Gość (37.30.*.*)
Zastanawiając się nad tym, dlaczego krowy wydają się być "niewyczerpalnym" źródłem mleka, warto na wstępie obalić jeden z najpopularniejszych mitów: krowy wcale nie dają mleka „same z siebie” przez całe życie. Jako ssaki podlegają one tym samym prawom biologii co ludzie, psy czy koty. Aby krowa zaczęła produkować mleko, musi najpierw urodzić cielę. To, co odróżnia krowy hodowlane od dzikich ssaków, to nie brak zaniku laktacji, ale sposób, w jaki człowiek nauczył się ten proces stymulować i wydłużać.
Kluczem do zrozumienia, dlaczego krowa nie przestaje dawać mleka przez wiele miesięcy, jest prosta zasada biologiczna: dopóki jest zapotrzebowanie, jest i produkcja. W naturze cielę regularnie pije mleko matki, co wysyła sygnał do jej mózgu, a konkretnie do przysadki mózgowej. Ta uwalnia hormony – przede wszystkim prolaktynę i oksytocynę – które odpowiadają za produkcję i oddawanie mleka.
W gospodarstwach rolnych rolę cielęcia przejmuje dojarka (mechaniczna lub ręczna). Regularne opróżnianie wymienia sprawia, że organizm krowy „myśli”, że jej potomstwo wciąż potrzebuje pokarmu. Dzięki temu laktacja, która naturalnie mogłaby trwać krócej, jest podtrzymywana przez około 10 miesięcy, a czasem nawet dłużej. Gdybyśmy przestali doić krowę z dnia na dzień, jej organizm dość szybko (choć czasem boleśnie) wygasiłby produkcję, podobnie jak dzieje się to u innych ssaków po odstawieniu młodych.
Nie można zapominać o wpływie człowieka na samą fizjologię tych zwierząt. Przez setki lat hodowcy wybierali do dalszego rozrodu te osobniki, które charakteryzowały się największą wydajnością i najdłuższym okresem laktacji. Współczesne krowy mleczne, takie jak popularna rasa holsztyno-fryzyjska, to efekt intensywnej selekcji genetycznej. Ich organizmy są nastawione na produkcję ogromnych ilości mleka – znacznie większych, niż potrzebowałoby jedno cielę do przeżycia.
Warto wiedzieć, że dzikie przodkinie dzisiejszych krów produkowały zaledwie kilkaset litrów mleka w ciągu całego okresu karmienia. Dzisiejsza krowa rekordzistka potrafi oddać nawet kilkanaście tysięcy litrów rocznie. To ogromny wysiłek metaboliczny, który wymaga precyzyjnie dobranej diety bogatej w energię i składniki mineralne.
Wbrew pozorom, krowom mleko zanika i jest to proces kontrolowany przez hodowców, zwany „zasuszaniem”. Aby krowa mogła zachować zdrowie i przygotować się do kolejnego wycielenia, potrzebuje regeneracji. Zazwyczaj na około dwa miesiące przed planowanym urodzeniem kolejnego cielęcia, przestaje się ją doić.
W tym czasie tkanka gruczołowa w wymieniu regeneruje się, a organizm krowy może odpocząć. Gdy rodzi się nowe cielę, cały cykl zaczyna się od nowa – pojawia się siara (pierwsze, niezwykle bogate w przeciwciała mleko), a następnie rusza pełna produkcja. Bez kolejnych ciąż produkcja mleka u krowy z czasem by malała, aż w końcu całkowicie by ustała, mimo regularnego dojenia. Dlatego w hodowli dba się o to, by krowy regularnie zachodziły w ciążę.
Czy wiesz, że krowa może świadomie zablokować oddawanie mleka? Jeśli zwierzę jest zestresowane, boi się lub czuje ból, do jego krwi uwalnia się adrenalina. Adrenalina działa antagonistycznie do oksytocyny – hormonu odpowiedzialnego za skurcz komórek wymiema i wypływ mleka. Dlatego w nowoczesnych oborach tak duży nacisk kładzie się na dobrostan zwierząt i spokojną atmosferę podczas doju. Szczęśliwa i zrelaksowana krowa to po prostu więcej mleka!
Jeśli spojrzymy na to z perspektywy biologicznej, proces utrzymania mleka u krowy wygląda następująco:
Krowy nie są więc wyjątkiem od reguły ssaków – po prostu nauczyliśmy się zarządzać ich biologią tak, aby maksymalnie wydłużyć naturalny proces karmienia potomstwa.