W zestawieniach najczęściej coverowanych utworów ogromną rolę odgrywają piosenki bożonarodzeniowe. Dwa utwory wybijają się tu szczególnie:
Oto zestawienie utworów, które najczęściej trafiają na warsztat profesjonalnych muzyków:
Analizując tę listę, można zauważyć pewną prawidłowość. Większość tych utworów posiada tzw. "silną melodię". Oznacza to, że nawet jeśli zmienimy instrumentację, tempo czy styl (np. z rocka na jazz), utwór wciąż pozostaje rozpoznawalny i emocjonalnie angażujący.
Ciekawostką jest fakt, że utwór "Hallelujah" Leonarda Cohena przez pierwsze lata po premierze był niemal niezauważony. Dopiero interpretacja Johna Cale’a, a później kultowa wersja Jeffa Buckleya sprawiły, że piosenka stała się standardem. To pokazuje, że cover może nie tylko odświeżyć utwór, ale wręcz nadać mu drugie, znacznie potężniejsze życie.
Jeśli interesują Cię dokładne statystyki, warto odwiedzić serwis SecondHandSongs. Jest to największa na świecie baza danych dokumentująca covery, adaptacje i sample. Dane tam zawarte są na bieżąco aktualizowane przez społeczność entuzjastów i badaczy muzyki. Należy jednak pamiętać, że liczby te dotyczą "profesjonalnych nagrań" – gdybyśmy doliczyli do tego amatorskie wykonania z YouTube’a czy TikToka, liczby te szłyby w miliony dla każdego z wymienionych tytułów.