Gość (83.4.*.*)
W 2009 roku polski internet przeżył prawdziwe trzęsienie ziemi, którego epicentrum znajdowało się na portalu Nasza Klasa (NK.pl). To właśnie wtedy zadebiutował Śledzik – funkcja mikroblogowa, która miała być polską odpowiedzią na rosnącą popularność Twittera. Zamiast jednak zachwytu, twórcy portalu spotkali się z gigantyczną falą krytyki, protestami i masowym exodusem użytkowników. Dlaczego projekt, który na papierze wyglądał nowocześnie, stał się synonimem internetowej uciążliwości?
Głównym powodem frustracji była inwazyjność i brak wyboru. Śledzik nie był opcjonalnym dodatkiem, który można było włączyć w ustawieniach. Pojawił się nagle, zajmując centralne miejsce na stronie głównej profilu, spychając najważniejsze dla użytkowników informacje (jak powiadomienia o gościach czy nowe zdjęcia znajomych) na dalszy plan.
Kolejnym czynnikiem była zmiana charakteru portalu. Nasza Klasa, jak sama nazwa wskazywała, służyła do odświeżania starych znajomości i pielęgnowania nostalgii. Śledzik wymuszał model komunikacji „tu i teraz”, który wielu osobom kojarzył się z chaosem i niepotrzebnym ekshibicjonizmem. Użytkownicy, którzy chcieli po prostu sprawdzić, co słychać u kolegi z podstawówki, nagle zostali zalani strumieniem krótkich, często bezwartościowych komunikatów o tym, co kto zjadł na śniadanie.
To, co najbardziej zapadło w pamięć internautom, to niespotykana skala spamu. Wraz z pojawieniem się Śledzika, portal zalały tzw. łańcuszki. Użytkownicy, wierząc w internetowe mity, masowo kopiowali i wklejali absurdalne instrukcje, które rzekomo miały pomóc w usunięciu nowej funkcji. Najpopularniejszy z nich brzmiał: „Wklej to na swojego Śledzika, a administracja go usunie”. Oczywiście nie miało to żadnego wpływu na działanie serwisu, a jedynie potęgowało bałagan i irytację innych osób.
Wprowadzenie Śledzika wywołało skutki, których administracja Naszej Klasy prawdopodobnie nie przewidziała w tak czarnym scenariuszu. Najważniejszym z nich był spadek zaufania do marki. Użytkownicy poczuli, że ich zdanie przestało się liczyć, a portal na siłę próbuje gonić światowe trendy, tracąc przy tym swoją unikalną tożsamość.
Opór społeczności był tak silny, że programiści-amatorzy zaczęli tworzyć specjalne skrypty i wtyczki do przeglądarek (np. do popularnego wtedy AdBlocka lub Greasemonkey), które pozwalały całkowicie ukryć panel Śledzika. Fraza „jak usunąć Śledzika” stała się jedną z najczęściej wyszukiwanych w polskim Google, co pokazuje skalę determinacji użytkowników.
Choć Śledzik nie był jedynym powodem upadku Naszej Klasy, stał się katalizatorem zmian. W 2009 roku Facebook zaczął coraz śmielej wchodzić na polski rynek. Agresywne i nieprzemyślane zmiany na NK.pl sprawiły, że polski gigant zaczął być postrzegany jako obciachowy i przeładowany reklamami oraz zbędnymi funkcjami. Śledzik dla wielu osób był „ostatnią kroplą”, która przelała czarę goryczy i skłoniła do założenia konta u amerykańskiej konkurencji.
Warto wspomnieć, że nazwa „Śledzik” była przedmiotem licznych żartów i memów (choć wtedy to słowo nie było jeszcze tak powszechne). Nazwa nawiązywała do „śledzenia” aktywności znajomych, ale w polskim kontekście kulinarnym budziła raczej komiczne skojarzenia. Co ciekawe, mimo ogromnego hejtu, funkcja ta przetrwała na portalu przez kilka lat, choć w zmienionej i mniej inwazyjnej formie, zanim ostatecznie Nasza Klasa zaczęła wygaszać swoją działalność.
Historia Śledzika do dziś służy jako przestroga dla projektantów UX (User Experience) i właścicieli serwisów społecznościowych: wprowadzanie rewolucyjnych zmian bez konsultacji z użytkownikami i bez możliwości personalizacji interfejsu może zniszczyć nawet największego rynkowego lidera.