Gość (188.146.*.*)
Pytanie o to, czy zwierzęta piją wodę, wydaje się banalne, dopóki nie zdamy sobie sprawy, że środowisko, w którym żyją, drastycznie różni się od naszego. Dla nas szklanka słonej wody morskiej skończyłaby się fatalnie, ale jak radzą sobie z tym mieszkańcy oceanów oraz nasi mali, lądowi sąsiedzi? Odpowiedź nie jest jednowymiarowa, ponieważ ewolucja wypracowała fascynujące mechanizmy przetrwania.
Delfiny, mimo że spędzają całe życie w wodzie, technicznie rzecz biorąc... rzadko ją piją w taki sposób, jak my. Jako ssaki mają nerki zdolne do usuwania nadmiaru soli, ale picie wody morskiej na dużą skalę wciąż byłoby dla nich nieefektywne i obciążające. Skąd więc biorą życiodajny płyn?
Głównym źródłem nawodnienia dla delfinów jest ich pokarm. Ryby i kalmary składają się w około 70-80% z wody. Co ciekawe, delfiny potrafią również pozyskiwać tak zwaną wodę metaboliczną – powstaje ona w ich organizmach podczas spalania tłuszczu (np. z tranu). Dzięki temu delfin może funkcjonować bez wypicia ani jednej kropli słonej wody bezpośrednio z oceanu. Choć ich nerki są znacznie bardziej wydajne niż ludzkie i potrafią przefiltrować sól, zwierzęta te wolą polegać na „wodzie z jedzenia”, aby nie tracić energii na procesy odsalania.
W przypadku rekinów sprawa wygląda zupełnie inaczej. Rekiny nie „piją” wody ustami w celu nawodnienia. Zamiast tego wykorzystują zjawisko osmozy. Ich krew i tkanki zawierają bardzo wysokie stężenie mocznika oraz tlenku trimetyloaminy (TMAO), co sprawia, że ich wnętrze jest chemicznie „bardziej słone” lub co najmniej tak samo słone jak woda morska.
Dzięki temu woda z oceanu naturalnie przenika do ich organizmu przez skrzela i skórę. Rekiny nie muszą się martwić o odwodnienie, ponieważ ich otoczenie dosłownie „wpycha” wodę do ich komórek. Nadmiar soli, który dostaje się przy okazji, jest usuwany przez specjalny gruczoł solny znajdujący się w okolicy odbytu oraz przez nerki. Można więc powiedzieć, że rekiny piją całym ciałem, a woda morska jest dla nich naturalnym środowiskiem nawadniającym.
Przenosząc się na ląd, spotykamy pająka krzyżaka. Czy pająki piją wodę? Oczywiście, że tak! Każdy, kto rano obserwował pajęczynę pokrytą kropelkami rosy, widział idealny „bar” dla pająka. Krzyżaki spijają krople wody bezpośrednio z nici swojej sieci lub z powierzchni liści.
Jeśli chodzi o wodę morską – dla typowego polskiego krzyżaka ogrodowego byłaby ona zabójcza. Pająki lądowe nie mają mechanizmów pozwalających na usuwanie tak dużych ilości soli. Słona woda zamiast nawadniać, wyciągałaby wilgoć z ich organizmów (proces osmozy działający w drugą stronę), prowadząc do szybkiej śmierci. Wyjątkiem są rzadkie gatunki pająków żyjące w strefach międzyprzypływowych, ale nasz rodzimy krzyżak zdecydowanie preferuje czystą, słodką wodę deszczową.
Muchy domowe mają specyficzny sposób odżywiania – nie potrafią gryźć, więc muszą rozpuszczać pokarm swoimi enzymami trawiennymi, a następnie go „wypijać”. Woda jest im niezbędna do życia i aktywnie jej szukają, pijąc z kałuż, wilgotnych resztek jedzenia czy nawet z kropel potu na ludzkiej skórze.
Czy mucha może pić wodę morską? Większość pospolitych much unika bardzo słonych roztworów. Sól w wysokim stężeniu jest dla owadów toksyczna i prowadzi do zaburzeń gospodarki wodnej. Istnieją jednak wyspecjalizowane gatunki, jak np. muchy z rodziny wodarkowatych (Ephydridae), które żyją nad słonymi jeziorami i potrafią tolerować ekstremalne zasolenie. Zwykła mucha domowa po napiciu się wody morskiej prawdopodobnie bardzo szybko by padła z powodu odwodnienia tkanek.
Skoro delfiny i rekiny dają radę, dlaczego człowiek po wypiciu wody z oceanu umiera z pragnienia? Nasze nerki potrafią wyprodukować mocz o maksymalnym stężeniu soli wynoszącym około 2%. Woda morska ma zasolenie około 3,5%. Oznacza to, że aby pozbyć się soli z jednej szklanki wody morskiej, nasz organizm musiałby zużyć więcej niż jedną szklankę wody, którą już ma w zapasach. Pijąc słoną wodę, paradoksalnie wysychamy od środka.