Gość (37.30.*.*)
Zrozumienie, dlaczego jedni ludzie bez trudu zdobywają to, czego chcą, a inni zostają w tyle, od lat fascynuje psychologów i socjologów. Teoria kontroli zasobów (Resource Control Theory, RCT), opracowana przez Patricię Hawley, rzuciła nowe światło na to zagadnienie, dzieląc nas na osoby stosujące strategie prospołeczne, przymusowe lub obie naraz. Jednak świat nauki nie kończy się na jednej koncepcji. Istnieje szereg teorii alternatywnych i konkurencyjnych, które inaczej tłumaczą mechanizmy zdobywania wpływów, władzy i dóbr w grupie.
Jedną z najpoważniejszych konkurentek RCT jest Teoria dominacji społecznej (SDT), stworzona przez Jima Sidaniusa i Felicię Pratto. O ile RCT skupia się na indywidualnych strategiach jednostki (np. w klasie szkolnej czy biurze), o tyle SDT patrzy na problem z perspektywy makro. Zakłada ona, że społeczeństwa mają naturalną tendencję do tworzenia hierarchii opartych na grupach.
W tej teorii zasoby nie są kontrolowane tylko dlatego, że ktoś jest "miły" lub "agresywny", ale dlatego, że przynależy do grupy dominującej (np. ze względu na wiek, płeć czy pochodzenie). SDT sugeruje, że mechanizmy psychologiczne jednostek są zaprogramowane tak, aby podtrzymywać te hierarchie, co stoi w pewnej kontrze do skupionej na jednostkowym sprycie teorii Hawley.
Zupełnie inne podejście prezentuje klasyczna Teoria społecznego uczenia się Alberta Bandury. Zamiast szukać ewolucyjnych podstaw do bycia "bistrategicznym kontrolerem" (osobą łączącą urok z agresją), Bandura sugeruje, że kontrola zasobów jest wynikiem obserwacji i naśladownictwa.
Według tej teorii, jeśli dziecko widzi, że rówieśnik zdobywa zabawkę poprzez negocjacje, będzie powtarzać to zachowanie. Jeśli jednak zauważy, że siła fizyczna przynosi szybsze rezultaty, a otoczenie jej nie karze, wybierze strategię przymusową. Tutaj kontrola zasobów nie jest cechą osobowości czy ewolucyjnym przystosowaniem, ale wyuczonym zestawem narzędzi, które można modyfikować poprzez zmianę środowiska i wzorców.
Choć Teoria przywiązania kojarzy się głównie z relacją matka-dziecko, stanowi ona istotną alternatywę dla wyjaśniania, jak radzimy sobie z zasobami w dorosłym życiu. Badacze tacy jak John Bowlby czy Mary Ainsworth sugerowali, że nasze wczesne relacje kształtują "wewnętrzne modele operacyjne".
Osoby o bezpiecznym stylu przywiązania zazwyczaj kontrolują zasoby w sposób prospołeczny, ponieważ ufają innym i potrafią współpracować. Z kolei style lękowe lub unikające mogą prowadzić do nadmiernej rywalizacji lub agresji (strategie przymusowe) jako mechanizmu obronnego. W tym ujęciu kontrola zasobów nie jest grą o wpływy, ale próbą zaspokojenia podstawowej potrzeby bezpieczeństwa emocjonalnego.
Judith Rich Harris zaproponowała teorię, która rzuca wyzwanie przekonaniu, że to rodzice kształtują nasze strategie życiowe. Według niej to grupa rówieśnicza jest kluczowym miejscem, w którym uczymy się kontroli zasobów.
W przeciwieństwie do RCT, która zakłada pewną stałość strategii jednostki, teoria socjalizacji grupowej sugeruje, że nasze zachowania są silnie kontekstowe. Jednostka może być uległa w domu, ale stać się dominującym liderem w grupie rówieśniczej, dostosowując swoje metody zdobywania zasobów do norm panujących w danej subkulturze. To grupa, a nie indywidualne predyspozycje, dyktuje, jakie strategie są skuteczne.
Warto wspomnieć o koncepcji altruizmu odwzajemnionego Roberta Triversa. Choć RCT czerpie z psychologii ewolucyjnej, teoria Triversa kładzie większy nacisk na matematyczny rachunek zysków i strat w relacjach długofalowych.
Zgodnie z tym podejściem, kontrola zasobów przez strategie prospołeczne nie wynika z "bycia dobrym", ale z ewolucyjnej kalkulacji: "pomogę ci dzisiaj, abyś ty pomógł mi jutro". Jest to konkurencja dla RCT w obszarze interpretacji motywacji – tam, gdzie Hawley widzi sprytnego "bistrategicznego kontrolera", Trivers widzi organizm dążący do maksymalizacji przetrwania poprzez budowanie sieci wzajemnych zobowiązań.
W kontekście Resource Control Theory najciekawszą grupą są tzw. bistrategiczni kontrolerzy (bistrategic controllers). To osoby, które potrafią być duszą towarzystwa, a chwilę później bez skrupułów dążyć do celu "po trupach". Badania pokazują, że są oni często najbardziej lubiani i jednocześnie najbardziej wpływowi w grupach rówieśniczych, co obala mit, że "grzeczni chłopcy zawsze kończą ostatni" lub że agresja zawsze prowadzi do ostracyzmu.
Wybór między tymi teoriami często zależy od tego, na co chcemy położyć nacisk:
Każda z tych teorii oferuje inny element układanki, pomagając nam zrozumieć skomplikowaną naturę ludzkich ambicji i interakcji społecznych.