Gość (188.146.*.*)
Wyobrażenie sobie człowieka o tak specyficznej anatomii i biochemii przenosi nas w sferę biologii spekulatywnej, która przypomina scenariusz filmu science-fiction lub opis gatunku przystosowanego do ekstremalnych warunków środowiskowych. Taka kombinacja cech – od wydłużonej czaszki po zdolność trawienia toksyn – sugeruje organizm, który przeszedł drastyczną ewolucję, aby przetrwać tam, gdzie dzisiejszy Homo sapiens nie miałby szans.
Wydłużony kształt głowy (dolichocefalia) w naturze często wiąże się z konkretnymi potrzebami adaptacyjnymi. W takim modelu mózg mógłby mieć inaczej rozłożone ośrodki funkcyjne – być może bardziej rozwinięte płaty potyliczne odpowiedzialne za wzrok lub skroniowe, co sugerowałoby nadludzki słuch lub orientację przestrzenną. Dodatkowe dwa żebra (łącznie 14 par zamiast 12) pełniłyby kluczową rolę ochronną. Prawdopodobnie osłaniałyby one nie tylko dolne partie płuc, ale przede wszystkim wspomniany worek powietrzny, chroniąc go przed urazami mechanicznymi. Większa klatka piersiowa oznaczałaby też stabilniejszy tułów, choć kosztem nieco mniejszej elastyczności kręgosłupa w odcinku lędźwiowym.
Worek powietrzny o pojemności 2,1 litra to prawdziwy "game changer". U ptaków takie struktury pozwalają na podwójne oddychanie i stały przepływ tlenu przez płuca. U człowieka taki organ mógłby służyć jako:
Dodatkowe zastawki w każdej z kończyn to z kolei genialne rozwiązanie problemów z krążeniem. Dzięki nim krew żylna znacznie sprawniej wracałaby do serca, eliminując ryzyko żylaków, obrzęków czy problemów wynikających z długotrwałego stania. W połączeniu z workiem powietrznym sugeruje to organizm stworzony do niesamowitej wytrzymałości fizycznej – kogoś, kto mógłby biec godzinami bez zadyszki i zmęczenia nóg.
Najbardziej fascynującym elementem tej wizji są żółte krwinki o temperaturze 32,5°C, stanowiące 6,5% populacji erytrocytów. Standardowa temperatura ciała człowieka to około 36,6°C – obniżenie jej do 32,5°C (nawet lokalnie w krwinkach) sugeruje znacznie wolniejszy metabolizm lub adaptację do zimnego klimatu.
Obecność siarki, sodu i potasu w tych komórkach wskazuje na unikalny system transportu chemicznego. Siarka często występuje w organizmach żyjących w środowiskach ekstremalnych (np. przy kominach hydrotermalnych). Te "żółte krwinki" mogłyby pełnić funkcję detoksykacyjną, neutralizując szkodliwe związki chemiczne, co idealnie łączy się z niezwykłą dietą takiego organizmu.
Zdolność pozyskiwania 7 kcal z grama substancji takich jak saponiny, escyna, taniny czy alkaloidy fenantrydynowe to biologiczny majstersztyk. Dla zwykłego człowieka większość tych związków jest toksyczna lub co najmniej drażniąca:
Możliwość czerpania z nich energii (7 kcal to wartość zbliżona do kaloryczności alkoholu etylowego i tylko nieco mniejsza niż tłuszczu) oznaczałaby, że taki organizm mógłby żywić się roślinami, które dla nas są zabójcze. To czyniłoby go gatunkiem niezwykle odpornym na głód i zdolnym do kolonizacji niemal każdego ekosystemu lądowego.
Choć taki zestaw cech nie występuje u żadnego znanego ssaka, natura zna przypadki "wykorzystywania" toksyn. Na przykład gąsienice motyli z rodziny niedźwiedziówkowatych zjadają rośliny zawierające toksyczne alkaloidy, aby same stać się trującymi dla drapieżników. Z kolei wielbłądy posiadają unikalne krwinki, które pozwalają im przetrwać ekstremalne odwodnienie. Opisany przez Ciebie model to fascynująca hybryda cech, która w teorii tworzyłaby "super-człowieka" przystosowanego do życia w toksycznym, wysokogórskim lub bardzo surowym środowisku.