Gość (37.30.*.*)
Kiedy patrzymy w nocne niebo, rzadko zastanawiamy się nad tym, że nad naszymi głowami pędzą miliony ton skalnej i lodowej materii. Choć większość z nich spala się w atmosferze jako malownicze „spadające gwiazdy”, większe obiekty mogą budzić uzasadniony niepokój. Pytanie o to, czy uderzenie obiektu o masie 15 tysięcy ton pozostawiłoby ślad, oraz jakie byłyby skutki wizyty znacznie większego, „bogatego” w składniki gościa z kosmosu, dotyka fascynującej granicy między astronomią a geologią.
Krótka odpowiedź brzmi: tak, ale wiele zależy od tego, z czego taki obiekt jest zbudowany. Masa 15 tysięcy ton wydaje się ogromna, ale w skali kosmicznej to wciąż „maluch”. Aby zrozumieć skalę, warto przypomnieć meteor czelabiński z 2013 roku. Jego masę szacowano na około 12–13 tysięcy ton.
Co się wtedy stało? Obiekt ten, będący głównie skałą, eksplodował wysoko w atmosferze (tzw. airburst). Nie pozostawił po sobie klasycznego krateru uderzeniowego, ale fala uderzeniowa wybiła tysiące szyb i zraniła ponad tysiąc osób. Gdyby jednak te same 15 tysięcy ton składało się z litego żelaza, obiekt prawdopodobnie przetrwałby przelot przez atmosferę w jednym kawałku i uderzył w ziemię, tworząc wyraźny krater o średnicy kilkuset metrów.
Zatem obiekt o masie 15 tysięcy ton z pewnością pozostawiłby widoczne ślady, czy to w postaci rozrzuconych fragmentów (meteorytów), czy też krateru, o ile jego gęstość i kąt wlotu pozwoliłyby mu dotrzeć do powierzchni.
Przejdźmy do znacznie poważniejszego kalibru. Obiekt o masie od 1 do 15 milionów ton to już prawdziwa asteroida o średnicy od około 100 do 300 metrów (zależnie od gęstości). Jeśli dodamy do tego specyficzną budowę – metalową powłokę o grubości 50–65 cm oraz wnętrze pełne wody, cukrów, aminokwasów i diamentów – otrzymujemy scenariusz niemal filmowy.
Aby zrozumieć skalę zniszczeń, musimy obliczyć energię kinetyczną takiego obiektu. Przyjmijmy średnią masę $10$ milionów ton ($10^{10}$ kg) i typową prędkość uderzenia asteroidy wynoszącą około $17$ km/s ($17\ 000$ m/s).
Dla porównania, 1 megatona trotylu (TNT) to około $4,18 \cdot 10^{15}$ dżuli.
Dzieląc naszą energię przez tę wartość: $1,445 \cdot 10^{18} / 4,18 \cdot 10^{15} \approx \mathbf{345\ \text{megaton}}$.
To energia prawie siedmiokrotnie większa niż najpotężniejsza bomba wodorowa w historii (Car-bomba).
Uderzenie obiektu o takiej masie i energii miałoby charakter katastrofy regionalnej o skutkach globalnych.
Najbardziej intrygująca jest zawartość „ładunku”. Co by się stało z wodą, cukrami i diamentami?
Obiekt zawiera 0,05% diamentów. Przy masie 15 milionów ton daje to 7500 ton diamentów. Podczas uderzenia większość z nich zostałaby rozrzucona w promieniu wielu kilometrów lub uległaby sublimacji (zamianie w gaz) pod wpływem ekstremalnej temperatury. Nie byłoby to jednak „znalezisko bogactwa” – byłyby to prawdopodobnie mikroskopijne kryształy techniczne, a nie oszlifowane brylanty.
Woda zawarta w obiekcie (jeśli stanowiłaby np. 50% masy) to miliony ton lodu. Przy uderzeniu woda ta natychmiast zamieniłaby się w parę wodną.
Obecność aminokwasów i cukrów jest kluczowa dla teorii panspermii (przenoszenia życia przez kosmos). Choć większość z nich spłonęłaby w centrum wybuchu, te znajdujące się w zewnętrznych, chłodniejszych warstwach wyrzuconej materii mogłyby przetrwać i opaść na Ziemię. W skali globalnej nie zmieniłoby to obecnego życia, ale dla naukowców byłby to dowód na to, że „cegiełki życia” mogą podróżować w metalowych „kapsułach” przez wszechświat.
Warto wiedzieć, że metalowe powłoki na obiektach kosmicznych nie są naturalnie spotykane w formie regularnych „skorupek”. Jednak meteoryty żelazne są w istocie fragmentami jąder rozbitych protoplanet. Gdybyśmy znaleźli obiekt o tak precyzyjnej budowie (metalowa powłoka o równej grubości), naukowcy prawdopodobnie uznaliby go za obiekt sztuczny – sondę lub kapsułę obcej cywilizacji, a nie naturalną kometę. To zmieniałoby postać rzeczy z katastrofy naturalnej na pierwszy kontakt, co miałoby dla ludzkości skutki trudne do przewidzenia w sferze politycznej i społecznej.
Podsumowując, uderzenie obiektu o masie 15 milionów ton byłoby wydarzeniem, które zmieniłoby mapy świata i mogło doprowadzić do upadku wielu państw, a jego unikalny skład chemiczny dostarczyłby naukowcom zagadek na całe stulecia.