Gość (37.30.*.*)
Coraz więcej osób decyduje się na pracę u naszych południowych sąsiadów lub rozważa zatrudnienie pracowników z Czech w polskich firmach. Choć Polska i Czechy leżą blisko siebie, a ich języki brzmią podobnie, systemy prawne dotyczące elastycznych form zatrudnienia znacząco się od siebie różnią. W Polsce króluje klasyczna umowa zlecenia, natomiast w Czechach mamy do czynienia z dwoma specyficznymi rodzajami umów poza stosunkiem pracy: DPP oraz DPČ. Zrozumienie tych różnic jest kluczowe, aby uniknąć błędów w rozliczeniach i wybrać najkorzystniejszą formę współpracy.
W Polsce umowa zlecenia jest regulowana przez Kodeks cywilny. To jedna z najpopularniejszych form zatrudnienia, ceniona za dużą elastyczność. Zleceniobiorca nie jest tak ściśle związany z miejscem i czasem pracy jak pracownik na etacie, choć w praktyce granica ta bywa płynna.
Kluczowym elementem polskiej umowy zlecenia jest obowiązek odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne (emerytalne, rentowe) oraz zdrowotne, chyba że zleceniobiorca ma inny tytuł do ubezpieczeń (np. pracuje gdzie indziej na etacie z wynagrodzeniem powyżej płacy minimalnej) lub jest studentem poniżej 26. roku życia. Od kilku lat w Polsce obowiązuje również minimalna stawka godzinowa, która jest regularnie waloryzowana, co zbliżyło tę formę zatrudnienia pod względem kosztów do umowy o pracę.
W Czechach nie istnieje jeden bezpośredni odpowiednik polskiej umowy zlecenia. Zamiast tego czeski Kodeks Pracy (Zákoník práce) przewiduje dwie formy "umów o pracach wykonywanych poza stosunkiem pracy":
Mimo różnic w nazewnictwie i szczegółach technicznych, obie formy zatrudnienia w Polsce i Czechach mają kilka wspólnych mianowników:
Różnice stają się widoczne, gdy spojrzymy na limity czasu pracy oraz progi, od których zależą składki ubezpieczeniowe.
W Polsce umowa zlecenia nie posiada ustawowego limitu godzin, jakie można przepracować w ciągu roku czy miesiąca (o ile nie narusza to przepisów o odpoczynku, jeśli zlecenie wykazuje cechy stosunku pracy). W Czechach limity są sztywne: 300 godzin rocznie dla DPP i średnio 20 godzin tygodniowo dla DPČ. To sprawia, że czeskie umowy są bardziej "limitowane" niż polskie zlecenie.
To najważniejszy punkt dla portfela pracownika i pracodawcy. W Polsce zwolnienie ze składek ZUS dotyczy głównie uczniów i studentów do 26. roku życia. W Czechach system opiera się na kwotach zarobku:
W Polsce umowa zlecenia to prawo cywilne. W Czechach zarówno DPP, jak i DPČ są uregulowane w Kodeksie Pracy. Ma to istotne znaczenie procesowe i interpretacyjne – czeskie sądy częściej stosują zasady ochronne prawa pracy wobec osób na tych umowach niż polskie sądy wobec zleceniobiorców.
Warto wiedzieć, że Czechy wprowadziły w 2024 roku tzw. pakiet konsolidacyjny, który mocno namieszał w umowach DPP. Do tej pory można było mieć kilka umów DPP w różnych firmach i w każdej zarabiać do 10 000 CZK bez składek. Nowe przepisy mają na celu ukrócenie tej praktyki poprzez wprowadzenie centralnego rejestru umów DPP prowadzonego przez czeski odpowiednik ZUS-u (ČSSZ). Jeśli łączna suma zarobków z różnych umów DPP przekroczy określony limit (ustalany jako procent przeciętnego wynagrodzenia), pracownik będzie musiał zapłacić składki.
Wybierając między Polską a Czechami, należy pamiętać, że polska umowa zlecenia jest obecnie "droższa" dla pracodawcy ze względu na niemal pełne ozusowanie (poza studentami). Czeskie DPP i DPČ wciąż oferują pewne "okienka" bezskładkowe przy niskich dochodach, ale system ten staje się coraz bardziej szczelny i skomplikowany pod względem administracyjnym.
Dla zleceniobiorcy z Polski pracującego w Czechach istotne jest również to, że czeskie ubezpieczenie zdrowotne z tytułu DPČ lub DPP (powyżej limitu) daje prawo do korzystania z tamtejszej służby zdrowia, co przy pracy przygranicznej jest ogromnym atutem. Z kolei polskie zlecenie dla studenta pozostaje bezkonkurencyjne pod względem wypłaty "na rękę", gdyż kwota brutto jest niemal równa kwocie netto.