Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego dla większości związków sportowych ukończenie studiów na AWF na kierunku trenerskim jest niewystarczające i dlaczego wymagają one dodatkowych, płatnych szkoleń, które często ograniczają dostęp do prowadzenia treningów w danej dyscyplinie sportowej?

uprawnienia trenerskie po AWF licencje związkowe w sporcie praca trenera wymagania
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wielu absolwentów Akademii Wychowania Fizycznego (AWF) przeżywa spore rozczarowanie, gdy po pięciu latach intensywnej nauki, zgłębiania fizjologii, biomechaniki i teorii sportu, dowiadują się, że ich dyplom magistra to za mało, by usiąść na ławce trenerskiej w profesjonalnym klubie. Choć posiadają solidne podstawy akademickie, polskie i międzynarodowe związki sportowe stawiają przed nimi kolejne bariery w postaci płatnych kursów licencyjnych. Dlaczego tak się dzieje i czy to tylko „skok na kasę”, czy może realna potrzeba rynkowa?

Ustawa deregulacyjna, czyli jak zmieniły się zasady gry

Kluczowym momentem dla polskiego sportu był rok 2013 i wejście w życie tzw. ustawy deregulacyjnej (autorstwa Jarosława Gowina). Przed tymi zmianami zawód trenera i instruktora sportu był ściśle regulowany przez państwo – dyplom AWF dawał pełne uprawnienia do wykonywania zawodu. Po deregulacji państwo „oddało” kontrolę nad kształceniem kadr w ręce poszczególnych związków sportowych (np. PZPN, PZPS, PZKosz).

W praktyce oznacza to, że każdy związek ma prawo samodzielnie decydować, kto może prowadzić drużyny w jego rozgrywkach. Związki uznały, że studia na AWF są zbyt ogólne i nie nadążają za dynamicznie zmieniającą się specyfiką konkretnych dyscyplin. W efekcie dyplom uczelni wyższej stał się jedynie „papierem” potwierdzającym wykształcenie ogólne, a nie realną przepustką do pracy w zawodzie.

Standardy międzynarodowe i system licencyjny

Większość polskich związków sportowych podlega pod federacje międzynarodowe (np. UEFA w piłce nożnej, FIVB w siatkówce czy FIBA w koszykówce). Te organizacje dążą do ujednolicenia systemu szkolenia na całym świecie. Przykładowo, licencje UEFA (C, B, A, Pro) są honorowane w całej Europie.

Związki argumentują, że program studiów na AWF jest zbyt szeroki – student uczy się o wszystkim, od gimnastyki po pływanie, podczas gdy federacja potrzebuje specjalisty od konkretnego systemu taktycznego czy nowoczesnej periodyzacji w danej dyscyplinie. Kursy związkowe są „szyte na miarę” i skupiają się na aktualnych trendach, które zmieniają się niemal z sezonu na sezon, czego ociężałe programy studiów często nie są w stanie wyłapać.

Aspekt finansowy – czy to biznes?

Nie da się ukryć, że organizacja szkoleń to dla związków sportowych ogromne źródło dochodu. Ceny kursów potrafią przyprawić o zawrót głowy – od kilkuset złotych za podstawowe uprawnienia, do kilkunastu tysięcy złotych za licencje uprawniające do prowadzenia zespołów w najwyższych klasach rozgrywkowych.

Dla związków jest to model biznesowy, który pozwala finansować inne działania statutowe, ale dla młodych trenerów stanowi barierę wejścia. Często dochodzi do sytuacji, w której wybitny teoretyk sportu po AWF musi zapłacić za kurs, na którym wykładają osoby o mniejszym dorobku naukowym, ale posiadające „związkowe błogosławieństwo”. To buduje poczucie niesprawiedliwości i monopolu.

Ciekawostka: Czy wiesz, że...?

Niektóre uczelnie AWF w Polsce, widząc ten problem, zaczęły podpisywać porozumienia z konkretnymi związkami (np. z PZPN). Dzięki temu studenci w ramach toku studiów mogą realizować program kursu trenerskiego i kończąc uczelnię, otrzymać od razu np. licencję UEFA B. To świetne rozwiązanie, które oszczędza czas i pieniądze, ale wciąż nie jest standardem na każdej uczelni i w każdej dyscyplinie.

Kontrola jakości i monopol na wiedzę

Związki sportowe bronią swojego stanowiska, twierdząc, że system licencyjny pozwala im na pełną kontrolę jakości. Dzięki temu, że licencje są czasowe (zazwyczaj trzeba je odnawiać co 2-3 lata), trenerzy są zmuszeni do ciągłego dokształcania się na tzw. konferencjach unifikacyjnych.

Gdyby uprawnienia były nadawane dożywotnio wraz z dyplomem uczelni, istniałoby ryzyko, że trener bazowałby na wiedzy sprzed 20 lat. System płatnych szkoleń wymusza (przynajmniej w teorii) bycie na bieżąco z nowinkami technologicznymi, analizą wideo czy nowoczesną psychologią sportu.

Czy studia na AWF mają jeszcze sens?

Mimo że dyplom AWF nie daje już „automatycznych” uprawnień, wciąż jest niezwykle cenny. Trenerzy po studiach mają znacznie szerszą wiedzę z zakresu:

  • Anatomii i fizjologii: Lepiej rozumieją, jak organizm reaguje na obciążenia, co zapobiega kontuzjom.
  • Pedagogiki i psychologii: Mają lepszy warsztat do pracy z dziećmi i młodzieżą.
  • Teorii sportu: Rozumieją ogólne zasady budowania formy, które są uniwersalne niezależnie od dyscypliny.

Wielu ekspertów podkreśla, że najlepszy model to połączenie solidnej bazy akademickiej z wąską specjalizacją zdobytą na kursach związkowych. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy system staje się hermetyczny i zamiast promować kompetencje, promuje jedynie tych, których stać na kolejne certyfikaty.

Jak odnaleźć się w tym systemie?

Jeśli planujesz karierę trenerską, warto już na etapie studiów sprawdzić, czy Twoja uczelnia oferuje zintegrowane kursy z danym związkiem sportowym. Jeśli nie, przygotuj się na to, że studia będą Twoim fundamentem, ale „licencję na wykonywanie zawodu” będziesz musiał wykupić osobno. To specyficzny podatek od pasji, który obecnie dominuje w świecie profesjonalnego sportu.

Podziel się z innymi: