Gość (37.30.*.*)
Kiedy myślimy o upalnym lecie, jednym z pierwszych skojarzeń jest soczysty, słodki arbuz. Wydaje się, że ta nazwa towarzyszy nam od zawsze, ale historia języka polskiego kryje w tej kwestii sporą niespodziankę. Okazuje się, że gdybyśmy przenieśli się w czasie o dwieście lub trzysta lat i poprosili w warzywniaku o arbuza, moglibyśmy wyjść ze sklepu z... dynią.
W dawnej polszczyźnie panowało spore zamieszanie nazewnictwa dotyczące roślin dyniowatych. To, co dzisiaj nazywamy arbuzem, nasi przodkowie określali mianem kawona. Słowo to pochodzi prawdopodobnie z języka arabskiego (qawun), a do Polski trafiło za pośrednictwem tureckim. Co ciekawe, nazwa "kawon" jest wciąż poprawna i spotykana, choć współcześnie uznaje się ją za rzadszą lub wręcz książkową formę.
Z kolei słowo "arbuz" pierwotnie odnosiło się do dyni. Jeśli zajrzymy do starych zielników czy książek kucharskich z XVII wieku, zauważymy, że autorzy opisując "arbuzy", mają na myśli pękate, pomarańczowe warzywa, które my dziś kładziemy na jesienne progi domów.
Etymologia słowa "arbuz" jest niezwykle fascynująca i prowadzi nas aż do Persji. Perskie słowo xarbuz (lub charbuza) dosłownie oznaczało... "ośli ogórek" (xar – osioł, buze – ogórek/zapach). Persowie używali tego określenia w stosunku do melonów.
Jak to się stało, że perski melon stał się polską dynią, a ostatecznie wylądował jako nazwa dla wielkiego, wodnistego owocu z czerwonym miąższem? Język polski przejął to słowo z języków wschodniosłowiańskich (ukraińskiego i rosyjskiego), gdzie "arbuz" zadomowił się jako nazwa właśnie dla tego konkretnego gatunku. Z biegiem lat, pod wpływem kontaktów handlowych i kulturowych ze Wschodem, nazwa ta wyparła rodzimego "kawona" i zmieniła swoje pierwotne znaczenie (z dyni na owoc, który znamy dzisiaj).
W niektórych regionach Polski, zwłaszcza na Kresach, pamięć o "kawonie" przetrwała znacznie dłużej. Jeszcze w okresie międzywojennym na targach we Lwowie czy Wilnie częściej można było usłyszeć prośbę o kawona niż o arbuza.
Język jest żywym organizmem, który nieustannie ewoluuje. Zmiany nazw roślin często wynikają z:
Warto zauważyć, że polskie zamieszanie z arbuzem i kawonem nie jest odosobnione. W języku angielskim mamy watermelon, co bezpośrednio nawiązuje do ogromnej zawartości wody w owocu (około 92%). Z kolei w językach romańskich, takich jak hiszpański, spotkamy słowo sandía, które wywodzi się z arabskiego sindiyyah (oznaczającego owoc pochodzący z regionu Sindh w dzisiejszym Pakistanie).
Co ciekawe, botaniczna nazwa arbuza to Citrullus lanatus. Słowo Citrullus to zdrobnienie od łacińskiego citrus, co miało nawiązywać do kształtu i koloru owocu, mimo że arbuz z cytrusami nie ma nic wspólnego.
Podsumowując, arbuz nie zawsze był arbuzem – przynajmniej w polskiej świadomości językowej. Przeszedł długą drogę od perskiego "oślego ogórka", przez bycie synonimem dyni, aż po wygryzienie "kawona" z naszych słowników. Dziś, kupując ten owoc, rzadko zastanawiamy się nad jego lingwistyczną przeszłością, ale warto pamiętać, że każde słowo na naszym talerzu ma swoją własną, często burzliwą historię.