Gość (37.30.*.*)
Zrozumienie tego, jak myślimy i jak oceniamy, co jest dobre, a co złe, to fascynująca podróż przez meandry ludzkiej psychiki. Dwaj giganci psychologii rozwojowej – Jean Piaget i Lawrence Kohlberg – stworzyli fundamenty, które do dziś pomagają nam zrozumieć, dlaczego dziecko płacze, gdy przelejemy sok do wyższej szklanki, lub dlaczego dorośli różnią się w podejściu do przestrzegania prawa. Ich teorie, choć powstały dekady temu, wciąż stanowią punkt wyjścia do dyskusji o edukacji i wychowaniu.
Jean Piaget zrewolucjonizował sposób, w jaki patrzymy na dzieciństwo. Zamiast widzieć w dzieciach „małych dorosłych”, dostrzegł, że myślą one w sposób jakościowo inny. Jego teoria opiera się na czterech głównych etapach:
Piaget uważał, że rozwój następuje poprzez dwa procesy: asymilację (dopasowanie nowych informacji do istniejących schematów) oraz akomodację (zmianę schematów, gdy nowe informacje do nich nie pasują).
Kohlberg, zainspirowany pracami Piageta, skupił się na tym, jak ewoluuje nasze poczucie sprawiedliwości. Podzielił on rozwój moralny na trzy poziomy, z których każdy składa się z dwóch stadiów:
Rozwój poznawczy i moralny determinuje to, jak interpretujemy zachowania innych ludzi. Osoba w stadium operacji konkretnych może mieć trudności ze zrozumieniem sarkazmu lub metafor, co prowadzi do nieporozumień w komunikacji. Z kolei na poziomie moralności przedkonwencjonalnej, interakcje z innymi są czysto transakcyjne („zrobię to, jeśli ty zrobisz coś dla mnie”).
W miarę rozwoju, nasze interakcje stają się głębsze. Zaczynamy rozumieć perspektywę drugiej osoby (empatia poznawcza) i kierować się w relacjach zasadami lojalności oraz wzajemnego szacunku, a nie tylko lękiem przed konsekwencjami.
Nie każdy dociera do „szczytu” drabiny Piageta czy Kohlberga. Przyczyn może być wiele:
W klasycznym ujęciu Piageta i Kohlberga rozwój jest procesem progresywnym – raz zdobyta struktura myślenia nie powinna zniknąć. Jednak współczesna psychologia wskazuje na zjawisko regresu funkcjonalnego. W sytuacjach ekstremalnego stresu, choroby lub silnych emocji, dorosły człowiek może „cofnąć się” do niższych poziomów funkcjonowania. Przykładem jest osoba, która w kłótni zaczyna myśleć egocentrycznie (jak dziecko) lub w obliczu paniki kieruje się wyłącznie własnym interesem (moralność przedkonwencjonalna).
U dorosłych rozwój poznawczy często wykracza poza stadium operacji formalnych. Psycholodzy mówią o myśleniu postformalnym, które charakteryzuje się zrozumieniem, że prawda jest relatywna, a problemy często nie mają jednego, prostego rozwiązania.
W sferze moralnej większość dorosłych zatrzymuje się na poziomie konwencjonalnym (dbanie o prawo i porządek). Osiągnięcie poziomu postkonwencjonalnego wymaga refleksji nad własnymi wartościami, co często dzieje się pod wpływem kryzysów życiowych lub głębokich doświadczeń społecznych.
Zarówno Piaget, jak i Kohlberg są uznawani za klasyków, ale ich teorie przeszły znaczącą ewolucję w oczach współczesnych badaczy.
Krytyka Piageta:
Krytyka Kohlberga:
Mimo tych uwag, obie teorie są fundamentem współczesnej pedagogiki. Nauczyciele wiedzą dzięki nim, że materiał musi być dostosowany do możliwości poznawczych ucznia, a wychowawcy rozumieją, że dyscyplina oparta wyłącznie na karach nie zbuduje w dziecku wewnętrznego kompasu moralnego.
Kohlberg badał moralność, przedstawiając badanym dylematy. Najsłynniejszy to historia Heinza, którego żona umierała na raka. Aptekarz wynalazł lek, ale żądał za niego dziesięciokrotnie więcej, niż wynosił koszt produkcji. Heinz nie miał pieniędzy, więc włamał się do apteki i ukradł lek. Kohlberga nie interesowało, czy badany powie „ukradł słusznie”, czy „nie”, ale dlaczego tak uważa. To właśnie argumentacja zdradza poziom rozwoju moralnego.