Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie dwa skrajne krańce świata. Z jednej strony bezkresne, skute lodem przestrzenie Grenlandii, gdzie mroźny wiatr znad oceanu smaga twarz, a słońce przez kilka miesięcy w roku nie wschodzi ponad horyzont. Z drugiej strony – majestatyczne, strzeliste szczyty Himalajów, z najwyższą górą świata, Czomolungmą (Mount Everestem) na czele, gdzie powietrze jest rzadkie, a każdy krok wymaga ogromnego wysiłku. Choć te miejsca dzieli tysiące kilometrów, łączy je jedno: ekstremalne warunki do życia. Aby przetrwać w tak surowym klimacie, ludzie od wieków musieli dostosować swoją dietę do tego, co daje im matka natura. Co zatem ląduje na talerzach mieszkańców Grenlandii oraz u stóp najwyższej góry świata? Przygotuj się na kulinarną podróż pełną zaskakujących smaków!
Grenlandia to największa wyspa świata, na której rolnictwo praktycznie nie istnieje. Trudno wyobrazić sobie uprawę zbóż czy warzyw na wiecznej zmarzlinie. Tradycyjna kuchnia Inuitów opiera się więc niemal w całości na tym, co można upolować lub złowić. Dieta ta jest niezwykle bogata w białko i tłuszcze, które są kluczowe do utrzymania odpowiedniej temperatury ciała w arktycznym klimacie.
Jeśli zapytasz Grenlandczyka o jego ulubione danie z dzieciństwa, najpewniej wskaże suaasat. To gęsta, pożywna zupa uznawana za narodową potrawę Grenlandii. Tradycyjnie przygotowuje się ją z mięsa foki, wieloryba, renifera lub ptaków morskich. Mięso gotuje się z cebulą i ziemniakami, a całość zagęszcza ryżem lub pęczkiem jęczmienia. Przyprawy? Bardzo skromne – zazwyczaj tylko sól i pieprz. Taka zupa doskonale rozgrzewa po całym dniu spędzonym na mrozie.
Kolejnym klasykiem jest mattak (znany też jako muktuk). To skóra wieloryba (najczęściej narwala lub białuchy) wraz z przylegającą do niej warstwą tłuszczu. Choć dla Europejczyka może brzmieć to osobliwie, dla Inuitów mattak był przez wieki kluczowym źródłem witaminy C, której brakuje w diecie pozbawionej świeżych owoców i warzyw. Zazwyczaj kroi się go w drobną kostkę i je na surowo, choć można go również ugotować lub usmażyć. Ma specyficzną, dość twardą konsystencję i orzechowy posmak.
To prawdopodobnie jedna z najbardziej ekstremalnych potraw na świecie. Kiviak przygotowuje się, upychając setki małych ptaszków (alczyków) w całości (z piórami i dziobami) do skóry foki. Następnie skórę zaszywa się, smaruje tłuszczem foki, aby odciąć dopływ powietrza, i przyciska ciężkim kamieniem. Całość fermentuje pod ziemią przez kilka miesięcy. Po wykopaniu ptaki są gotowe do spożycia. Choć zapach i proces przygotowania mogą budzić dreszcze, dla Grenlandczyków to tradycyjny przysmak, często serwowany podczas świąt i ważnych uroczystości.
Na Grenlandii popularne jest również panertut, czyli suszone mięso lub ryby (np. dorsz czy halibut). Dzięki niskiemu poziomowi wilgotności powietrza, suszenie jest idealną metodą konserwacji żywności. Często jada się je po prostu posmarowane masłem.
Oczywiście współczesna Grenlandia to nie tylko tradycyjne polowania. W tamtejszych supermarketach bez problemu można kupić produkty importowane z Danii i innych zakątków świata. Mimo to, lokalne restauracje chętnie łączą tradycyjne składniki, takie jak steki z renifera czy piżmowołu, z nowoczesną kuchnią europejską.
