Gość (37.30.*.*)
Wybór odpowiedniej formy zwracania się do drugiej osoby to jeden z fundamentów etykiety językowej, który potrafi sprawić sporo trudności, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z osobami w wieku „przejściowym”. Granica między dzieckiem a dorosłym w polszczyźnie nie jest wyznaczona sztywną datą w kalendarzu, choć zasady savoir-vivre’u oraz tradycja językowa podpowiadają nam dość konkretne rozwiązania. Zrozumienie, dlaczego w pewnym momencie „ty” powinno ustąpić miejsca formie „Pan/Pani”, pozwala uniknąć towarzyskiego faux pas i budować relacje oparte na wzajemnym szacunku.
W polskiej kulturze przyjmuje się, że progiem, po którym bezwzględnie należy zwracać się do kogoś per „Pan” lub „Pani”, jest osiągnięcie pełnoletności, czyli 18. rok życia. Jednak savoir-vivre jest nieco bardziej subtelny i sugeruje, by formy grzecznościowe wprowadzać już wcześniej – zazwyczaj około 15. lub 16. roku życia, co zbiega się z czasem nauki w szkole średniej.
Z punktu widzenia językoznawców, takich jak prof. Małgorzata Marcjanik, forma „Pan/Pani” jest wyrazem uznania podmiotowości drugiej osoby. Stosowanie jej wobec starszego nastolatka sygnalizuje, że traktujemy go jako partnera w rozmowie, a nie jako dziecko. Uzasadnienie tej zasady jest proste: język odzwierciedla strukturę społeczną. Przejście na formy oficjalne to rytuał włączenia młodej osoby do świata dorosłych.
Zanim ktoś osiągnie wiek licealny, naturalną formą w relacjach z osobami spoza rodziny jest zwracanie się po imieniu (na „ty”). Dotyczy to dzieci i wczesnych nastolatków (szkoła podstawowa). Warto jednak pamiętać o kilku zasadach:
Ciekawostką jest fakt, że w sytuacjach oficjalnych, np. w urzędzie czy u lekarza, do osoby 16-letniej powinno się już mówić „Pan/Pani”, nawet jeśli wizualnie wydaje nam się ona bardzo młoda. To kwestia szacunku do jej dojrzewającej tożsamości.
Dla starszych nastolatków, wobec których czysta forma „Pan/Pani” brzmi zbyt sztywno, a „ty” zbyt poufale, etykieta przewiduje formy imienne połączone z tytulaturą. Zwroty typu „Pani Aniu” czy „Panie Tomku” są idealnym komprowisem.
Wynika to z potrzeby zachowania pewnego dystansu, który jest należny dorastającemu człowiekowi, przy jednoczesnym zachowaniu życzliwości. W polskiej tradycji językowej takie rozwiązanie „zmiękcza” relację, ale nie odbiera jej powagi. Jest to szczególnie zalecane w relacjach sąsiedzkich, w pracy wakacyjnej czy w kontaktach z dalszymi znajomymi rodziców.
Stosowanie form grzecznościowych wobec nastolatków ma głębokie uzasadnienie wychowawcze. Kiedy dorosły zwraca się do 17-latka per „Pan”, wysyła mu komunikat: „Widzę, że dorastasz, szanuję twoją przestrzeń i traktuję cię poważnie”. Zbyt długie trzymanie się formy „ty” może być odbierane jako infantylizowanie lub brak szacunku dla autonomii młodego człowieka. Z kolei nagłe przejście na „Pan/Pani” po 18. urodzinach bywa dla obu stron szokiem, dlatego warto wprowadzać te formy stopniowo.
W Czechach kwestia zwracania się do siebie jest traktowana dość rygorystycznie, a różnice między „tykaniem” (tykání) a „wykaniem” (vykání) są wyraźnie zarysowane.
Warto wiedzieć, że w języku czeskim „wykanie” do nastolatka jest standardem w sklepach czy restauracjach już od momentu, gdy młoda osoba zaczyna wyglądać dojrzale. Polskie „Panowanie” i czeskie „wykanie” pełnią tę samą funkcję – są barierą ochronną dla prywatności i znakiem cywilizowanego współżycia społecznego.