Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie świat, w którym szafa pełna kurtek puchowych, termicznej bielizny i zwiewnych lnianych koszul staje się całkowicie zbędna. Choć dla nas, ludzi współczesnych, ubranie jest drugą skórą, z biologicznego punktu widzenia jesteśmy „nagimi małpami”, które przetrwały dzięki technologii, a nie naturalnym przystosowaniom do ekstremów pogodowych. Abyśmy mogli komfortowo i bezpiecznie przebywać na zewnątrz przy -20°C oraz +35°C bez żadnego okrycia, nasza biologia musiałaby przejść gruntowną transformację. Nie chodzi tylko o samą cyferkę na termometrze lekarskim, ale o całą maszynerię ukrytą pod skórą.
Obecnie nasza standardowa temperatura oscyluje wokół 36,6°C. Jest to złoty środek, który pozwala enzymom w naszym organizmie pracować z optymalną prędkością. Gdybyśmy chcieli przetrwać mroźną zimę bez ubrań, podniesienie stałej temperatury ciała (np. do 40°C) niewiele by dało – wręcz przeciwnie, szybciej tracilibyśmy energię, próbując ogrzać otoczenie.
Kluczem nie byłaby zmiana stałej wartości, ale wprowadzenie heterotermii, czyli zdolności do znacznego obniżania temperatury ciała w spoczynku (podobnie jak robią to niedźwiedzie podczas snu zimowego) oraz jej podnoszenia w razie potrzeby. Aby jednak człowiek mógł funkcjonować aktywnie zimą nago, jego metabolizm musiałby przyspieszyć kilkukrotnie, co wiązałoby się z ogromnym zapotrzebowaniem na kalorie.
Jedną z najważniejszych zmian wewnętrznych musiałoby być drastyczne zwiększenie ilości brunatnej tkanki tłuszczowej (BAT). W przeciwieństwie do zwykłego, białego tłuszczu, który służy jako magazyn energii, tłuszcz brunatny działa jak biologiczny piecyk. Posiada on ogromną liczbę mitochondriów, które spalają kalorie bezpośrednio w celu wytworzenia ciepła, pomijając proces drżenia mięśni.
U współczesnych dorosłych ludzi BAT występuje w śladowych ilościach (głównie w okolicach szyi i klatki piersiowej). Aby przeżyć zimę bez ubrania, musielibyśmy mieć jej znacznie więcej, a jej aktywność musiałaby być sterowana precyzyjnie przez układ nerwowy w odpowiedzi na spadek temperatury otoczenia.
W naszych ciałach musiałby wyewoluować system tzw. krążenia obocznego i przeciwprądowej wymiany ciepła, który spotykamy np. u pingwinów czy wielorybów. Jak to działa? Tętnice niosące ciepłą krew z serca do kończyn znajdowałyby się w bezpośrednim sąsiedztwie żył wracających z wychłodzonych dłoni czy stóp. Dzięki temu krew tętnicza ogrzewałaby krew żylną, zanim ta dotrze do serca, chroniąc narządy wewnętrzne przed wychłodzeniem, jednocześnie pozwalając kończynom na bezpieczne funkcjonowanie w niższej temperaturze.
Dodatkowo nasza skóra musiałaby stać się znacznie grubsza i lepiej ukrwiona w warstwach głębokich, przy jednoczesnej zdolności do niemal całkowitego odcięcia dopływu krwi do samej powierzchni (wazokonstrykcja) w warunkach mrozu, tworząc naturalną barierę izolacyjną.
Przystosowanie do zimy to tylko połowa sukcesu. Ten sam organizm musiałby radzić sobie z upałami. Tutaj kluczowe byłyby zmiany w mechanizmach chłodzenia:
Jedna z teorii ewolucyjnych mówi, że utrata owłosienia była kluczowa dla naszych przodków na afrykańskiej sawannie. Pozwoliło to na rozwój niezwykle skutecznego systemu chłodzenia (pocenia się), co z kolei umożliwiło nam tzw. polowania uporczywe – bieganie za zwierzyną tak długo, aż ta padła z przegrzania. My, dzięki braku futra, mogliśmy oddawać ciepło w biegu.
Z punktu widzenia czystej biologii, stworzenie organizmu tak wszechstronnego jest niezwykle trudne. Ewolucja zazwyczaj wybiera specjalizację. Zwierzęta przystosowane do arktycznych mrozów (jak niedźwiedzie polarne) fatalnie znoszą upały, a zwierzęta pustynne (jak wielbłądy) mają specyficzne mechanizmy oszczędzania wody, które niekoniecznie pomagają w walce z mrozem.
Człowiek „całoroczny” bez ubrań musiałby być biologicznym fenomenem – posiadać grubą warstwę tłuszczu podskórnego (izolacja zimą), która nie przeszkadzałaby w termoregulacji latem, oraz metabolizm zdolny do pracy na skrajnie różnych obrotach. Na ten moment naszą najlepszą „adaptacją wewnętrzną” pozostaje nasz mózg, który podpowiedział nam, jak uszyć kurtkę i zbudować klimatyzację.