Przenosimy się tysiące kilometrów na południe, w wysokie Himalaje. Pod Czomolungmą (Mount Everestem) warunki są równie wymagające, ale tutejsza kuchnia ma zupełnie inny charakter. Dominują w niej węglowodany, które dają szybki zastrzyk energii potrzebnej do wspinaczki i pracy na dużych wysokościach. Kuchnia regionu Khumbu jest mocno zakorzeniona w tradycji tybetańskiej i nepalskiej. Co dodaje sił legendarnym Szerpom i himalaistom?
W Nepalu i całym regionie Himalajów króluje jedno powiedzenie: „Dal bhat power, 24 hour!”. Dal bhat to absolutna podstawa diety Szerpów oraz turystów wędrujących do bazy pod Everestem (Everest Base Camp). Składa się z dużej porcji ryżu (bhat), gęstej zupy z soczewicy (dal) oraz warzywnego curry (tarkari). Często podaje się go z pikantnymi dodatkami (achar). To danie jest tanie, niezwykle pożywne i łatwo strawne, a co najważniejsze – w schroniskach (teahouses) zazwyczaj można poprosić o darmową dokładkę!
Shyakpa (znana również jako Sherpa stew) to tradycyjna potrawa, która ratuje przed przeszywającym górskim zimnem. To gęsta zupa lub gulasz, w którym znajdziemy ręcznie robione kluski, kawałki mięsa (najczęściej suszonego mięsa yaka lub baraniny) oraz warzywa: ziemniaki, rzodkiew, marchewkę i szpinak. Shyakpa jest łagodna w smaku, ale niezwykle sycąca i bogata w składniki odżywcze.
Tsampa to absolutny klasyk kuchni tybetańskiej i himalajskiej. To mąka z prażonego jęczmienia. Szerpowie jedzą ją na śniadanie, mieszając mąkę z gorącą wodą, mlekiem lub herbatą, często dodając do tego masło z mleka yaka i cukier. Z powstałej masy formuje się kulki i zjada. Tsampa jest lekka do przenoszenia, nie psuje się i błyskawicznie dostarcza energii, dlatego od pokoleń stanowi podstawowe wyposażenie pasterzy i tragarzy wysokogórskich.
Ziemniaki to jedno z nielicznych warzyw, które dobrze radzą sobie na wysokościach powyżej 3000 metrów n.p.m. Nic dziwnego, że stały się fundamentem kuchni Szerpów. Riki kur to nic innego jak pyszne placki ziemniaczane. Przygotowuje się je z tartych ziemniaków zmieszanych z odrobiną mąki, a następnie smaży na patelni. Tradycyjnie podaje się je z masłem z mleka yaka lub specjalnym, lekko sfermentowanym serem yakowym (somar).
Wspinaczka w Himalajach wymaga doskonałego nawodnienia. Tradycyjnym napojem Szerpów jest słona herbata z masłem (su-chya lub po cha). Przygotowuje się ją z mocnego naparu czarnej herbaty, soli oraz masła z mleka yaka. Choć dla wielu osób z Zachodu smakuje bardziej jak zupa niż herbata, napój ten doskonale nawadnia, dostarcza cennych kalorii i zapobiega pękaniu ust na mroźnym, suchym powietrzu.
Z kolei na wieczorne biesiady po udanej wyprawie Szerpowie chętnie wybierają chang – tradycyjne, mętne piwo o niskiej zawartości alkoholu, produkowane z fermentowanego jęczmienia lub prosa.
Choć Grenlandia i region pod Czomolungmą leżą w zupełnie innych częściach globu, tradycje kulinarne obu tych miejsc pokazują niesamowitą zdolność człowieka do adaptacji. Tam, gdzie brakuje świeżych warzyw i owoców, natura oferuje inne rozwiązania – czy to w postaci bogatego w tłuszcz mięsa foki i wieloryba, czy też wysokokalorycznego jęczmienia, ziemniaków i pożywnego masła z mleka yaka.
Wybierając się w te rejony, warto odłożyć na bok kulinarne uprzedzenia. Spróbowanie suaasat na Grenlandii czy riki kur w cieniu Everestu to nie tylko uczta dla podniebienia, ale przede wszystkim klucz do zrozumienia niezwykłej kultury ludzi, którzy te surowe krainy nazywają swoim domem.