Gość (37.30.*.*)
Wyobraźmy sobie świat, w którym nagła katastrofa naturalna zmienia fundamentalne parametry naszej atmosfery. Nie mówimy tu o powolnym ociepleniu, ale o gwałtownym skoku ciśnienia i nasyceniu powietrza pyłem tlenku glinu. Taki scenariusz brzmi jak wstęp do filmu science-fiction, ale analiza fizykochemiczna pozwala nam dość precyzyjnie przewidzieć, jak wyglądałoby życie w tak ekstremalnych warunkach. Spoiler: Ziemia stałaby się zupełnie innym, znacznie trudniejszym miejscem do życia.
Pierwszą i najbardziej odczuwalną zmianą byłby niemal dwukrotny wzrost ciśnienia atmosferycznego (z ok. 1 atm do ok. 2 atm). To tak, jakbyśmy na stałe zamieszkali na głębokości 10 metrów pod wodą, ale bez samej wody. Jakie byłyby tego konsekwencje?
Fizjologia człowieka i zwierząt
Przy ciśnieniu rzędu 2073 hPa, ciśnienie parcjalne tlenu wzrasta dwukrotnie. Choć na krótki dystans mogłoby to dawać poczucie przypływu energii (więcej tlenu we krwi), w dłuższej perspektywie prowadzi to do stresu oksydacyjnego. Przyspieszone procesy starzenia komórkowego stałyby się normą. Co więcej, gęstsze powietrze stawia większy opór podczas oddychania, co obciążałoby mięśnie międzyżebrowe i przeponę.
Ciekawostka fizyczna: Gotowanie obiadu
Wzrost ciśnienia do 2073 hPa drastycznie zmieniłby temperaturę wrzenia wody. Zgodnie z równaniem Clausiusa-Clapeyrona, woda w takim świecie nie wrzałaby w 100°C, lecz w około 121°C. Z jednej strony posiłki gotowałyby się znacznie szybciej (efekt szybkowaru), ale z drugiej – parzenie herbaty czy kawy wymagałoby zupełnie innych technologii, a tradycyjne metody mogłyby prowadzić do oparzeń parą o znacznie wyższej energii.
Pojawienie się tlenku glinu na poziomie 0,05% (czyli 500 ppm) to sytuacja krytyczna. Tlenek glinu nie jest gazem, lecz ciałem stałym. W atmosferze występowałby w formie niezwykle drobnego pyłu (aerozolu).
Wpływ na zdrowie ludzi i fauny
0,05% stężenia pyłu w powietrzu to wartość gigantyczna. Dla porównania, normy smogu (PM2.5 i PM10) są przekraczane już przy mikrogramach na metr sześcienny. Tutaj mówimy o gramach na metr sześcienny.
Globalne ochłodzenie i brak słońca
Tlenek glinu ma bardzo wysokie albedo – doskonale odbija światło słoneczne. 0,05% tego związku w atmosferze stworzyłoby gęstą, białawą mgłę, która odcięłaby znaczną część promieniowania docierającego do powierzchni Ziemi. Czekałyby nas "wieczne zmierzchy" i gwałtowny spadek temperatury globalnej, co mogłoby doprowadzić do nowej epoki lodowcowej w ciągu zaledwie kilku lat.
Rośliny znalazłyby się w kleszczach dwóch zabójczych czynników.
Przetrwałyby jedynie mchy, porosty i niektóre rośliny cieniolubne, o ile zdołałyby wyewoluować mechanizmy oczyszczania powierzchni liści z osadu.
Aby zrozumieć skalę zmiany ciśnienia, przyjrzyjmy się prostemu przeliczeniu:
Obliczenie temperatury wrzenia wody (uproszczone):
Przy ciśnieniu $2 \text{ atm}$ temperatura wrzenia wody wzrasta do ok. $121^\circ\text{C}$.
Wzór przybliżony: $T \approx T_0 \cdot (P/P_0)^{0,12}$ (dla małych zakresów), ale dokładne tabele termodynamiczne dla $2073 \text{ hPa}$ wskazują właśnie na okolice $120\text{-}122^\circ\text{C}$.
Jakość życia uległaby drastycznemu pogorszeniu. Ludzkość musiałaby przenieść się do hermetycznych miast z zaawansowanymi systemami filtracji powietrza. Wyjście na zewnątrz bez maski z filtrem HEPA i gogli byłoby wyrokiem śmierci w ciągu kilku miesięcy (z powodu uszkodzeń płuc).
Świat po takiej katastrofie byłby zimnym, cichym i zamglonym miejscem, gdzie każdy oddech byłby wyzwaniem dla organizmu.