Gość (83.4.*.*)
Proces ustawodawczy w Polsce jest precyzyjnie opisany w Konstytucji, a rola prezydenta jest w nim kluczowa. Kiedy ustawa trafia na biurko głowy państwa po przejściu przez Sejm i Senat, zegar zaczyna tykać. Zgodnie z art. 122 Konstytucji RP, prezydent ma 21 dni (lub 7 dni w przypadku ustaw budżetowych oraz tych uznanych za pilne) na podjęcie decyzji. Co się jednak stanie, jeśli ten termin minie, a z Pałacu Prezydenckiego nie napłynie żadna oficjalna odpowiedź?
Zanim przejdziemy do scenariusza "braku działania", przypomnijmy, jakie opcje ma prezydent w standardowym trybie. Po otrzymaniu ustawy uchwalonej przez parlament, głowa państwa może:
Każda z tych decyzji musi zapaść w ustawowym terminie 21 dni. Konstytucja nie przewiduje czwartej drogi, takiej jak "zignorowanie" dokumentu.
W polskim systemie prawnym nie istnieje pojęcie „milczącej zgody” ani automatycznego wejścia ustawy w życie po upływie terminu, jeśli brakuje podpisu prezydenta. Jeśli głowa państwa nie podpisze ustawy, nie zawetuje jej ani nie wyśle do Trybunału Konstytucyjnego w ciągu wymaganych 21 dni, dochodzi do naruszenia Konstytucji.
Prezydent ma konstytucyjny obowiązek podjęcia jednej z trzech wymienionych wyżej decyzji. Brak działania w wyznaczonym terminie jest uznawany za delikt konstytucyjny, czyli złamanie przepisów ustawy zasadniczej przez osobę sprawującą wysoki urząd państwowy.
Skutki takiego zaniechania są poważne, choć nie natychmiastowe w sensie legislacyjnym:
W systemie politycznym Stanów Zjednoczonych istnieje mechanizm zwany pocket veto (weto kieszonkowe). Jeśli prezydent USA nie podpisze ustawy w ciągu 10 dni, a Kongres w tym czasie zakończy sesję, ustawa przepada. W Polsce taka konstrukcja nie istnieje. Polska Konstytucja została sformułowana w sposób, który ma zapobiegać celowemu przewlekaniu procesu legislacyjnego poprzez "chowanie ustaw do szuflady".
Choć w praktyce rzadko dochodzi do sytuacji, w której prezydent całkowicie ignoruje termin, w historii zdarzały się przypadki podpisywania ustaw "za pięć dwunasta" lub kontrowersje wokół tego, kiedy dokładnie ustawa została doręczona do kancelarii.
Warto wiedzieć, że w przypadku ustawy budżetowej uprawnienia prezydenta są nieco inne. Ma on na jej podpisanie tylko 7 dni i nie może jej zawetować. Może jedynie podpisać ją lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli jednak w ciągu 4 miesięcy od przedłożenia Sejmowi projektu budżetu nie zostanie on przedstawiony prezydentowi do podpisu, prezydent ma prawo w ciągu 14 dni skrócić kadencję Sejmu i zarządzić wcześniejsze wybory. To pokazuje, jak silne mechanizmy "bezpieczeństwa" są wpisane w polskie prawo, aby uniknąć paraliżu państwa.
Podsumowując, brak podpisu, weta lub wniosku do TK w terminie 21 dni nie sprawia, że ustawa "sama" wchodzi w życie. Powoduje natomiast kryzys konstytucyjny i naraża prezydenta na odpowiedzialność prawną przed Trybunałem Stanu za niedopełnienie obowiązków.